Kolejne spotkanie w sprawie kopalni Turów. Nie ma porozumienia z Czechami

Kolejne spotkanie w sprawie kopalni Turów zakończyło się bez podpisania porozumienia z Czechami. Stronom udało się jednak uzgodnić następne zapisy ewentualnej umowy, która miałaby zakończyć spór dotyczący wydobycia w zakładzie i problemów, jakie mają temu towarzyszyć naszym zagranicznym sąsiadom. O nowych ustaleniach poinformowało Ministerstwo Klimatu i Środowiska.

W czwartek, 29 lipca, odbyło się kolejne spotkanie przedstawicieli polskiego i czeskiego rządu w sprawie kopalni Turów, należącej do PGE Polskiej Grupy Energetycznej. Negocjacje przebiegały bez przełomu, ale stronom udało się uzgodnić następne zapisy ewentualnej umowy, która miałaby zakończyć spór dotyczący zakładu. „Podczas spotkania strony kontynuowały wprowadzanie do umowy zapisów, które wypracowane zostały podczas spotkań na szczeblu eksperckim. Odbywały się one dwa tygodnie wcześniej, a ich zadaniem było uzgodnienie kwestii technicznych dotyczących monitorowania wód podziemnych, hałasu i jakości powietrza w rejonie działania KWB Turów”, przekazał w oświadczeniu resort środowiska. „Kolejne spotkanie stron polskiej i czeskiej zostało zaplanowane na kolejny czwartek, 5 sierpnia”, podkreślono.

Przypomnijmy, Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej poinformował, że Polska musi natychmiast zaprzestać wydobycia węgla brunatnego w kopalni w Turowie. Chodzi o spór na linii Polska – Czechy, dotyczący rozbudowy tego obiektu. Informacja wzburzyła polski rząd, który nie zgadza się ze stanowiskiem TSUE. O tym, że działalność kopalni Turów jest „kontrowersyjna”, aktywiści klimatyczni wznosili już wiele tygodni temu. Wobec planów PGE protestowali między innymi działacze Greenpeace Polska, ale nie tylko. Teraz, po skardze czeskich władz, TSUE nakazał Polsce zaprzestać wydobycia węgla brunatnego w kopalni w Turowie do czasu wyjaśnienia sporu na linii Polska – Czechy. Nasi zagraniczni sąsiedzi wskazali, że rozbudowa kopalni może zagrozić utratą wody pitnej dla kilkunastu tysięcy mieszkańców sąsiadujących z wyrobiskiem po czeskiej stronie granicy. Podniesiono także argument dotyczący fatalnego w skutkach wpływu na środowisko.

Polska Grupa Energetyczna, do której należy kopalnia Turów, odpiera zarzuty. „Kilkadziesiąt kilometrów od Turowa, a nawet kilkaset metrów od granicy z Polską funkcjonuje dziewięć kopalni odkrywkowych węgla brunatnego – pięć na terenie Czech, cztery w Niemczech, a UE pozwala na ich działalność, mimo ich zdecydowanie większego wpływu na środowisko”, czytaliśmy w mediach społecznościowych. Tego typu wpisów PGE wypuściła w ciągu ostatnich dni wiele. Wojciech Dąbrowski, prezes PGE, oświadczył również, że kopalnia Turów posiada ważną, legalnie wydaną koncesję, na podstawie której prowadzi i będzie prowadzić wydobycie. „Decyzja TSUE to droga do dzikiej transformacji energetycznej (…) To zwykły szantaż”, stwierdził Dąbrowski.

Mimo hucznych zapowiedzi, nie udało się „ugłaskać” naszych czeskich sąsiadów, więc konieczne było przystąpienie do negocjacji, które – jak widać – nie są proste. Ich efektem ma być wypracowanie umowy, na którą zgodzą się obie strony sporu, tak, by Polska nie musiała płacić kar finansowych nałożonych przez Unię, na co jest w obecnej sytuacji narażona.

Default image
Bartosz Wojsa
Dziennikarz, redaktor prowadzący śląskiego serwisu w „Super Expressie”.