Jak restrukturyzacja górnictwa wpłynie na gospodarkę i bezpieczeństwo energetyczne? „Dotowanie wydobycia węgla nie jest konieczne do transformacji Śląska”

Maciej Bukowski oraz Aleksander Śniegocki z fundacji WiseEuropa przygotowali raport, w którym przyglądają się temu, jak restrukturyzacja górnictwa wpłynie na gospodarkę i bezpieczeństwo energetyczne. Zdaniem autorów dokumentu, dotowanie wydobycia węgla wcale nie jest konieczne do przeprowadzenia sprawiedliwej transformacji na Śląsku, choć to głównie na tym opierają się plany rządu zawarte w umowie społecznej, podpisanej z górniczymi związkowcami.

Autorzy raportu WiseEuropa pt. „Konieczny krok. Wpływ restrukturyzacji górnictwa na gospodarkę i bezpieczeństwo energetyczne”, Maciej Bukowski oraz Aleksander Śniegocki, przekonują, że dotowanie kopalni węgla kamiennego aż do 2049 roku nie jest jedynym sposobem na uniknięcie poważnego szoku gospodarczego na Śląsku. „Rzeczywistą alternatywą dla wieloletniego wsparcia operacyjnego dla nierentownych kopalni jest restrukturyzacja branży w oparciu o rynkowe sygnały cenowe oraz z wykorzystaniem istniejących mechanizmów osłonowych (SRK). Ze względu na duże zróżnicowanie wydajności wydobycia surowca w śląskich kopalniach, jedynie część z nich będzie musiała zostać zamknięta, by przywrócić równowagę finansową branży”, czytamy w dokumencie.

W raporcie zapisano, że według szacunkowych danych w krótkim okresie konieczne będzie obniżenie wydobycia węgla energetycznego o 12 mln ton względem wariantu z umową społeczną (z 32 mln ton do 20 mln ton w śląskich kopalniach objętych umową). „Ze względu na równoległy spadek popytu na węgiel, nie doprowadzi to jednak do wzrostu importu ponad poziomy obserwowane w latach ubiegłych. Co więcej, dalszy spadek wydobycia do 2030 r. jest w pełni spójny z oczekiwaną redukcją zapotrzebowania na węgiel energetyczny w Polsce. Szacujemy, że w wariancie restrukturyzacyjnym w 2030 r. jego wydobycie we wszystkich wydajnych kopalniach w kraju wyniesie ok. 24 mln ton (z czego 9 mln ton w śląskich zakładach objętych umową społeczną) przy zapotrzebowaniu na poziomie ok. 26 mln ton rocznie. Dotowanie nierentownych kopalń nie jest więc konieczne, by utrzymać niezależność Polski od importowanego surowca w perspektywie 2030 r.”, podkreślono.

Autorzy z WiseEuropa wskazują również na bardzo ciekawe dane. Ich zdaniem, brak dotacji operacyjnych i koncentracja wydobycia jedynie w rentownych zakładach oznacza obniżenie zatrudnienia w branży o ok. 20 tys. osób względem wariantu z umową społeczną. „W wariancie restrukturyzacyjnym w 2030 r. zatrudnienie w śląskich kopalniach objętych umową społeczną wyniesie 10 tys. osób, w porównaniu do ok. 45 tys. osób obecnie. Co istotne, należy spodziewać się znacznie powolniejszego spadku zatrudnienia w kopalniach węgla koksowego cechujących się wyższą wartością surowca oraz – znacznie bardziej wydajnych – kopalniach prywatnych. Prognozowany spadek liczby miejsc pracy nie odbiega skalą od poprzednich dwóch fal restrukturyzacji z lat 2001-2006 oraz 2013-2017”, wskazano. W raporcie rozprawiono się też z tezą, jakoby to brak alternatywnych miejsc pracy był kluczową barierą dla akceptacji restrukturyzacji branży przez górników. Otóż według autorów raportu to wysokie różnice wynagrodzeń między górnictwem a pozostałymi sektorami są realną przyczyną takiego zjawiska.

WiseEuropa podkreśla, które nowe elementy powinny znaleźć się w umowie społecznej. Zwraca też uwagę na już istniejące ramy regulacyjne i dostępne narzędzia wsparcia, przygląda się samorządom i analizuje wpływ restrukturyzacji na ich finanse. Czy twórcy dokumentu podpisanego w zeszłym roku w Katowicach wezmą to wszystko pod uwagę? Cały raport i wnioski WiseEuropa znajdziecie tutaj.

Tymczasem przypomnijmy, że górnicza umowa społeczna po wielu miesiącach od jej podpisania wciąż znajduje się na etapie prenotyfikacji. Przed nami więc jeszcze notyfikacja przez Komisję Europejską, choć już dziś mówi się, że unijni urzędnicy nie zaakceptują dokumentu w obecnym kształcie, zwłaszcza na zapisy dotyczące dotowania wydobycia węgla przez kopalnie. Jednocześnie nie przeszkodziło to polskiemu rządowi w wypłacaniu pierwszej transzy – część pieniędzy dostała już na przykład Polska Grupa Górnicza. Czy spółka będzie musiała zwrócić fundusze, jeśli KE odrzuci umowę? Niewykluczone. W obliczu wojny w Ukrainie niektórzy związkowcy zastanawiają się zresztą nad wstrzymaniem procesu notyfikacji i koniecznością wprowadzenia zmian w umowie społecznej, przed jej oficjalną akceptacją. Być może to właśnie moment, by rozważyć także propozycje WiseEuropa. O sprawie na bieżąco piszemy w „Śląskiej Opinii o górnictwie”.

Bartosz Wojsa
Bartosz Wojsa

Dziennikarz, wydawca strony głównej w „Super Expressie”.