Ponad 3,8 miliarda złotych strat w górnictwie po 11 miesiącach 2020 roku

Ministerstwo Aktywów Państwowych podsumowało jedenaście miesięcy 2020 roku w górnictwie. Z danych przekazanych przez resort wynika, że branża zanotowała w tym okresie ponad 3,8 miliarda złotych strat. To kolosalna kwota, która znacząco przebiła analogiczny okres w 2019 roku, kiedy straty wyniosły „zaledwie” 69 milionów złotych. To jednak nie jedyne złe wieści dla sektora.

Dokładnie 3 miliardy 843 miliony 200 tysięcy złotych straty (netto) wygenerowało polskie górnictwo w ciągu 11 miesięcy 2020 roku. To najnowsze informacje przekazane przez Ministerstwo Aktywów Państwowych. I choć o trudnej sytuacji w branży mówiło się od dłuższego czasu, to liczba wciąż szokuje. Sama Polska Grupa Górnicza odnotowała w 2020 roku około dwa miliardy złotych strat, a Jastrzębska Spółka Węglowa – około miliard. Dla porównania, analogiczny okres 2019 roku to „zaledwie” 69 milionów złotych strat w polskim górnictwie. Kwota z zeszłego roku przebija ją więc wielokrotnie. Jak się okazuje, nie są to jedyne złe wieści dla sektora. Spadła również średnia cena węgla energetycznego. W ciągu 11 miesięcy była to liczba spadająca rok do roku o 4,02 zł na tonie do poziomu 281,65 zł za tonę. Cena węgla koksowego spadała o 196,89 zł na tonie do poziomu 429,92 zł za tonę. Wyszukując pozytywnych aspektów podsumowania górnictwa w 2020 roku (bez jednego miesiąca), można zauważyć malejący import węgla do Polski, którego w tym okresie „ściągnięto” 10,3 mln ton węgla, czyli o prawie 3,4 mln ton węgla mniej niż w 2019 roku. Wśród 10,3 mln ton węgla w 2020 roku, węgiel energetyczny to 8,9 mln ton, a koksowy – 1,4 mln ton. Warto zauważyć, że w 2018 roku import był rekordowy i wyniósł wówczas 19,7 mln ton węgla.

2020 rok upłynął w górnictwie również pod znakiem zmniejszonych nakładów inwestycyjnych w kopalniach. Przez jedenaście miesięcy wydano na nie ponad 2,5 miliarda złotych. To mniej o 740,5 mln złotych, które wydano w analogicznym okresie 2019 roku. Dane przedstawione przez Ministerstwo Aktywów Państwowych stają się jeszcze ciekawsze, gdy zestawimy je z ostatnim raportem Agencji Rozwoju Przemysłu (oddział w Katowicach). Wynika z niego, że w 2020 roku kopalnie w Polsce wydobyły 7,2 mln ton węgla kamiennego mniej niż w 2019 roku. Sprzedaż tego surowca również była mniejsza, rok do roku, o 5,4 mln ton. Wydobycie spadło o prawie 11,7 procent, a sprzedaż – o ponad 9,2 procenta. W 2020 roku wydobycie węgla kamiennego w Polsce wyniosło ok. 54,4 mln ton, a sprzedaż ok. 53 mln ton. W 2019 roku polskie kopalnie wydobyły ponad 61,6 mln ton węgla kamiennego, a sprzedaż wyniosła wówczas ponad 58,4 mln ton. Agencja Rozwoju Przemysłu podała także dane dotyczące zatrudnienia. Zgodnie z nimi, pod koniec grudnia 2020 roku w całym polskim górnictwie węgla kamiennego zatrudnionych było około 80 tys. osób.

Najnowsze dane dotyczące górnictwa w Polsce są dla sektora druzgocące i potwierdzają tylko doniesienia mówiące o ogromnych problemach, z jakimi boryka się branża. W dużej mierze są one spowodowane pandemią koronawirusa oraz trudnościami gospodarczymi, jakie spowodowała sytuacja na świecie, jednak to nie jedyna bolączka węglowych gigantów. Negocjacje prowadzone w sprawie umowy społecznej dotyczącej transformacji górnictwa oraz śląskiego regionu zdają się teraz szczególnie potrzebne. Czy uda się wypracować rozwiązanie na czas? Przypomnijmy, że pierwotne założenia mówiły o podpisaniu umowy do końca lutego 2021 roku, tak, by w marcu mógł rozpocząć się proces notyfikacji umowy w Komisji Europejskiej. Bogusław Hutek, przewodniczący NSZZ „Solidarność” w Polskiej Grupie Górniczej, w programie „Śląska Opinia o górnictwie”, wyraził nadzieję, że uda się to zrobić, choć nie ukrywał, że sytuacja jest trudna. Ostatnie przyjęcie dokumentu pt. „Polityka energetyczna Polski do 2040 roku” przez Radę Ministrów, który po dwunastu latach od ustanowienia poprzedniej polityki ma wyznaczyć nowe kierunki rozwoju tego sektora, dodatkowo może utrudnić prowadzone negocjacje. 

Kolejne rozmowy w sprawie umowy społecznej mają odbyć się we wtorek (9 lutego) o godz. 13:00 w Katowicach. Według nieoficjalnych doniesień, mogą to być „rozmowy ostateczne”. Nie wiadomo jednak, czy to spotkanie zakończy się podpisaniem porozumienia. Związkowcy w kuluarowych rozmowach przyznali, że są raczej sceptyczni i nie sądzą, by stało się to tak szybko. 

Obrazek domyślny
Bartosz Wojsa

Dziennikarz, wydawca strony głównej w „Super Expressie”.