Śląska wojna o „Świętą wojnę”

Fasadowa cenzura, która napędza popularność. O „Świętej wojnie”, śląskiej tożsamości i sztucznie wykreowanych sporach.

Historia kultury popularnej wielokrotnie pokazywała, że próby ograniczania dostępu do dzieł sztuki czy literatury przynoszą skutki odwrotne do zamierzonych. Pamiętam własne zdziwienie, gdy Watykan protestował przeciwko książkom J.K. Rowling o Harrym Potterze czy „Kodowi Leonarda da Vinci” Dana Browna. Intencją było prawdopodobnie zniechęcenie wiernych do kontaktu z treściami uznanymi za kontrowersyjne. Efekt? Książki sprzedawały się jeszcze lepiej, a ich popularność rosła wraz z kolejnymi falami krytyki. Mechanizm ten jest dobrze znany, to klasyczny przykład tzw. efektu Streisand, kiedy próba ukrycia lub zakazania czegoś prowadzi do zwiększenia zainteresowania.

Reklama

Dziś obserwujemy zjawisko bardzo podobne, choć w znacznie bardziej lokalnym wymiarze. Dyskusja wokół serialu „Święta wojna” pokazuje, że niezrozumiała i fasadowa chęć cenzurowania, nawet jeśli wyrażana w sposób nieformalny czy środowiskowy, wciąż jest obecna w przestrzeni publicznej. Co więcej, często przybiera formę emocjonalnych sporów, które niewiele mają wspólnego z rzeczywistą refleksją nad kulturą, a znacznie więcej ze sporem o symboliczne racje oraz walką o popularność.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że wybiórcze próby ograniczania emisji czy krytykowania serialu mogą jedynie zwiększyć jego oglądalność. W końcu, jak głosi słynny cytat z piosenki Skaldów, autorstwa Agnieszki Osieckiej: „Nie o to chodzi, by złowić króliczka, ale by gonić go”. Współczesna debata medialna coraz częściej polega właśnie na kreowaniu sporów, które same w sobie stają się celem, a nie środkiem do budowania wartościowej dyskusji.

Zaskakuje mnie, że w 2026 roku wciąż pojawiają się głosy sugerujące potrzebę ograniczania przekazów kulturowych, nawet gdy kontestujemy bądź gdy nie odpowiada nam ich wartość merytoryczna tudzież estetyka. I nie chodzi tu wyłącznie o treść serialu „Święta wojna”, lecz o samą ideę decydowania za odbiorców, co jest dla nich właściwe, a co nie. Argumenty mówiące o tym, że dane dzieło jest dla odbiorców nieodpowiednie przypomina to co „…nie odpowiada aktualnej linii ideowo-wychowawczej i może wywoływać niewłaściwe interpretacje społeczne”. To język, który przywołuje wspomnienia systemów totalitarnych,
w których obywatelom odmawiano prawa do samodzielnej oceny otaczającej ich rzeczywistości.

Z opowieści rodziców pamiętam czasy, gdy cenzura była codziennością i dotykała również ich samych. Otwarte listy czy paczki zza granicy, przesłuchania czy szykany w pracy były codziennością nie tylko moich rodziców, ale również wielu innych ludzi, którzy zamiast płynąć z prądem, decydowali się na samodzielne myślenie i działania, nie wspominając nawet o działalności opozycyjnej. Ograniczano książki, do dzisiaj w domu mamy tzw. „bibuły” czyli książki zakazane, drukowane na tak cienkim papierze, że przypominał właśnie bibułę. Ale ograniczane były także piosenki czy nawet treści humorystyczne takie jak kabarety czy seriale. Instytucja cenzora decydowała o tym, co społeczeństwo może zobaczyć, usłyszeć czy przeczytać. Dziś żyjemy w zupełnie innej rzeczywistości, ale czasem można odnieść wrażenie, że mentalność cenzorska wciąż próbuje odnaleźć dla siebie miejsce, tym razem w formie braku dystansu, presji społecznej czy medialnej.

Reklama

Na całe szczęście nawet osoby krytycznie oceniające „Świętą wojnę” takie jak dyrektor teatru Śląskiego Robert Talarczyk a w tym również ja, bo serial ten nie należy do mojej estetyki, bronią prawa do jego istnienia i emisji. Kultura nie musi być jednolita, tylko wysoka czy wyrafinowana ani spełniać jedynie akademickich standardów. Tym bardziej, że obecnie treści jakościowych jest dużo, dużo więcej. Śląska kultura, podobnie jak każda regionalna czy krajowa tożsamość, składa się z wielu warstw. Obok ambitnej literatury, teatru czy filmu istnieje również kultura popularna, często karczmiana, jarmarczna, oparta na prostym humorze i prostej muzyce takiej jak na poziomie polskim disco-polo a na poziomie śląskim znane i lubiane przez niektórych szlagiery.

