Górnicza umowa społeczna. Wiceminister Soboń: „System wsparcia miałby ruszyć w 2022 roku”

Podczas czwartkowego (24 czerwca) posiedzenia Sejmu RP, w ogniu pytań znalazł się między innymi wiceminister aktywów państwowych Artur Soboń, odpowiedzialny w polskim rządzie za górnictwo. To głównie on reprezentował stronę rządową w negocjacjach ze związkowcami, które dotyczyły górniczej umowy społecznej. Soboń odpowiadał na pytania dotyczące właśnie tego tematu. „System wsparcia miałby ruszyć w 2022 roku”, zdradził, mówiąc o pomocy publicznej dla górnictwa.

Umowa społeczna, uzgodniona przez rząd i przedstawicieli związków zawodowych, zakłada likwidację górnictwa węgla kamiennego do 2049 roku. W dokumencie zapisano, jak dokładnie ma przebiegać zamykanie kopalń i na jakie osłony socjalne mogą liczyć pracownicy zakładów. Wśród wielu punktów zapisano możliwość przyjęcia 120 tys. złotych odprawy czy rozpisano mechanizmy dofinansowania do wydobycia w kopalniach. Ten ostatni punkt budzi największe kontrowersje i – zdaniem wielu ekspertów – może być powodem, dla którego Komisja Europejska nie zaakceptuje dokumentu. Decyzja wciąż nie została podjęta, a w czasie, kiedy czekamy na notyfikację umowy społecznej, wiceminister aktywów państwowych Artur Soboń został postawiony przed trudnymi pytaniami dotyczącymi całego przedsięwzięcia. Zostały mu one zadane podczas czwartkowego (24 czerwca) posiedzenia Sejmu RP.

„W programie został zapisany instrument kosztów nadzwyczajnych, dotyczący wydatków, które trzeba ponieść, aby likwidować majątek i jednostki produkcyjne, ale także niezbędny, aby pracownikom jednostek zapewnić jednorazowe odprawy i świadczenia emerytalne”, mówił wiceminister Soboń. Zaznaczył też, że pomoc publiczna dla górnictwa nadejdzie wkrótce. „System wsparcia miałby ruszyć w 2022 roku”, zapowiadał. Odniósł się również do punktu budzącego największe kontrowersje, czyli subsydiowania wydobycia. Mówił, że to „nowy instrument pomocowy”, na wzór niemiecki, będący dofinansowaniem „zdolności do redukcji produkcji”. „Ta zdolność do redukcji produkcji jest rozpisana na poszczególne lata, produkcja węgla w Polsce będzie systematycznie malała. To wiąże się z tym, że państwo będzie uruchamiać pomoc publiczną, aby do tej zdolności redukcji produkcji dopłacać i aby zapewnić stabilność finansową poszczególnych kopalń”, mówił Soboń.

Wniosek prenotyfikacyjny został już wysłany do Komisji Europejskiej, trwają rozmowy dotyczące pomocy publicznej dla kopalń, co oznacza, że formalny wniosek notyfikacyjny jeszcze przed nami. Soboń zaznaczył, że negocjacje z KE mogą potrwać nawet dwa miesiące. Wtedy wniosek notyfikacyjny zostanie wysłany. Chodzi o to, by dopracować niektóre szczegóły tak, żeby uniknąć ewentualnego odrzucenia dokumentu przez Komisję. Gdyby tak się stało, strony musiałyby wrócić do rozmów w Polsce i ustalić nowy kształt umowy społecznej. „Jeśli wypracujemy z KE zasady uregulowania tego w polskim prawie w zgodzie z unijnymi przepisami o pomocy publicznej, przystąpimy do procesu notyfikacji”, mówił Soboń o subsydiowaniu górnictwa.

Plan jest taki, by dopiąć wszystko do końca 2021 roku i od 2022 ruszyć z systemem wsparcia. Wiceminister nie ukrywał, że sytuacja rynkowa i biznesowa spółek górniczych jest fatalna. „Powiedzieć, że jest zła, to nic nie powiedzieć”, przyznał wprost w odniesieniu do górnictwa węgla kamiennego. Systemem wsparcia mają zostać objęte spółki: Tauron Wydobycie, Węglokoks Kraj oraz Polska Grupa Górnicza. Warto wyjaśnić, że np. Jastrzębska Spółka Węglowa nie jest nim objęta i nie jest częścią wniosku do KE, ponieważ jej kopalnie wydobywają głównie węgiel koksowy. Systemem wsparcia nie objęto też spółki Lubelski Węgiel Bogdanka.

O sytuacji w branży, górniczej umowie społecznej i o tym, czy Komisja Europejska zaakceptuje projekt umowy przygotowany przez rząd oraz związkowców, rozmawialiśmy wczoraj w ramach audycji „Śląska Opinia o górnictwie” z Michałem Tabaką, dziennikarzem Spider’s Web. Polecamy: https://slaskaopinia.pl/2021/06/24/zamkniemy-kopalnie-ale-co-dalej-gornicy-musza-wiedziec-nowe-miejsca-pracy-to-podstawa/

Default image
Bartosz Wojsa
Dziennikarz, redaktor prowadzący śląskiego serwisu w „Super Expressie”.