Górnicza umowa społeczna nie powstanie na czas? Negocjacje się przedłużają

Osłony socjalne dla górników i czyste technologie węglowe. To dwa główne tematy, o których rozmawiano podczas poniedziałkowych (15 lutego) negocjacji w sprawie umowy społecznej dotyczącej transformacji górnictwa i śląskiego regionu. Z uwagi na to, że rozmowy się przedłużają, pojawiło się ryzyko, że dokument nie zostanie podpisany na czas – tak, by w marcu mógł rozpocząć się proces jego notyfikacji w Komisji Europejskiej. Związkowcy rozkładają ręce. 

W poniedziałek, 15 lutego, w Katowicach odbyła się kolejna tura rozmów w sprawie umowy społecznej dotyczącej transformacji górnictwa i śląskiego regionu. Z uwagi na przedłużające się negocjacje zdecydowano, że w tym tygodniu nie skończy się na jednym spotkaniu – kolejne czekają nas we wtorek (16 lutego) oraz w czwartek (18 lutego). To działania, mające doprowadzić do podpisania dokumentu do końca lutego – tak, by Komisja Europejska mogła w marcu rozpocząć proces notyfikacji porozumienia. Tym bardziej, że ciągnące się negocjacje oznaczają ryzyko niezdążenia na czas. A co ustalono w poniedziałek? Tym razem wiceminister aktywów państwowych Artur Soboń, w przeciwieństwie do ostatniego spotkania, wyszedł do dziennikarzy. Pytany o to, kiedy dokument uda się podpisać, nie potrafił wskazać konkretnej daty. „Mam nadzieję, że będziemy mogli niebawem znaleźć taką formułę, która pozwoli wszystkim stronom podpisać tę umowę społeczną”, stwierdził. Soboń zdradził, że poniedziałkowe negocjacje upłynęły pod znakiem rozmów na temat osłon dla pracowników transformowanych kopalń oraz czystych technologii węglowych, których wprowadzenia domagają się związkowcy. 

We wtorek (16 lutego) rozmowy mają znów dotyczyć czystych technologii węglowych, ale nie tylko. Spotka się wówczas zespół ds. pomocy publicznej, a w czwartek – zespół ds. transformacji. To prace prowadzone zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami – powołano zespoły robocze, które mają zajmować się poszczególnymi kwestiami zawartymi w projekcie umowy społecznej przygotowanym przez stronę społeczną. Szef śląsko-dąbrowskiej „Solidarności”, Dominik Kolorz, oceniał przed poniedziałkowym spotkaniem, że zespołowi transformacyjnemu udało się „trochę coś ustalić”, ale podczas pierwszego, najważniejszego posiedzenia „nie udało się ustalić nic”. Dlaczego? Zdaniem związkowców to wina strony rządowej. „Nie przekazano nam żadnych potrzebnych danych do prac tego zespołu”, mówił Kolorz. 

Negocjacje mogły zostać utrudnione również przez przyjęcie „Polityki energetycznej Polski do 2040 roku”, której niektóre założenia stały w sprzeczności z ustaleniami poczynionymi w ramach prac nad umową społeczną. Strona rządowa po raz kolejny podkreśliła jednak, że tych sprzeczności nie ma, a PEP2040 jest dokumentem otwartym, w którym można – ewentualnie – wprowadzać zmiany na bazie ustaleń prowadzonych w Katowicach. „Po 2040 roku mamy wciąż w miksie energetycznym udział węgla”, zapewniali ministrowie. „Oczywiście to będzie spadające zużycie węgla, ale to jest pokazane w PEP, dlatego tu nie ma sprzeczności co do tego, że mamy zapisany 2049 rok jako koniec węgla. PEP jest po prostu do 2040 roku, tam są bodajże jeszcze 23 mln ton węgla w 2040 r. wciąż w zapotrzebowaniu dla polskiej gospodarki”, wyjaśniał wiceminister Soboń.

Na poniedziałkowych negocjacjach nie zabrakło także tematu trudnej sytuacji finansowej Polskiej Grupy Górniczej, która zamknęła 2020 rok z około dwoma miliardami złotych strat. Zdaniem związkowców, PGG grozi nawet utrata płynności finansowej i w efekcie bankructwo. Wiadomo już, że górnicze czternastki nie są zagrożone, ale w kwietniu może zabraknąć na wypłaty dla pracowników. Związkowcy chcą, by rząd zrealizował wniosek PGG o wsparcie finansowe, bowiem Polski Fundusz Rozwoju nadal nie przyznał pieniędzy spółce, a to – jak szacowała strona społeczna – mogłoby pomóc jej przetrwać przynajmniej dwa kolejne miesiące i pozwolić się „odbić” od dna. Bogusław Hutek, szef górniczej „Solidarności” w PGG, powiedział dziennikarzom, że PFR „podobno” ma z tym zdążyć do końca marca. „Ja spokojnie czekam”, stwierdził. Hutek zaznaczył też, że jeśli do 10. górnicy nie dostaną wypłat – wtedy skończy się ich spokój, a zaczną prawdopodobnie ostrzejsze działania. Nieoficjalne doniesienia mówią m.in. o możliwym strajku. 

Czy umowę społeczną uda się podpisać do końca lutego, zgodnie z założeniami? Dominik Kolorz ze śląsko-dąbrowskiej „Solidarności”, pytany o to przez dziennikarzy, rozłożył ręce. 

Obrazek domyślny
Bartosz Wojsa

Dziennikarz, wydawca strony głównej w „Super Expressie”.