Kryzys energetyczny w Polsce. Przedsiębiorca kupił węgiel z Australii, który się nie pali!

Problemy z dostępnością węgla oraz jego wysokimi cenami w Polsce, czyli kryzys energetyczny, z jakim się teraz mierzy, zmusza wiele osób do próby ściągnięcia węgla z zagranicy. Przedsiębiorca z Wielkopolski kupił surowiec pochodzący z Australii. Mocno się jednak zdziwił, kiedy okazało się, że węgiel się… nie pali. Ogrodnik pokazał dowód przed kamerami.

Kolumbia, Stany Zjednoczone, RPA, Indonezja, Australia – to między innymi kraje, które oficjalnie figurują na liście dostawców polskiego rządu. Z nich, jak przekonywano, ściągany jest do Polski węgiel z zagranicy, który ma pomóc w uporaniu się z problemem braku dostępności krajowego surowca oraz jego wysokimi cenami. Działania polegające na ściągnięciu węgla z zagranicy to pokłosie wojny w Ukrainie i wstrzymaniu dostaw surowców z Rosji. Właściwie od początku eksperci przestrzegali, że zagraniczny węgiel może być słabszej jakości, ale chyba nikt nie spodziewał się tego, co teraz udowodniono. Przedsiębiorca z Wielkopolski kupił węgiel z Australii i przeżył szok, kiedy okazało się, że surowiec się… nie pali. Ogrodnik pokazał dowód przed kamerami TVN24. „Ten węgiel to śmieci, którymi nie da się palić w piecu”, powiedział mężczyzna z Chrzypska Wielkiego, który chciał węglem ogrzewać tunele z kwiatami. Płomień, jak widzimy na nagraniu, gaśnie już po kilku sekundach, mimo używania silnego palnika gazowego. Całość zamieszczono także na Twitterze:

Business Insider ostrzega, że węgiel, który jeszcze rok temu byłby uznany za „kopalniany odpad”, dziś – z uwagi na ograniczoną dostępność surowca – jest kupowany nawet przez elektrownie i ciepłownie z Polski. „Strach przed pustymi magazynami tuż przed sezonem grzewczym powoduje, że normy jakości schodzą na dalszy plan. W branży pojawił się nawet nowy, nieoficjalny parametr węgla, który mierzy się… rzucając węglową breją o ścianę. W tle toczy się walka o utrzymanie wydobycia w polskich kopalniach”, podaje portal. Eksperci już wcześniej alarmowali, że węgiel z importu po dużym odsiewie w większości nadaje się do wyrzucenia. „30 proc. tego to popiół. To tak jakby co trzeci statek nadawał się wyłącznie do wyrzucenia”, powiedział prezes jednego ze śląskich zakładów energetycznych w rozmowie z „Business Insider”.

Dr Bartłomiej Gabryś z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach w rozmowie ze „Śląską Opinią” ostrzegał, że tegoroczna zima będzie szczególnie trudna. „Przegapiono co najmniej pół roku na zabezpieczenie energetyczne kraju, na działania, które pomogłyby uniknąć kryzysu, z którym się teraz mierzymy, albo przynajmniej zmniejszyć jego skalę. Nie zatowarowaliśmy się, więc teraz ta zima będzie bardzo trudna dla wielu ludzi”, mówił w audycji „Śląska Opinia o górnictwie”.

Całej rozmowy wysłuchacie tutaj:

Bartosz Wojsa
Bartosz Wojsa

Dziennikarz, wydawca strony głównej w „Super Expressie”.