Polska nie uniknie kary za kopalnię Turów? Pieniądze mogą zostać potrącone automatycznie! „Poważna dziura w budżecie już pod koniec stycznia”

Kara dla Polski nałożona przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej przekroczyła już 200 milionów złotych. Niewykluczone, że za niewstrzymanie wydobycia w kopalni Turów zapłacimy już w styczniu 2022 roku. Pieniądze mogą zostać potrącone automatycznie, co oznacza, że możemy nie uniknąć konsekwencji zignorowania nakazu TSUE. „Transformacja energetyczna Turowa – kolejna katastrofa rządu”, ogłaszają przedstawiciele Greenpeace Polska.

Ponad 200 milionów złotych liczy już kara nałożona na Polskę przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. To pokłosie zignorowania nakazu TSUE w sprawie wstrzymania wydobycia w kopalni Turów do czasu rozstrzygnięcia sporu na linii Polska – Czechy. Jak się okazuje, nasz kraj i tak zapłaci karę, nawet jeśli nie zrobi tego „dobrowolnie”. Pieniądze mogą zostać bowiem potrącone automatycznie. Organizacja Greenpeace Polska cytuje w tej sprawie Huberta Smolińskiego, prawnika z Fundacji Frank Bold, który zwrócił się z pytaniem do dyrekcji generalna ds. budżetu Komisji Europejskiej. „Komisja Europejska potrąci należne Polsce środki wraz z odsetkami, gdy tylko upłynie termin wskazany w ponownym wezwaniu do zapłaty. Wiemy również, że środków do potrącania nie zabraknie. Tylko w listopadzie Polska skorzystała z blisko 40 unijnych płatności w wysokości około 2 miliardów złotych (400 mln EUR). Według naszych obliczeń pierwszej poważnej „dziury” w polskim budżecie spodziewać możemy się już pod koniec stycznia. W jaki sposób polski rząd planuje ją załatać? To pytanie pozostaje bez odpowiedzi”, przekazał Smoliński.

Pierwsze wezwanie do zapłaty zgodnie z przepisami rozporządzenia finansowego zostało już wysłane do Polski, ponieważ przedstawiciele naszego rządu mieli nie okazać dowodu, że wydobycie węgla brunatnego w kopalni Turów zostało wstrzymane. Jeżeli zapłata nie zostanie uiszczona na czas (tj. do końca 2021 roku), na Polskę nałożone mają zostać odsetki za zwłokę. Greenpeace Polska podaje, że ich wysokość ma wynieść 3,5% za każdy dzień. Radosław Gawlik, prezes Eko-Unii, cytowany przez Greenpeace podkreśla, że oprócz ponad 200 mln złotych kar TSUE, Polskę czeka jeszcze 50 mln euro na umowę z Czechami i dziesiątki milionów złotych na barierę wodochronną, ekran akustyczny i inne działania redukujące wpływ na naszych zagranicznych sąsiadów. „Kończący się 2021 r. to również niewytłumaczalny brak transformacji energetycznej kompleksu Turów i szans na wykorzystanie 1 mld zł z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji UE dla powiatu zgorzeleckiego”, mówi Gawlik.

Przypomnijmy, że to nie jedyny problem kopalni Turów, ponieważ zakład może dodatkowo utracić koncesję na wydobycie węgla do 2044 roku, która została wydana w 2019 roku, o czym pisaliśmy niedawno na łamach „Śląskiej Opinii”. Decyzja środowiskowa została zaskarżona przez organizacje ekologiczne do Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, a teraz Anna Moskwa, minister klimatu i środowiska, dopuściła organizację Greenpeace do postępowania o wydanie koncesji. „Decyzja ta zatem (o wydanie koncesji dla kopalni – red.) nie jest ostateczna i w każdej chwili może zostać uchylona. Problemem są także liczne skargi na koncesję przedłużającą działalność kopalni do 2044 roku. W czerwcu fundacja Greenpeace odwołała się od decyzji ministra klimatu i środowiska przyznającą spółce PGE GiEK koncesję na wydobycie węgla z odkrywki Turów do 2044 roku, jednak ministerstwo odmówiło organizacji udziału w postępowaniu na prawach strony. W równoległym postępowaniu Wojewódzki Sąd Administracyjny nakazał ministrze klimatu i środowiska dopuścić Greenpeace do postępowania koncesyjnego. Daje to organizacji możliwość skutecznego zaskarżenia wydanej koncesji”, przekazują przedstawiciele Greenpeace. Minister Moskwa będzie musiała przeanalizować decyzję przyznającą PGE koncesję i uwzględnić przy tym argumenty organizacji ekologicznych.

Mimo wielotygodniowych negocjacji Polska wciąż nie doszła do porozumienia z Czechami. Nasi sąsiedzi wnieśli skargę na kopalnię Turów do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, skutkującą nałożeniem na nasz kraj kary finansowej, w związku z niewykonaniem postanowienia o wstrzymaniu wydobycia węgla brunatnego do czasu wyjaśnienia sprawy. Informacja wzburzyła polski rząd, który nie zgadza się ze stanowiskiem TSUE. O tym, że działalność kopalni Turów jest „kontrowersyjna”, aktywiści klimatyczni wznosili jednak od dawna. Nasi czescy sąsiedzi wskazali ostatecznie, że rozbudowa kopalni Turów może zagrozić utratą wody pitnej dla kilkunastu tysięcy mieszkańców sąsiadujących z wyrobiskiem po czeskiej stronie granicy. Podniesiono także argument dotyczący fatalnego w skutkach wpływu na środowisko. Kara nałożona na Polskę to pierwszy taki przypadek w historii UE – kwota, jaką przyjdzie nam zapłacić, liczona jest już w milionach złotych.  Przypomnijmy, że TSUE w maju 2021 roku nakazał nam wstrzymanie pracy kopalni Turów do czasu rozstrzygnięcia sporu z Czechami. Nie zrobiliśmy tego, więc zasądzono, że będziemy płacić 500 tys. euro kary dziennie za każdy dzień zwłoki. Jeżeli nie zapłacimy dobrowolnie, Trybunał może potrącić pieniądze z należnych Polsce unijnych funduszy, więc i tak nie unikniemy konsekwencji.

Tymczasem Anna Moskwa, minister klimatu i środowiska, przekazała w poniedziałek (20 grudnia) na Twitterze następującą wiadomość: „Na marginesie Rady Ministrów UE pogratulowałam Annie Hubáčková objęcia funkcji ministra środowiska Czech. Zaapelowałam o pilne spotkanie i wznowienie rozmów. Nowa czeska minister jeszcze potrzebuje czasu na zapoznanie się z tematem Turów”. Czy uda się dojść do porozumienia na czas? Do sprawy będziemy jeszcze wracać.

Obrazek domyślny
Bartosz Wojsa

Dziennikarz, wydawca strony głównej w „Super Expressie”.