Górnicza transformacja Śląska, a co później? Przed spółkami węglowymi trudne zadanie

Spółki górnicze stoją przed trudnym zadaniem. Transformacja regionu wymaga ogromnych zmian, a wszystko w imię walki o klimat i ochronę środowiska. Ale co potem? Polska Grupa Górnicza do 2049 roku, zgodnie z zapisami umowy społecznej, musi zamknąć kopalnie węgla kamiennego w Polsce. Wówczas ma nastąpić bowiem ich likwidacja. Ale na przykład Jastrzębska Spółka Węglowa może spać spokojnie, bo należące do niej kopalnie wydobywają pożądany węgiel koksowy.

O likwidacji kopalń węgla kamiennego w Polsce mówi czwarty rozdział górniczej umowy społecznej, którą po wielu miesiącach negocjacji podpisano w Katowicach. Dokument wciąż czeka na akceptację Komisji Europejskiej, ale już teraz rozmawia się o nim w kontekście przyszłości branży i regionu. Przypomnijmy, że zgodnie z ustaleniami połączenie kopalni Wujek z kopalnią Murcki-Staszic nastąpi w 2021 roku (co już się stało), kopalnia Ruda Ruch Pokój zakończy eksploatację w 2021 roku, kopalnia Ruda Ruch Bielszowice oraz Ruch Halemba będą prowadzić działalność niezależnie do 2023 roku, a potem zostać połączone w jeden ruch, który zakończy eksploatację do 2034 roku. Do 2022 roku ma zostać przeanalizowana możliwość wykorzystania zasobów węgla koksowego z Ruchu Bielszowice. Kopalnia Bolesław Śmiały zakończy eksploatację w 2028 roku, przeanalizowana zostanie też możliwość inwestycji w złoże „Za Rowem Bełckim”. Kopalnia Sośnica ma zakończyć eksploatację w 2029 roku, sprawdzona zostanie także możliwość pozyskania koncesji z partii Makoszowy. Piast-Ziemowit Ruch Piast zakończy eksploatację w 2035 roku, a Ruch Ziemowit – w 2037 roku. Do 2023 roku ma zostać dokonana analiza Kopalni Piast-Ziemowit, co do jej dalszego funkcjonowania w zakresie ewentualnego wykorzystania węgla w instalacjach do zgazowywania pod kątem produkcji metanolu. KWK Murcki-Staszic ma zakończyć eksploatację w 2039 roku, Bobrek i Brzeszcze w 2040 roku, Mysłowice-Wesoła w 2041 roku, ROW Ruch Rydułtowy w 2043 roku, Ruch Marcel w 2046 roku, a Ruch Chwałowice i Ruch Jankowice – w 2049 roku. Kopalnia Sobieski, Janina i Bogdanka mają zakończyć eksploatację również w 2049 roku.

To zakłady należące do Polskiej Grupy Górniczej, co oznacza, że przed spółką trudniejsze zadanie, niż na przykład przed Jastrzębską Spółką Węglową, której zakłady wydobywają węgiel koksowy, a nie kamienny. Zanim jednak przejdziemy do JSW, zatrzymajmy się jeszcze przy PGG. Tomasz Rogala, prezes spółki, wystąpił w poniedziałek (29 listopada) podczas V Konferencji Programowej „Śląski Ład”, która z udziałem premiera Mateusza Morawieckiego odbyła się w Katowicach. Tematem spotkania był mechanizm CBAM, czyli nowy unijny graniczny podatek węglowy, który ma zostać wprowadzony w 2023 roku przy jednoczesnej likwidacji bezpłatnych uprawnień do emisji CO2. Jak podaje PGG, prezes Rogala uzasadniał konieczność wysiłków zmierzających do zagwarantowania polskiej gospodarce szczególnej ścieżki dochodzenia do celów w zakresie dekarbonizacji w programie polityki klimatycznej UE. „Na początku swego wystąpienia Tomasz Rogala przytoczył trzy wartości liczbowe: niespełna 3,5 mld t węgla produkują rocznie Chiny; 60 proc. w kosztach 1 MWh elektryczności z węgla stanowią podatki z tytułu CO2; negatywny bilans handlowy za 2020 r. między Europą a Chinami wyniósł 180 mld euro”, czytamy na stronie internetowej PGG. „To są takie liczby, które pokazują nam pewną mapę zorientowania się polskich przedsiębiorstw w przyszłości. W tej przyszłości, w której mamy zmienić 80 proc. systemu elektroenergetycznego (bo tyle dzisiaj produkowane jest z węgla) w okresie niespełna 30 lat, wydając w tym celu gigantyczne środki. Po drugie mamy konkurować na globalnym rynku, gdzie energia z węgla w chińskiej czy rosyjskiej fabryce jest nieopodatkowana w związku z CO2”, opisywał szef PGG. „Powoduje to konieczność budowania takich regulacji prawnych, które znajdą tę szczególną sytuację polskich przedsiębiorstw, polskiej gospodarki”, dodawał Rogala. Jak mówił, z porównania struktury miksu energetycznego Polski z miksami innych państw odchodzących od węgla w Europie wynika, że „nasze starania są od 1,5 do 5 razy większe od krajów, które są od nas zamożniejsze”. „To wszystko pokazuje, że wszelkie wysiłki, o których była tutaj mowa, zmierzające do zapewnienia szczególnej drogi dla polskiej gospodarki są usprawiedliwione liczbowo”, podsumował Tomasz Rogala.

