Górnictwo przyniosło w 2020 roku ponad 4 miliardy złotych strat. To drugi najgorszy wynik w historii

Jeszcze niedawno, o czym pisaliśmy na łamach „Śląskiej Opinii”, rząd podsumowując jedenaście miesięcy 2020 roku w górnictwie mówił o ponad 3,8 miliardach złotych strat. Kolosalna już wtedy kwota została w ciągu zaledwie miesiąca podbita o kolejne pół miliarda. W całym 2020 roku, jak informuje Ministerstwo Aktywów Państwowych, kopalnie wypracowały stratę na poziomie 4,33 miliarda złotych netto. To drugi najgorszy wynik w historii. 

Ministerstwo Aktywów Państwowych przesłało druzgocące dla branży informacje na prośbę portalu WysokieNapiecie.pl. Jak czytamy, wynik finansowy netto górnictwa węgla kamiennego w 2020 roku był ujemny i wyniósł 4,33 miliardy złotych. „Pogorszenie wyniku finansowego netto górnictwa węgla kamiennego nastąpiło przede wszystkim wskutek pogorszenia wyniku ze sprzedaży węgla (o 2,651,1 mln złotych). Powodem była mniejsza sprzedaż węgla (o 9,4% w porównaniu do 2019 roku) oraz niższa średnia cena zbytu węgla (o 10,4%)”, wyjaśnił serwisowi resort. Co ciekawe, jeszcze niedawno, o czym pisaliśmy na łamach „Śląskiej Opinii”, rząd podsumowując jedenaście miesięcy 2020 roku w górnictwie mówił o ponad 3,8 miliardach złotych strat. Kolosalna już wtedy kwota została więc w ciągu zaledwie miesiąca podbita o kolejne pół miliarda. To jednak nie wszystko. 2020 rok upłynął w górnictwie również pod znakiem zmniejszonych nakładów inwestycyjnych w kopalniach. 

Sama Polska Grupa Górnicza zakończyła 2020 rok z około dwoma miliardami złotych strat, a Jastrzębska Spółka Węglowa zanotowała w tym czasie 1,5 miliarda złotych strat. Obie duże spółki otrzymająpomoc finansową z rządu. W przypadku Jastrzębskiej Spółki Węglowej, Polski Fundusz Rozwoju zdecydował o udzieleniu pożyczki preferencyjnej w ramach programu rządowego „Tarcza Finansowa PFR dla Dużych Firm”. Chodzi o kwotę sięgającą 173,6 mln złotych. Środki trafiły już na konto JSW, a termin spłaty pożyczki to 30 września 2024 roku. „JSW jest zobowiązana też do spełnienia warunków zawartych w umowie obejmujących podpisanie umowy międzywierzycielskiej pomiędzy m.in. spółką, PFR oraz wierzycielami finansowymi spółki. Jednocześnie JSW może zwrócić się do Funduszu z wnioskiem o umorzenie części pożyczki, nawet do 75 proc. faktycznej szkody Covid. Decyzja o potencjalnym umorzeniu będzie jednak należała do PFR”, przekazują przedstawiciele spółki. To nie pierwsza pożyczka, o którą JSW się starała. Pozytywna decyzja zapadła też 9 grudnia 2020 roku, kiedy spółka podpisała umowę dotyczącą udzielenia pożyczki płynnościowej w ramach tego samego programu. Chodziło niemal o miliard złotych, które – zgodnie z umową – mają zostać wykorzystane na bieżącą działalność, w tym głównie na płatności z tytułu wynagrodzeń, podatków oraz na realizację zobowiązań handlowych. „Uruchomienie pożyczki nastąpi po spełnieniu przez JSW tak zwanych warunków zawieszających, w tym podpisaniu umowy międzywierzycielskiej. Pożyczkę poręczają Jastrzębskie Zakłady Remontowe oraz JSW Koks. Pożyczki z Polskiego Funduszu Rozwoju to dla Jastrzębskiej Spółki Węglowej kluczowe wsparcie w czasie obecnie trwającego kryzysu. Do tej pory spółka wywiązywała się ze swoich zobowiązań płatniczych, niemniej otrzymanie pożyczki płynnościowej z PFR jest niezbędne, aby ten stan rzeczy zachować. Pandemia wpłynęła na pogorszenie sytuacji finansowej JSW. W tym czasie spółka utrzymywała swoją płynność finansową dzięki wykorzystaniu oszczędności zgromadzonych na Funduszu Inwestycyjnym Zamkniętym, skorzystaniu z rozwiązań finansowych wspierających zarządzanie kapitałem obrotowym oraz dzięki możliwości częściowego odroczenia zobowiązań podatkowych w ramach Tarczy Antykryzysowej. Mimo tych wszystkich przedsięwzięć sytuacja płynnościowa JSW nadal jest bardzo trudna, z uwagi na przedłużający się kryzys gospodarczy, który objawia się drastycznym obniżeniem poziomu cen węgla, a to przekłada się dotkliwy spadek poziomu przychodów spółki, przy jednoczesnych stałych kosztach działalności”, tłumaczą w JSW.

