Jak byłoby bez Unii?

A paszport masz? pyta przed moim wylotem do Włoch zaniepokojona mama. Paszport mam, chyba w szufladzie, nieważny od roku. Jestem z tego pokolenia, które podróże z kontrolą graniczną pamięta z wczesnego dzieciństwa lub z weekendów we Lwowie. Teraz wystarczy dowód osobisty i po prostu chęć zobaczenia Europy.

Nie pamiętam jak to jest żyć w Polsce bez Unii Europejskiej, za to pamiętam kolejne tablice informujące o budowie dróg czy rewitalizacjach finansowanych z funduszy UE, mijane w drodze na Mazury czy nad morze. Pamiętam wymianę uczniowską na Węgry realizowaną z programu Comenius i tydzień nauki w szkole w Budapeszcie. Konkursy, wycieczki i zajęcia dotyczące członkostwa w Unii, a w ostatnim czasie odwiedziny u znajomych studiujących za granicą w ramach wymiany studenckiej Erasmus+.

Jak byłoby bez Unii? To pytanie powoduje u mnie niepokój i wizje alternatywnej rzeczywistości jak z serialu 1983. Bez Unii moi rówieśnicy nie mieliby tylu możliwości nauki i rozwoju, poczucia przynależności do Europy i świadomości równych szans. Nie tylko moje pokolenie wyciąga pozytywne wnioski z przynależności do wspólnoty europejskiej. Dziś na łamach Śląskiej Opinii Sebastian Pypłacz pisał o tym, co mamy z tej Unii, a Patryk Białas o tym dlaczego Unii potrzebujemy.

Jak każdy kompromis, przynależność do Unii stawia przed nami wyzwania. Jednak rzeczywistość bez wspólnoty może skończyć się kilometrowymi kolejkami na stacjach benzynowych jak obecnie w Wielkiej Brytanii. Ja i moi najbliżsi zostajemy w Unii zjednoczeni w różnorodności, bo Unia jest dla nas wszystkich.

Default image
Natalia Wrocławska
Redaktorka prowadząca Śląskiej Opinii. Prowadzi podcast Szum Sporego Miasta.