Pod jednym dachem. Doświadczenie przyjęcia uchodźców z Ukrainy w polskich domach (fragment książki)

Wielkoskalowa inwazja Rosji na Ukrainę, rozpoczęta 24 lutego 2022 roku, była ogromnym wstrząsem i na wielu poziomach momentem próby dla międzynarodowej społeczności. W oczywisty sposób najbardziej dotknięci brutalną wojenną pożogą stali się mieszkańcy napadniętej Ukrainy. Wstrząsające zdjęcia i relacje, dokumentujące zbrodnie najeźdźcy, w części tylko pomagały wyobrazić sobie dramat ukraińskiego narodu mieszkańcom państw szczęśliwie wolnych od zagrożenia atakiem. Doświadczenie wojny, lęku, niepewności – a czasem też żałoby po bliskich, po zdemolowanych rodzinnych miejscowościach, po utracie życiowych planów, konieczność bycia zdanym na innych – wszystko to należy do sfery przeżyć tyleż granicznie dotkliwych, co trudno przekazywalnych.

​Skutki dramatycznych wydarzeń na Ukrainie dotknęły pośrednio mieszkańców innych państw – również Polski. W ciągu pierwszych dwóch tygodni od wielkoskalowej rosyjskiej inwazji granice naszego kraju przekroczył milion uchodźców i uchodźczyń z Ukrainy, w ciągu miesiąca ta liczba wzrosła do 1,5 miliona. Skala i dynamika uchodźczej wędrówki nie miały w ostatnim czasie precedensu w Europie. Według prowadzonych kilka tygodni po rozpoczęciu wielkoskalowej napaści badań, w dniu 1 kwietnia 2022 roku co czwarty mieszkaniec Katowic był Ukraińcem (w sumie szacowano ich liczbę na 96 462), na obszarze całego Górnośląsko-Zagłębiowskiego Obszaru Metropolitalnego przebywało wówczas ponad 300 tysięcy osób z Ukrainy.

Reklama

​Ogromnej skali wydarzeń towarzyszyła także ogromna intensywność emocjonalna. Widok przepełnionych dworców kolejowych w wielkich miastach (i postawionych wokół nich namiotów), w których koczowali utrudzeni i przerażeni wojenni uciekinierzy, ale też cała rzesza wolontariuszy, uwijających się w odruchu ludzkiej solidarności, mnóstwo niosących rozmaitą pomoc ludzi – obrazki te z pewnością u wielu osób na zawsze pozostaną w pamięci, zapiszą się też w historii Ukrainy i Polski. Nieczęsto w tak dosłowny sposób możliwe było dostrzeżenie dramatu innego człowieka, jego udręki – nieczęsto też tak łatwo dostrzec można tyle spontanicznego, bezinteresownego dobra.

„Historia i żywioły tatuują nasze istnienie” – pisał niegdyś Tadeusz Sławek. W niniejszej książce chcemy się przyjrzeć temu tatuażowi. Z pewnej już perspektywy czasowej sprawdzić, co wytatuowało to spotkanie Polaka i Ukraińca, gospodarza i uciekiniera wojennego, a ostatecznie: człowieka i człowieka – w najbardziej intymnej przestrzeni domu, w sytuacji zawieszonej życiowej rutyny (z jednej strony) i dramatycznej życiowej rekonfiguracji (z drugiej). Głównym problemem badawczym książki jest właśnie owo doświadczenie gościnności – jej przyczyny (motywacje do przyjmowania uchodźców w swoich domach), procedury (nawiązywania relacji, układania reguł funkcjonowania w ramach niestandardowej codzienności) oraz konsekwencje. W jaki sposób po czasie przyjmujący pod swój dach uchodźców z Ukrainy gospodarze patrzą na to wydarzenie? Jak ono przebiegało? Co z niego zostało? A jeśli coś zmieniło – to w jaki sposób?