Z kolei Polska Grupa Górnicza, która zakończyła 2020 roku z około dwoma miliardami złotych strat, otrzyma miliard złotych pożyczki z Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR), o czym informowaliśmy już na łamach „Śląskiej Opinii” wczoraj. Spółka wnioskowała o pomoc finansową latem 2020 roku, tłumacząc powody pandemią koronawirusa, która odcisnęła swoje piętno na jej finansach. Zmniejszyły się wówczas przychody i wydobycie węgla z kopalń należących do PGG, a na początku epidemii w niektórych zakładach wstrzymano nawet pracę z uwagi na dużą liczbę zakażeń wśród pracowników. Teraz, zgodnie z zapowiedzią, PFR przyznała Polskiej Grupie Górniczej pieniądze. Mają trafić one na konto spółki jeszcze przed 10 kwietnia. „Rada Ministrów wyraziła zgodę dla Grupy PFR na miliard złotych pożyczki płynnościowej dla PGG. Obietnica złożona wobec górników dotrzymana. Czas na zakończenie prac nad umową społeczną i rozpoczęcie notyfikacji pomocy publicznej z Komisją Europejską”, mówi Artur Soboń, wiceminister aktywów państwowych, odpowiedzialny w polskim rządzie za górnictwo.

Komentatorzy branżowi wskazują, że pożyczki to działanie tylko „na chwilę” i w dłuższej perspektywie nie przyniosą za wiele dobrego. Straty rosną i nic nie zapowiada tego, że ta sytuacja w branży górnictwa kamiennego w najbliższym czasie się zmieni. „Aby ograniczyć straty rząd musiałby podjąć decyzję o szybkim zamykaniu najbardziej deficytowych kopalń, bo w kraju nie ma już popytu na wydobywany przez nie węgiel, a eksport musiałby następować poniżej kosztów wydobycia. W europejskich portach dużo taniej można kupić węgiel kamienny przywieziony z Ameryki Południowej, Afryki czy Australii niż z Polski. Brak takiej decyzji obecnie kosztuje podatników ok. 500 tys. zł na godzinę”, wskazują eksperci z portalu WysokieNapiecie.pl.

Przypomnijmy, że w Katowicach trwają negocjacje dotyczące umowy społecznej w sprawie transformacji górnictwa i śląskiego regionu. Zakłada ona, że do 2049 roku w Polsce ma nastąpić kres wydobycia węgla kamiennego w kopalniach, które działają pod szyldem spółek Skarbu Państwa. I choć do podpisania porozumienia miało dojść już jakiś czas temu, to strony wciąż nie mogą dogadać się w wielu kwestiach. Na bieżąco o kolejnych ustaleniach będziemy pisać na łamach „Śląskiej Opinii”.

Default image
Bartosz Wojsa
Dziennikarz, redaktor prowadzący śląskiego serwisu w „Super Expressie”.