Rozwój agresji można zastopować

W sobotę przez Katowice przeszedł marsz nacjonalistyczny, którego organizatorzy zaznaczyli, że stawiali opór „liberalnym dziewczynkom”. W przestrzeni publicznej spotkali się z osobami kontrmanifestującymi.

Jerzy Gorzelik, a za nim cała organizacja Ruch Autonomii Śląska (https://tiny.pl/7ftdj) oświadczyli, że nie doszło do żadnej konfrontacji dwóch dużych narracji. „Spotkała się – w ich ocenie – grupka w większości zwiezionych z zewnątrz polskich nacjonalistów z grupką tych, którzy postanowili tej pierwszej nadać większe znaczenie, roszcząc sobie przy tym prawa do reprezentowania mitycznej »śląskiej otwartości«”. Odpowiedzią autonomistów na tę sytuację ma być „pragmatyzm” odcięty od postulatów „tych, którzy uważają, że wszystko co inne, należy odrzucić, i tych, którzy uważają, że nie ma granic akceptacji inności”.

Marcin Musiał zarzucił im „centrystyczny tumiwisizm w wersji śląskiej” (artykuł znajdziesz tutaj). Wskazał, że nawołują ostatecznie tylko i wyłącznie do obojętności, co w dłuższej perspektywie – zgodnie z logiką argumentu równi pochyłej – może doprowadzić do tragedii. Jego ripostą było więc wezwanie do mobilizacji obywatelskiej.

We wpisie na fanpejdżu Ruchu Autonomii Śląska jest jednak coś bardziej niebezpiecznego, czyli estetyka łącząca:

– rozpamiętywanie Dni Walki i Chwały („Pod koniec lat 80. wraz z częścią moich obecnych znajomych z FB brałem udział w nielegalnych zgromadzeniach, domagając się wolności słowa.”),

– lament weteranów na nutę „Nie o taką Polskę walczyłem” („Demonstrowaliśmy po to, by także nacjonaliści i działacze LGBT mogli gromadzić się legalnie. Nie po drodze mi ani z jednymi, ani z drugimi. Mój niesmak budzi zarówno ‘zakaz pedałowania’ jak i parodiowanie procesji Bożego Ciała.”),

– męskie tłumaczenie świata („Jeżeli istnieje jeszcze jakiś jeden Górny Śląsk, to zapewne ten pragmatyczny”),

– ojcowskie rozdzielanie skłóconych dzieci („Na tym polega siła społeczeństwa otwartego, że jego wrogowie mogą w przestrzeni publicznej wyrazić do niego pogardę. Swoje poglądy mogą również wyrazić zwolennicy nieodpowiedzialnej swawoli, którzy mienią się obrońcami wolności.”).

Osoby mieszkające w Katowicach nie potrzebują paternalistycznego pouczania. Prasowe apele o zaangażowanie też nas realnie nie zapalą do działania. Rozwój agresji można zastopować wyłącznie poprzez budowanie relacji między ludźmi – tak, żeby wytworzyły się mechanizmy ją blokujące. Wydaje mi się, że równie ważną sprawą jest zrozumienie, że katowicka manifestacja miała także podłoże ekonomiczne, a nie tylko kulturowe (retoryka antyliberalna i antyglobalistyczna). Bez rozbrojenia mechanizmów gospodarczych, które produkują frustrację, nie jesteśmy w stanie skutecznie przeciwdziałać podobnym marszom. Nie zmienią tego wzajemne oskarżenia i odsądzanie od czci.

Default image
Paweł Jaworski
Filozof i urbanista, badacz procesów rozwoju przestrzennego miast.