Udzielenie schronienia i gościny uciekającym przed wojną osoby to jedno z tych wydarzeń, na które nie sposób się przygotować – a równocześnie przygotowujemy się do niego przez całe życie. Moment gościnności nie jest nigdy odseparowany od całokształtu naszych biografii – naszych wartości, uznawanych norm, w tym przypadku nade wszystko – rozumienia relacji z drugim człowiekiem, innym od nas i nam (do tej pory) obcym. W tej godzinie próby wiele polskich rodzin zawiesiło codzienną rutynę i pośpieszyło z pomocą, otwierając podwoje swoich mieszkań obcym – „jakimś ludziom”, o których zwykle wiedziano tylko tyle, że – jak pisała w słynnym wierszu Jacyś ludzie Wisława Szymborska – zostawili „za sobą jakieś swoje wszystko, /obsiane pola, jakieś kury, psy, /lusterka, w których właśnie przegląda się ogień”. Co nie bez znaczenia – przyjmowano pod swój dach nieznane osoby, nie mając pojęcia, na jak długo się tej gościny udziela. „Myśmy w ogóle o tym nie myśleli, jak długo będą, nie było założenia, jak długo ich przyjmiemy” – relacjonował jeden z naszych respondentów. Tak jakby dobrze przyswoił lekcję Homera z Odysei: „Gość i błagalnik jest bratem dla każdego, kto ma choć trochę rozumu”– którą przekłada się także w mniej dosadnej wersji: „Bo każdy brata widzi w tułaczu znękanym, kto nie jest całkiem z uczuć litości obranym”. (…)

„Przybyli z niewieloma rzeczami, ale przynieśli znacznie więcej” – to jedno z haseł czeskiej kampanii społecznej (w oryginale: „Přišli s málem, ale přinášejí mnohem víc”), poświęconej uchodźcom z Ukrainy. Sentencja ta z pewnością ma charakter uniwersalny – i również opisuje wiele doświadczeń polskiego społeczeństwa z uchodźcami. Wielokrotnie w wywiadach z goszczącymi u siebie uchodźców gospodarzami wybrzmiewało nie tylko poczucie dobrze spełnionego obowiązku, udzielenia potrzebnej pomocy – ale także wdzięczność za to wszystko, co się dzięki uchodźcom w ich życiu wydarzyło. W wielu przypadkach polscy gospodarze nauczyli się ukraińskiej kuchni i odmiennych zwyczajów kulturowych – ale także niejednokrotnie odczuwali autentyczną satysfakcję, wynikającą z możliwości niesienia tak bardzo konkretnej i bezpośredniej pomocy. Dzięki Ukraińcom mogliśmy przez jakiś czas stać się lepszymi ludźmi – niejeden z wywiadów, przeprowadzanych na potrzeby tej książki, można streścić w podobny sposób. Samodzielnie doświadczano trafności pozornie tylko paradoksalnego twierdzenia, że – jak zauważa Natalia de Barbaro – „pomaganie uchodźcom to jest przywilej, a nie obowiązek, łaska czy litość”.

Reklama

Stosunki z goszczonymi uchodźcami układały się rzecz jasna różnie. Nie zawsze udawało się nawiązać bardzo bliskie relacje. Biorąc pod uwagę stan psychiczny i egzystencjalną sytuację uchodźców – bywało to również zrozumiałe dla gospodarzy. Co niezwykle ciekawe, w prowadzonych z nimi wywiadach „niewdzięczni Ukraińcy” pojawiali się głównie jako echo zasłyszanych gdzieś historii. Często deklarowano podtrzymywanie kontaktów i dobrych, czasem podobnych do rodzinnych, relacji już po opuszczeniu domu przez uchodźców. 

Opowieści te znajdują swoje potwierdzenie także w badaniach CBOS-u, przeprowadzonych nieco ponad rok od rosyjskiej wielkoskalowej inwazji – w kwietniu 2023 roku. Na pytanie: „Jak przebiegały Pana(i) osobiste kontakty z Ukraińcami w ciągu ostatnich kilku miesięcy?”, zaledwie 7% stwierdziło, że miało doświadczenia negatywne, 51% – pozytywne, zaś 41% – że nie miało ich wcale. Jeśli zawęzimy próbę wyłącznie do osób, które deklarowały osobiste kontaktu z Ukraińcami, to aż 86% określiło te doświadczenia jako pozytywne, a jedynie 12% – jako negatywne (CBOS, 2023). W tym samym badaniu zapytano także o to, czy Ukraińcy doceniają otrzymywaną od naszego kraju pomoc. Zdecydowanie ponad połowa Polaków (62%) uznała, że tak – przeciwnego zdania było 24% badanych. (…)