Polska Grupa Górnicza już teraz znajduje się w trudnej sytuacji finansowej, a po likwidacji zakładów – czyli w nadchodzących latach – może być jeszcze gorzej. Wszystko zależy jednak od tego, jakie działania PGG podejmie w najbliższym czasie. Niedawno w wywiadzie dla „Radia Piekary” prezes Rogala zapewniał, że bankructwo, wieszczone przez ostatnie miesiące, Polskiej Grupie Górniczej nie grozi. Czy faktycznie spółka stanie na nogi? Czas pokaże.

Tymczasem Jastrzębska Spółka Węglowa jasno ogłasza, w którym kierunku zamierza pójść. Ostatnio firma zaprezentowała działania w zakresie terenów pogórniczych podczas wyjazdowego posiedzenia sejmowej podkomisji stałej ds. sprawiedliwej transformacji. Posiedzenie trwało dwa dni i odbyło się w Jastrzębiu-Zdroju. „To wyjątkowa okazja, aby w centrum przemysłu węglowego rozmawiać o tym, jak ma wyglądać przyszłość naszych regionów węglowych. Fundusz Sprawiedliwej Transformacji powstał dla takich regionów jak ten. To jest pięć minut dla naszych regionów węglowych, wykorzystajmy ten czas”, mówił wówczas Jerzy Buzek, poseł do Parlamentu Europejskiego. Jak podaje JSW, według obecnych podczas sesji parlamentarzystów w latach 2016-2020 do Spółki Restrukturyzacji Kopalń trafiło 17 kopalń, a kolejnych 12 zakładów ma zakończyć swoją działalność w najbliższych latach. Wiceminister aktywów państwowych Piotr Pyzik zwracał uwagę, że transformacja górnicza nie będzie łatwa, ani przyjemna. Powinna jednak przebiegać w miarę bezboleśnie. „Patrzymy tutaj z perspektywy tego, co zostawimy następnym pokoleniom i jaką im damy szansę, zarówno do rozwoju regionu, jak i ich własnego. To wszystko, o czym rozmawialiśmy, musi być dobre dla polskiej gospodarki i obywateli”, mówił Piotr Pyzik, wiceminister aktywów państwowych odpowiedzialny za górnictwo. „Mam nadzieję, że to, co w Jastrzębiu-Zdroju się wydarzy, będzie pewnego rodzaju pilotażem dla dalszych działań w innych gminach górniczych”, zaznaczył.

Dwudniowe spotkanie zorganizowano na wniosek przewodniczącego podkomisji Krzysztofa Gadowskiego. Podkomisja działa w ramach sejmowej komisji ds. Unii Europejskiej.  „Ze strony Jastrzębskiej Spółki Węglowej przekazujemy wszystkie tereny tej kopalni, które będzie można wykorzystać, aby aktywizować lokalnych czy zewnętrznych przedsiębiorców”, zapewniał Tomasz Cudny, prezes zarządu JSW. Jak dodawał, w kolejnym etapie do Spółki Restrukturyzacji Kopalń powinny zostać przekazane jeszcze osadniki i bocznica kolejowa. „Chcemy, aby te tereny służyły miastu z korzyścią również dla Jastrzębskiej Spółki Węglowej”, podkreślał.

JSW mówi wprost, że stawia na węgiel koksowy i stal. „Każda tona stali powstaje dzięki użyciu 400 kilogramów koksu, który produkowany jest z 560 kg węgla metalurgicznego. Każda tona stali to ciężka praca górników, koksowników i hutników. Pracownicy Jastrzębskiej Spółki Węglowej wydobywają węgiel koksowy, czyli metalurgiczny. JSW jest obecnie największym w Unii Europejskiej producentem węgla koksowego, a po zamknięciu kopalń w Czechach będzie jedynym”, podaje spółka. JSW podkreśla, że węgiel metalurgiczny został uznany za jeden z 30 surowców krytycznych dla Unii Europejskiej, a więc mających strategiczne znaczenie dla gospodarki, o wyczerpujących się zasobach i trudno zastępowalnych. „Tym bardziej, że obecnie nie ma alternatywnych i ekonomicznie uzasadnionych technologii wytopu stali bez użycia węgla koksowego. To tym ważniejsze, że w Europie nastał czas na produkty przyjazne środowisku, np. pojazdy elektryczne i wiatraki, a to oznacza, że znacząco wzrośnie popyt na stal. Dlatego mówimy, że Europejski Zielony Ład zaczyna się u nas – w Jastrzębskiej Spółce Węglowej, w kopalniach, w których wydobywa się węgiel koksowy i w koksowniach, w których jest produkowany koks”, mówią przedstawiciele spółki.

To, jak spółki węglowe, nie tylko JSW i PGG, poradzą sobie w nadchodzącym czasie, zależy wiele od działań, które podejmą już dziś. Na „Śląskiej Opinii” będziemy te poczynania z pewnością obserwować.

Default image
Bartosz Wojsa
Dziennikarz, wydawca strony głównej w „Super Expressie”.