Dobrym symbolem tej różnorodności, oraz jałowości wywołanej dyskusji, jest choćby piosenka „Żółto-niebieski Śląsk” Mirosława Jędrowskiego, poprzedzająca radiową debatą o „Świętej wojnie”. Dla jednych to kicz, dla innych element lokalnej tradycji i rozrywki. I właśnie w tej różnorodności tkwi siła kultury. Nie wszystko musi być wyrafinowane, tak jak nie każdy humor musi dorównywać poziomowi żartów w monodramie Alojzego Lyski „Mianujom mie Hanka” z Grażyną Bułką w roli tytułowej. Gust jest kategorią głęboko subiektywną, a próby jego regulowania, poprzez zakazy a nie stwarzanie alternatywy, prowadzą do niebezpiecznego ograniczania wolności twórczej.

Cała dyskusja wokół serialu pokazuje również coś jeszcze, że tak zwana „Śląska wojna” wciąż trwa. Zamiast koncentrować się na budowaniu współpracy wewnątrz naszego regionu czy metropolii, wzmacnianiu regionalnej tożsamości i kreowaniu liderów zdolnych realnie działać na rzecz Górnego Śląska, publiczna energia kierowana jest na spory o formę przekazu. Często ważniejszy staje się nadawca komunikatu niż jego treść.

Tymczasem nasz ukochany i tak mocno wymęczony region ma naprawdę ogromny potencjał, który mógłby być znacznie szerzej promowany. Od ziemi zakazanej, poprzez polską destynacje weekendowa po miejsce znane na całym świecie ze względu na swoja wyjątkowość, to powinien być cel. A pomagają nam w tym świetni ludzie o szczerych intencjach oraz unikatowa architektura, bogata choć bardzo trudna historia (nie tylko przemysłowa), dynamicznie rozwijająca się kultura miejska, MUZYKA, zielone przestrzenie czy znane na całym świecie miejsca, takie jak katowicki spodek czy spot dla skaterów PTG – to elementy, które budują realny wizerunek współczesnego Śląska. W porównaniu z tymi możliwościami spór o serial wydaje się dyskusją groteskową i drugorzędną.

Dlatego z większym zainteresowaniem czekam na produkcje takie jak „Ołowiane dzieci”, film „Godej do mie” oraz kolejne sztuki i produkcje na temat naszego hajmatu, które mogą opowiadać o regionie w sposób bardziej pogłębiony i refleksyjny. Nie oznacza to jednak, że inne formy przekazu powinny być eliminowane. Kultura rozwija się poprzez różnorodność i wolność wyboru, a nie poprzez selekcję dokonywaną według jednego, arbitralnego klucza.

Być może warto w tym kontekście spojrzeć na czeski dystans do samych siebie, który od lat stanowi, dla mnie inspirację a dla Czechów element tamtejszej tożsamości kulturowej. Umiejętność śmiania się z własnych stereotypów, słabości czy przywar pozwala budować wspólnotę z mniejszą ilością niepotrzebnych napięć. Choć również należy zwrócić uwagę, że współczesne media społecznościowe, wykorzystywane przez nieuczciwych polityków, demiurgów współczesnej rzeczywistości, doskonale służącą do manipulacji, na którą także Czesi nie są odporni. Jednak tego rodzaju dystans wydaje się dziś brakować nie tylko Polakom, ale, co szczególnie widoczne w obecnej debacie, również części środowisk śląskich.

Ostatecznie pytanie nie brzmi, czy „Święta wojna” jest serialem na tyle niebezpiecznym, że wymaga on cenzury? Moja odpowiedź brzmi, oczywiście, że nie. Prawdziwe pytanie dotyczy tego, czy jesteśmy gotowi zaakceptować pluralizm kulturowy i zaufać odbiorcom, że potrafią samodzielnie oceniać i odcedzać treści, z którymi się stykają. Historia wielokrotnie pokazała, że społeczeństwa rozwijają się nie poprzez ograniczanie dostępu do kultury, lecz poprzez dialog, różnorodność i swobodę wyboru.

Dlatego zamiast gonić kolejnego „króliczka” medialnych sporów, warto skupić się na tym, co naprawdę buduje wspólnotę. Szukajmy tego co łączy a nie tego co dzieli. Nie wspominając o tym, że burza, którą została rozpętana stała się największą reklamą „świętej wojny” jaką można było sobie wymyśleć.

Mikołaj Buszman
Mikołaj Buszman

Założyciel oraz Współprzewodniczący Volt Polska. Członek stowarzyszenia Regios. socjolog, menedżer projektów oraz społecznik.

Newsletter Śląska Opinia

Zapisz się na nasz newsletter i zacznij dzień od najważniejszych informacji — bez krzyku i bez chaosu. Od poniedziałku do soboty o 7:00 rano w Twojej skrzynce czekać będzie poranne podsumowanie kluczowych wydarzeń ze świata, Polski i regionu.