Przygoda gościnności w polskich domach zawierała w sobie także spotkanie odmiennych kultur – mimo wielokrotnie podkreślanej polsko-ukraińskiej kulturowej bliskości pojawiały się także różnice. Czasem miały one charakter poważniejszy, czasem przybierały postać anegdotyczną. Mieszkająca w Katowicach u dość leciwej polskiej seniorki pani Iryna chciała jej sprawić przyjemność – i z wdzięczności kupiła na jej urodziny piękny bukiet chryzantem. Już wręczając go, odniosła wrażenie, że coś jest nie tak. Obdarowana seniorka nie wyglądała na szczególnie zachwyconą tym gestem. Dopiero później córka właścicielki mieszkania wyjaśniła, że w Polsce – inaczej niż w Ukrainie – chryzantemy to kwiaty cmentarne, których się żywym raczej nie wręcza. Pierwszym obszarem międzykulturowych relacji była jednak zwykle kuchnia. Polscy gospodarze niejednokrotnie się dziwili, że można jeść zupę nawet na śniadanie i tak często piec torty. Ukraińscy goście z kolei z trudem przyjmowali, że gotowany w Polsce barszcz, w ich mniemaniu rozwodniony wywar, określany bywa ukraińskim barszczem. W sferze kulinarnej być może najłatwiej i najszybciej dostrzec różnice, ale też benefity, które wynikają z międzykulturowego spotkania. (…)

W uzupełnieniu przytaczanych aspektów sytuacji uchodźców z Ukrainy w Polsce wspomnieć też trzeba o ich wkładzie do polskiego PKB. Wbrew populistycznym hasłom polityków, sugerujących ogromne obciążenie polskiego budżetu, wynikające z pobytu w Polsce uchodźców z Ukrainy, dane wskazują na pozytywny wpływ osób z Ukrainy na polską gospodarkę. Jak podaje raport Departamentu Badań i Analiz Banku Gospodarstwa Krajowego, zatytułowany Wpływ napływu migrantów z Ukrainy na polską gospodarkę Podsumowanie stanu wiedzy” z marca 2025 roku, wedle różnych szacunków obecność „przedwojennych imigrantów i uchodźców przekłada się co roku na wzrost polskiego PKB o od 0,5 proc. do nawet 2,4 proc”. (…)

Z całą pewnością wpływ na obecne postrzeganie osób z Ukrainy ma także dezinformacja i celowe próby osłabiania polskiej solidarności z ofiarami rosyjskiej agresji. Stosunek do uchodźców z Ukrainy został także zaprzęgnięty do bieżącej partyjnej polityki, stając się istotnym elementem zabiegów o polityczne poparcie. Z powodu wysokiej rangi sprawy jest to rzecz jasna zrozumiałe – podobnie jednak znane (i utrwalone w historii) jest wykorzystywanie przybyszów jako kozłów ofiarnych i czynienie z ich obecności przyczyny rozmaitych niedomagań systemu czy trudnej sytuacji ekonomicznej niektórych grup społecznych. Na tle przedstawionych danych i tendencji być może jeszcze wyraźniej uwidacznia się fenomen, jakim była polska pozytywna reakcja na wojenny dramat Ukraińców w 2022 roku. (…) 

Wydarzenia 2022 roku i sposób postrzegania szukających w Polsce schronienia czy godnych warunków do życia przybyszów potwierdziły postawioną już w 2008 roku tezę, że – jak pisali wówczas badacze migracji – w polskim dyskursie ochrona przed prześladowaniem funkcjonuje „nie jako uniwersalne i niepodważalne prawo każdego człowieka, lecz jako przywilej, o przyznaniu którego decydują nie tylko zapisy prawa międzynarodowego, ale również kontekst polityczny, gospodarczy czy kulturowy, a także nastroje społeczne w państwie, do którego osoba starająca się o status uchodźcy ucieka”. Zarówno zróżnicowany stosunek do uchodźców w 2022 roku, jak i zmiany w postrzeganiu uchodźców z Ukrainy w kolejnych latach zdają się potwierdzać prawdziwość powyższej konstatacji. (…) Tymczasem gościnność jest w interesie nas wszystkich. Ćwiczenie się w niej stanowi wyzwanie o ogromnej stawce. „Tylko kultura społeczna i polityczna, która zawiera w sobie bezinteresowną gościnność, może mieć przyszłość” – pisał papież Franciszek i nie jest to wyłącznie etyczne przynaglenie, lecz także ważna diagnoza.

„Pod jednym dachem. Doświadczenie przyjęcia uchodźców z Ukrainy w polskich domach” Cekiera Rafał, Kijonka Justyna, Żak Monika
Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego

Rafał Cekiera
Rafał Cekiera

Newsletter Śląska Opinia

Zapisz się na nasz newsletter i zacznij dzień od najważniejszych informacji — bez krzyku i bez chaosu. Od poniedziałku do soboty o 7:00 rano w Twojej skrzynce czekać będzie poranne podsumowanie kluczowych wydarzeń ze świata, Polski i regionu.