Górnicza umowa społeczna nie powstanie w marcu? Kolejny zgrzyt w negocjacjach. Soboń: „Potrzebujemy co najmniej kilku tygodni”

Termin ukończenia i podpisania umowy społecznej w sprawie transformacji górnictwa oraz śląskiego regionu ponownie może zostać przesunięty. Okazuje się, że nawet w marcu może nie dojść do zakończenia prac nad dokumentem, co oznacza, że Komisja Europejska nie będzie mogła rozpocząć procesu notyfikacji porozumienia w wyznaczonym pierwotnie czasie. Powód? Pojawił się kolejny zgrzyt w negocjacjach, które rząd prowadzi ze stroną społeczną. 

Wygląda na to, że wypracowanie porozumienia w sprawie umowy społecznej dotyczącej transformacji górnictwa i śląskiego regionu jest trudniejsze, niż wydawało się stronom prowadzącym negocjacje. Najpierw na łamach „Śląskiej Opinii” informowaliśmy, że dokument nie zostanie podpisany do końca lutego 2021 roku, choć tak pierwotnie zakładano, a teraz słowa Artura Sobonia, wiceministra odpowiedzialnego za górnictwo w Ministerstwie Aktywów Państwowych, wskazują na to, że nawet w marcu może nie dojść do zakończenia prac nad umową społeczną. Agencja informacyjna Newseria biznes cytuje ministra, który stwierdził wprost: „potrzebujemy co najmniej kilku tygodni, by wypracować formułę, która będzie do zaakceptowania przez obie strony, ale także Komisję Europejską”. Kością niezgody miały być między innymi żądania związkowców, którzy chcieli ustawowo zagwarantować zatrudnienie górnikom do czasu likwidacji kopalń. Soboń stwierdził, że zrealizowanie tego postulatu ustawowo nie jest możliwe, tak samo jak zrealizowanie żądań o przywrócenie pracy elektrowni Ostrołęka na bazie bloków węglowych. 

Problemy w dojściu do porozumienia pomiędzy stroną rządową a stroną społeczną oznaczają, że Komisja Europejska prawdopodobnie nie zdąży z procesem notyfikacji umowy społecznej w marcu, tak jak zakładano, bo po prostu nie otrzyma na czas dokumentu. W Ministerstwie Aktywów Państwowych rozmawia się zresztą na temat tego, w jaki dokładnie sposób skonstruować taki wniosek. Co ciekawe, Soboń w rozmowie z agencją Newseria biznes zdradził też, że niektóre propozycje związkowców wykraczają poza rozwiązania z prawa pracy. „Na przykład pokrycie z budżetu państwa różnicy w wynagrodzeniach przy wyjściu z górnictwa i pracy u innego pracodawcy”, powiedział sekretarz stanu w MAP. 

Warto dodać, że dyskusję o transformacji branży chcą wzbogacić także samorządowcy, którzy czują się w tej sprawie pominięci, mimo że zmiany w olbrzymim stopniu dotkną miast i gmin górniczych, którymi przyszło im zarządzać. Dodatkowe negocjacje z samorządowcami mogą jednak jeszcze bardziej wydłużyć cały proces, bo potrzebna będzie jeszcze ich akceptacja. Soboń zapowiedział, że ich głos nie zostanie pominięty, a oni sami zaproponowali spotkania w ramach „śląskiego okrągłego stołu” – niekoniecznie jako strony rozmów w sprawie umowy społecznej, a zwyczajnie jako odrębny cykl spotkań w tym temacie, rozgrywany równolegle do rozmów ze związkowcami. To ważny punkt całego procesu, ponieważ – przypomnijmy – raport Polskiego Instytutu Ekonomicznego,  który zbadał wskaźnik wrażliwości regionów górniczych w całej Polsce na transformację energetyczną, budując obraz na podstawie danych z powiatów, jednoznacznie wskazał, jak fatalne mogą być skutki transformacji górniczej dla niektórych miast i gmin w Polsce, szczególnie w województwie śląskim. 

Do tej pory najważniejsze ustalenia poczynione w ramach rozmów o umowie społecznej dotyczyły m.in. zapewnień, że to umowa społeczna będzie dokumentem wiążącym i może wpłynąć na częściową zmianę dokumentu „Polityka energetyczna Polski do 2040 r.”, jeśli zajdzie taka potrzeba. „Rząd zobowiązał się również, że wszystkie niskoemisyjne technologie, które proponujemy w naszym porozumieniu mają być wprowadzone do PEP2040. Z perspektywy spalania węgla jest to rzecz bardzo ważna, bo możemy tam spalić od 10 do 14 mln ton węgla”, mówił Dominik Kolorz, szef śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” po jednym z ostatnich spotkań. 

Zatwierdzono także daty zamykania kopalń węgla kamiennego w ciągu najbliższych trzech dekad. Wydobycie w Polsce skończy się więc w 2049 roku, a wszystkie daty, ustalone we wrześniu 2019 roku, nie będą zmieniane. Co oznacza to dla poszczególnych zakładów? Zgodnie z ustaleniami, połączenie kopalni Wujek z kopalnią Murcki-Staszic nastąpi w 2021 roku (co już się stało), kopalnia Ruda Ruch Pokój zakończy eksploatację w 2021 roku, kopalnia Ruda Ruch Bielszowice oraz Ruch Halemba będą prowadzić działalność niezależnie do 2023 roku, a potem zostać połączone w jeden ruch, który zakończy eksploatację do 2034 roku. Do 2022 roku ma zostać przeanalizowana możliwość wykorzystania zasobów węgla koksowego z Ruchu Bielszowice. Kopalnia Bolesław Śmiały zakończy eksploatację w 2028 roku, przeanalizowana zostanie też możliwość inwestycji w złoże „Za Rowem Bełckim”. Kopalnia Sośnica ma zakończyć eksploatację w 2029 roku, sprawdzona zostanie także możliwość pozyskania koncesji z partii Makoszowy. Piast-Ziemowit Ruch Piast zakończy eksploatację w 2035 roku, a Ruch Ziemowit – w 2037 roku. Do 2023 roku ma zostać dokonana analiza Kopalni Piast-Ziemowit, co do jej dalszego funkcjonowania w zakresie ewentualnego wykorzystania węgla w instalacjach do zgazowywania pod kątem produkcji metanolu. KWK Murcki-Staszic ma zakończyć eksploatację w 2039 roku, Bobrek i Brzeszcze w 2040 roku, Mysłowice-Wesoła w 2041 roku, ROW Ruch Rydułtowy w 2043 roku, Ruch Marcel w 2046 roku, a Ruch Chwałowice i Ruch Jankowice – w 2049 roku. Kopalnia Sobieski i Janina mają zakończyć eksploatację również w 2049 roku.

Kolejne spotkania w Katowicach będą odbywać się przez najbliższe kilka tygodni.

Bartosz Wojsa
Bartosz Wojsa

Dziennikarz, wydawca strony głównej w „Super Expressie”.