Wojna podnosi ceny gazu, a w polskiej polityce „oze-sroze”

O 50 proc. rośnie cena gazu w Europie w ciągu zaledwie dziesięciu dni od wybuchu wojny w Zatoce Perskiej. Tak szybko rachunki za energię potrafi zmienić konflikt zbrojny. Patrzę na liczby z analizy think tanku Ember „Najnowszy kryzys energetyczny przypomina Europie o ryzyku związanym z uzależnieniem od gazu” przygotowanej przez Chrisa Rosslowe’a i Beatrice Petrovich i widzę coś, o czym w Polsce mówi się zdecydowanie za rzadko: bezpieczeństwo energetyczne zaczyna się daleko od naszych granic. Średnia cena gazu na hubie TTF skacze z 31 do 45 euro za MWh. W praktyce oznacza to wzrost kosztów produkcji energii elektrycznej z gazu o ponad połowę.

Źródłem tego szoku jest konflikt na Bliskim Wschodzie wywołany atakiem Izraela i Stanów Zjednoczonych na Iran. Teheran de facto zamyka cieśninę Ormuz, przez którą przechodzi około jedna piąta światowego handlu ropą i LNG. Dodatkowo ataki obejmują Katar i instalację Ras Laffan odpowiadającą za około jedną piątą globalnej produkcji LNG. Efekt jest prosty: drożeją ropa i gaz, a rachunek za energię zaczyna rosnąć w całej Europie.

Reklama

W pierwszych dziesięciu dniach kryzysu rachunek Unii Europejskiej za import paliw kopalnych rośnie o około 2,5 mld euro. To pokazuje skalę naszej zależności od surowców, których ceny ustala geopolityka. Co ważne, w rachunku za energię koszt emisji z systemu ETS stanowi maksymalnie około 10 proc. ceny dla gospodarstw domowych. Reszta to przede wszystkim paliwa.

Wpływ gazu na ceny energii różni się jednak w Europie dramatycznie. W Hiszpanii w 2026 roku elektrownie gazowe wyznaczają cenę tylko w 15 proc. godzin. We Włoszech aż w 89 proc. I dlatego właśnie rekordowe ceny energii pojawiają się w Niemczech, Niderlandach, Belgii i we Włoszech, podczas gdy Hiszpania, Portugalia, Francja czy kraje nordyckie przechodzą przez ten szok znacznie łagodniej.

Patrzę na to i mam wrażenie, że polska prawica prowadzi debatę energetyczną na poziomie szkolnego kabaretu. Gdy świat liczy miliardy euro strat po kolejnym skoku cen gazu, u nas liderzy polskiej prawicy prześcigają się w energetycznych rymowankach. Doktor habilitowany Przemysław Czarnek, profesor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, kandydat PiS na premiera zaczyna o „OZE-sroze”, doktor Patryk Jaki mówi „odrzucić ETS-sretes”, a doktor Sławomir Mentzen dorzuca własne „kaucje-sraucje” i „wiatraki-sraki”. 

Problem w tym, że za rachunki za energię płaci się pieniędzmi, a nie prostackimi rymami. A te pieniądze wędrują dziś prosto do eksporterów gazu i ropy. Kpiny z transformacji energetycznej nie zmieniają mechaniki cen. Może ją zmienić tylko więcej własnej, taniej energii z wiatru i słońca. Czyli dokładnie tego, z czego dziś polska prawica robi sobie żarty.

Reklama
Patryk Białas
Patryk Białas

Radny Miasta Katowice. Społeczny koordynator polskich liderów The Climate Reality Project. Ekspert stowarzyszenia BoMiasto.

Newsletter Śląska Opinia

Zapisz się na nasz newsletter i zacznij dzień od najważniejszych informacji — bez krzyku i bez chaosu. Od poniedziałku do soboty o 7:00 rano w Twojej skrzynce czekać będzie poranne podsumowanie kluczowych wydarzeń ze świata, Polski i regionu.