Ślązacy, ducha nie gaście!

Dzisiaj ulicami Katowic po raz czternasty przeszedł Marsz Autonomii. Tym razem nie było to, jak zwykle, huczne święto śląskiej dumy i radości, bo ze względów epidemiologicznych w marszu wzięło udział tylko 150 osób, dodatkowo przemarsz utrudniał rzęsisty deszcz.  

W stronę autonomii

Dla mnie samego był to już jedenasty marsz – w ciągu tych lat ewoluowało moje podejście do samego konceptu autonomii. Dzisiaj jestem przede wszystkim zwolennikiem autonomii duchowej Ślązaków, a postulat autonomii gospodarczej uważam za słuszny, tak samo jak słuszny wydaje mi się postulat powszechnej szczęśliwości – nie da się tego (niestety!) wprowadzić, a może przeszkodzić w realizacji pomysłów bardziej realnych, jak wprowadzenie języka śląskiego do szkół.

Czy jest miejsce dla Ślązaków?

Ślązacy duchowo autonomiczni to tacy, którzy w sposób aktywny opierają się propagandzie. Dziś tę propagandę symbolizowała sławojka (haziel) z tabliczką „Instytut Myśli Polskiej im. Jakuba Chełstowskiego”. Happeningowe rekwizyty to stały element marszów autonomii. Podobnie jak kąśliwe przemówienia dr. Jerzego Gorzelika. Dziś, ze względu na ciszę wyborczą, lider RAŚ musiał trochę powściągnąć swoje retoryczne zapędy. W swoim wystąpieniu pytał, w nawiązaniu do zakończonej wczoraj gorącej kampanii wyborczej, czy politycy ogólnopolscy widzą miejsce dla Ślązaków we wspólnocie obywatelskiej. Gorzelik miał rację, akcentując ten temat. Kwestia relacji mniejszość-większość (i odwrotnie) jest jedną z najważniejszych dla dobrej i przyjaznej koegzystencji w naszym kraju. Szkoda, że ten temat nie wybrzmiał wystarczająco (lub nawet w ogóle) w kampanii wyborczej.

Wypalony zapał

Tak samo wypada mi żałować, że podczas dzisiejszego wydarzenia nie pojawiło się odniesienie do forsowanego od prawie dekady hasła „Autonomia 2020”. Mamy w końcu już właśnie ten rok…Zabrakło chyba miejsca na samokrytycyzm, który nie musiał wcale przecież prowadzić do jeszcze bardziej minorowego nastroju wśród regionalistów, a mógł być iskrą pobudzająca to środowisko. A może tą iskrą będzie zbliżający się spis powszechny? Do tego nawiązywał w swoim przemówienia europoseł Łukasz Kohut. 

Czy tak się stanie? Mam nadzieję! By śląskość przetrwała w najbliższych dziesięcioleciach, musi być spełnione wiele warunków. Jednym z nich, najpewniej najważniejszym, jest mobilizacja wśród samych Ślązaków. Ślązacy, ducha nie gaście! 

Default image
Marcin Musiał
Ślązak zaangażowany, literaturoznawca, bloger, autor projektu ustawy o śląskim języku regionalnym, współautor książki "Kiedy umrze ślōnsko godka". Mieszka w Katowicach.