Inwestor nie wycofa się z nowej kopalni w Mysłowicach. Brzezinka szykuje się do wydobycia węgla

Nawet Dariusz Wójtowicz, prezydent Mysłowic, zorientował się, że nowa kopalnia w mieście może przysporzyć więcej problemów, niż korzyści, ale jego interwencja może okazać się bezskuteczna, ponieważ inwestor nie zamierza wycofać się z postawienia Brzezinki. Zakład szykuje się do wydobycia węgla, co planuje rozpocząć w 2029 roku. Tymczasem nad Mysłowicami krąży widmo utraty unijnego dofinansowania, choć przedstawiciele firmy twierdzą, że ich działalność nie stoi w sprzeczności z założeniami Funduszu Sprawiedliwej Transformacji.

Już na początku 2021 roku pisaliśmy na łamach „Śląskiej Opinii” o tym, że prywatna spółka Brzezinka 3, wchodząca w skład Grupy ECI, na której czele stoi Europejskie Centrum Inwestycyjne, otrzymała koncesję na wydobycie węgla w Mysłowicach. Od tego czasu w sprawie nastąpiło wiele zwrotów akcji, ale niezmienne pozostało jedno: zgodnie z planem, w mieście ma powstać nowa kopalnia, która będzie prowadzić wydobycie ze złoża węgla. Tym działaniom wciąż sprzeciwiają się mieszkańcy, którzy protestują przeciwko inwestycji, bojąc się między innymi o swoje domy i zniszczenia spowodowane szkodami górniczymi, zanieczyszczenie powietrza oraz uciążliwy hałas. Sprzeciw zwiększył się po decyzji prezydenta Mysłowic Dariusza Wójtowicza, który w grudniu 2020 roku pozytywnie zaopiniował projekt koncesji dla wydobycia węgla kamiennego w kopalni Brzezinka 3. „Dziwi mnie postawa prezydenta. Przez wiele miesięcy lekceważył temat nowej kopalni”, oceniał Marcin Stroński, miejski społecznik, w audycji „Śląskiej Opinii o górnictwie”. Zaledwie kilka dni po naszej rozmowie, prezydent Wójtowicz opublikował oświadczenie. „Ważą się losy Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. Nie stać nas na utratę środków zewnętrznych, dlatego 9 lipca, po wielotygodniowych konsultacjach, wystąpiłem do Ministra Klimatu o wycofanie koncesji dla Spółki Brzezinka”, ogłosił. „Po raz kolejny apeluję do moich oponentów o współpracę! Zamiast hejtu i nagonki – wspólna praca na rzecz miasta! Tego oczekują od nas mieszkańcy, tego wymaga dobro miasta. Tylko w ostatnich dwóch latach pozyskaliśmy niemal 160 milionów złotych dla naszych mieszkańców. Gdy w końcu połączymy siły, zdobędziemy kolejne fundusze na realizację marzeń Mysłowiczan”, dodał prezydent.

Sprawa na jakiś czas ucichła, ale – jak się okazuje – tylko po to, by powrócić ze zdwojoną siłą. Inwestor postanowił bowiem przerwać milczenie i ogłosić, że nie zamierza wycofać się z inwestycji w Mysłowicach. Brzezinka snuje już nawet plany dotyczące wydobycia. „Zakładamy, że budowa zakładu wydobywczego potrwa do 2029 roku i wtedy zostanie wydobyta pierwsza tona surowca. Zakładamy też, że równolegle będzie powstawał klaster technologiczny, skoncentrowany na wykorzystaniu surowca na inne cele niż spalanie w elektrowniach”, zapowiedział w rozmowie z portalem WNP.PL Piotr Talarek, doradca zarządu firmy Brzezinka. W obszernym wywiadzie Talarek przekonuje, że inwestycja nie zagrozi otrzymaniu pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. Jak przekonuje, nowa kopalnia nie stoi w sprzeczności z założeniami i celami FST. „Widzimy też możliwość skrócenia czasu eksploatacji i zakończenia jej przed 2040 rokiem, dlatego jesteśmy gotowi do prowadzenia rozmów na ten temat”, powiedział. Chodzi o to, by „zmieścić się” w wytycznych rządu w sprawie działalności zakładów wydobywających węgiel w Polsce czy tych dotyczących ochrony klimatu.

Przypomnijmy, że inwestor już w przeszłości zaznaczał, że nie zamierza rezygnować z planów „postawienia” nowej kopalni w Mysłowicach. „Trudno też się dziwić inwestorowi, skoro dostał koncesję. Jeśli kopalnia nie powstanie, może będzie chciał odszkodowania? Mieszkańcy nie zmienili zdania: nie chcą kopalni, troszczą się o środowisko, boją się też szkód”, przypomina Stroński. Posłowie Koalicji Obywatelskiej oraz samorządowcy ze Śląska zaapelowali w lipcu do premiera Mateusza Morawieckiego, by zainterweniował w tej sprawie. Chcą wycofania koncesji na budowę nowej kopalni. „Jeśli pojawią się nowe koncesje na wydobycie węgla kamiennego, wszystkie gminy górnicze z terenów subregionu zostaną pozbawione środków finansowych na prowadzenie sprawiedliwej transformacji”, zauważał na konferencji prasowej poseł PO, Krzysztof Gadowski. Śląsk miałby wówczas stracić prawie 10 mld zł. Ich apel do tej pory pozostał bez konkretnej odpowiedzi.

Tymczasem inwestor zapowiedział, że wydobycie w kopalni ma być zorganizowane w taki sposób, by nie powstawały przy nim hałdy węgla. Zatrudnienie w samym zakładzie ma znaleźć około 900 osób, a w firmach z nim współpracującym ma powstać około 3-4 tys. miejsc pracy. Według szacunków miasta, przekazanych nam na początku roku przez rzeczniczkę, inwestor może zostawić w Mysłowicach nawet 25 mln złotych rocznie, z czego około 10 mln w formie opłat, podatków i około 15 mln w formie podatków pośrednich. „To tyle, ile budowa rocznie 2-3 przedszkoli lub ośrodka zdrowia każdego roku”, wskazywała Anna Górny, rzeczniczka magistratu.

Na Facebooku mieszkańcy organizują się w ramach powstałej grupy o nazwie „Nie dla nowej kopalni w Mysłowicach”. To tam można wyczytać ich największe obawy dotyczące między innymi szkód górniczych czy zanieczyszczenia powietrza i hałasu. Ich sprzeciw wsparli niektórzy posłowie oraz między innymi Młodzieżowy Strajk Klimatyczny. Mysłowiczanie zapowiadają, że jeśli inwestor faktycznie nie wycofa się z pomysłu postawienia nowej kopalni, a rząd w tej sprawie nie podejmie interwencji, oni sami poczynią następne kroki – prawdopodobnie z aktywnym protestem włącznie.

Default image
Bartosz Wojsa
Dziennikarz, redaktor prowadzący śląskiego serwisu w „Super Expressie”.