Szybki postój nowego bloku energetycznego w Elektrowni Turów. PGE: „Taki był plan”

Postój nowego bloku energetycznego w Elektrowni Turów, który został oddany do eksploatacji niedawno, bo w maju bieżącego roku, wzbudził dyskusję na temat złego przygotowania inwestycji. Ale Polska Grupa Energetyczna zapewnia, że postój był zaplanowany, a nowy blok został zaprojektowany i wykonany prawidłowo. Jednostka wróciła niedawno do pracy.

W maju 2021 roku Polska Grupa Energetyczna oddała do eksploatacji nowy blok energetyczny o mocy 496 MW w Elektrowni Turów. Po nieco ponad miesiącu, dokładnie 19 czerwca, prace w tamtym miejscu zostały wstrzymane, a blok znalazł się w stanie postoju. Takie działanie wzbudziło dyskusję na temat tego, czy przypadkiem powodem nie jest awaria lub źle zaprojektowana inwestycja. Spekulacje medialne ucina sama PGE, której przedstawiciele twierdzą, że postój był zaplanowany i uzgodniony jeszcze przed przejęciem bloku do eksploatacji z generalnym wykonawcą inwestycji – konsorcjum firm Mitsubishi Hitachi Power Systems Europe GmbH, Budimex oraz Técnicas Reunidas, co ma wynikać z zapisów kontraktu. Ustalenia miały zostać zawarte 14 maja 2021 roku, a wszystkie działania prowadzone obecnie, jak przekonują w PGE, mają na celu dalszą, stabilną pracę bloku w przyszłości. Zgodnie z zapisami, podczas planowego postoju wykonawca dokonuje przeglądu technicznego urządzeń po pierwszym miesiącu eksploatacji. W PGE tłumaczą, że w ramach przeglądu wykonywane są prace dotyczące optymalizacji i konserwacji w obszarze związanym między innymi z pompami wody zasilającej, elektrofiltrem, młynami węglowymi oraz dobudowaniem nowych odpływów rezerwowych w rozdzielniach.

„Nowy blok w Elektrowni Turów został prawidłowo zaprojektowany i wykonany. Blok nie ma żadnej awarii, a jego postój został zaplanowany w zawartym z wykonawcą kontrakcie. Chcę podkreślić, że przy tak dużej inwestycji energetycznej niezbędny jest czas na odpowiednie wyregulowanie nowej jednostki właśnie po to, aby przez kolejne lata była w jak największej dyspozycyjności do produkcji energii dla milionów polskich gospodarstw domowych”,  przekonywał Wojciech Dąbrowski, prezes zarządu PGE Polskiej Grupy Energetycznej.  „Kompleks Turów jest poddany w ostatnim czasie silnym emocjom związanym ze sporem strony czeskiej z polskim rządem, jak i oddaniem nowej – podkreślam – najnowocześniejszej jednostki węglowej w Polsce i Europie. Tematyka jest wrażliwa, bo dotyczy zarówno pracowników PGE jak i mieszkańców regionu turoszowskiego, na których dobru nam zależy,  stąd tak ważna jest precyzja i rozwaga w informowaniu opinii publicznej”, dodawał Dąbrowski.

Jednostka wróciła niedawno do pracy, co PGE ogłosiło w sobotę, 24 maja, na swojej stronie internetowej. „Po planowanym postoju, zakończony został rozruch bloku o mocy 496 MW w Elektrowni Turów. Jednostka jest gotowa do pracy i może już produkować energię elektryczną, zgodnie z zapotrzebowaniem zgłoszonym przez operatora systemu przesyłowego”, napisano w komunikacie. 
„W związku z tym planowanym postojem wśród rzetelnych informacji i wypowiedzi pojawiły się również nieprawdziwe informacje, które narażały dobry wizerunek Elektrowni Turów, jej pracowników jak i obecnej na Giełdzie Papierów Wartościowych PGE Polskiej Grupy Energetycznej. Chcę przypomnieć, że nowy blok w Turowie był dyspozycyjny w całym okresie od momentu przekazania do eksploatacji do planowego wyłączenia 19 czerwca, a w maju uzupełniał ubytki mocy w systemie powstałe w wyniku nagłego wyłączenia dziesięciu bloków energetycznych w Elektrowni Bełchatów, po awarii rozdzielni Polskich Sieci Elektroenergetycznych w Rogowcu, co najlepiej dowodzi, że nigdy nie był zepsuty”, stwierdził Dąbrowski.

Nowy blok w Elektrowni Turów zasilany jest węglem brunatnym pochodzącym z pobliskiej Kopalni Turów i podobnie jak każdy inny blok energetyczny jest zaprojektowany na paliwo o odpowiednich parametrach. Do nowego bloku dostarczany jest węgiel o parametrach spełniających wymagania określone w kontrakcie inwestycyjnym. „Przywoływane przez media osuwisko z 2016 roku nie ma wpływu na parametry dostarczanego węgla, a elektrownia nie stwierdziła  pogorszenia jego jakości. Wszystkie prace prowadzone na nowych jednostkach wytwórczych są standardem przy tak dużych inwestycjach energetycznych i mają na celu zapewnienie ciągłej, bezawaryjnej pracy jednostek w przyszłości. PGE GiEK nie ponosi żadnych kosztów wynikających z zaplanowanego postoju bloku”, zapewniają w spółce. „Blok spełnia surowe normy ochrony środowiska. Emisja SO2 w porównaniu z wyłączonymi wcześniej blokami nr 8, 9 i 10 jest prawie 20-krotnie niższa, a emisja pyłów około 10-krotnie. Blok jest przystosowany do rygorów emisyjnych wynikających z konkluzji BAT, które zaczną obowiązywać od sierpnia 2021 roku i zakładają wdrożenie najlepszych dostępnych technologii proekologicznych”, zapewniają.

Inwestycja w Turowie była ostatnim projektem budowy bloku energetycznego opalanego paliwem węglowym w Grupie PGE.

Default image
Bartosz Wojsa
Dziennikarz, redaktor prowadzący śląskiego serwisu w „Super Expressie”.