
Kto zmienia oblicze katowickiej edukacji? Jak wygląda dzisiejsze alternatywne szkolnictwo?
Coraz więcej rodziców poszukuje dla swoich dzieci edukacji wykraczającej poza model tradycyjnej szkoły. Nie wystarcza już łatwy dojazd, dodatkowe lekcje języków obcych czy bogata oferta zajęć pozalekcyjnych. Na znaczeniu zyskują indywidualizacja nauczania, rozwój kompetencji społecznych i emocjonalnych oraz większa sprawczość uczniów. Wraz z rozwojem szkół alternatywnych pojawia się jednak pytanie – czy taki model edukacji jest dla wszystkich?
Choć alternatywne nurty edukacyjne rozwijają się na świecie od ponad wieku, w Polsce ich dynamiczny rozwój nastąpił dopiero po 1989 roku. Obecnie rodzice mogą wybierać spośród szkół Montessori, waldorfskich, demokratycznych, leśnych czy placówek inspirowanych pedagogiką gestalt. Coraz większym zainteresowaniem cieszy się także edukacja domowa oraz tzw. unschooling, czyli model oparty na samodzielnym kierowaniu procesem uczenia się przez dziecko.
Wspólnym mianownikiem tych rozwiązań są odejście od sztywnego podziału na lekcje i przedmioty, większa autonomia uczniów oraz mniejsza liczebność grup. Zwolennicy podkreślają, że takie warunki sprzyjają rozwojowi motywacji wewnętrznej, odpowiedzialności i umiejętności współpracy.
Zdaniem części ekspertów popularność szkół alternatywnych wynika z narastającego przekonania, że tradycyjny model edukacji nie odpowiada na potrzeby wszystkich uczniów. Ekonomista i ekspert edukacyjny dr Marcin Kędzierski zwraca uwagę, że współczesny system szkolny koncentruje się przede wszystkim na egzaminach i selekcji społecznej. W jego ocenie znacząca część uczniów nie zdobywa podstawowych kompetencji mimo wieloletniej obecności w systemie edukacji.
– Współcześnie edukacja jest po to, żeby dziecko zdało egzamin, uzyskało dyplom i przepustkę do kolejnej dobrej szkoły, a później na kolejne dobre studia. A zatem zdanie egzaminu niekoniecznie musi oznaczać, że młody człowiek zdobywa jakieś konkretne kompetencje. Chodzi tylko o pozycjonowanie się. Nie chcemy tego przyznać wprost, więc tworzymy pewną fasadę – mówi dr Marcin Kędzierski w rozmowie z Zero.pl.
Alternatywne szkoły proponują inne podejście: większą indywidualizację, rozwój kompetencji społecznych oraz naukę opartą na zainteresowaniach ucznia. Jednak realizacja takich założeń często wymaga większych nakładów finansowych, mniejszych grup i większego zaangażowania rodziców.
Jednym z najstraszych przykładów edukacji niepublicznej w Polsce pozostaje warszawska Bednarska. Powstałe w 1989 roku I Społeczne Liceum Ogólnokształcące dało początek rozbudowanemu zespołowi szkół działających dziś pod wspólnym szyldem.
Szkoła buduje model oparty na współdecydowaniu uczniów, nauczycieli, rodziców i absolwentów w ramach tzw. Rzeczypospolitej Szkolnej. W swoich materiałach promocyjnych często podkreśla znaczenie demokracji, współpracy i praw człowieka. Jednocześnie nauka w liceach zespołu Szkoły Bednarska wiąże się z regularnym czesnym, które od końca 2025 roku wynosi 1950 zł miesięcznie.
Alternatywa na Śląsku?
W naszym regionie działa kilka inicjatyw edukacyjnych inspirowanych nurtem demokratycznym. W Gliwicach funkcjonuje szkoła Wolno Mi, gdzie uczniowie mają wpływ na własny proces uczenia się, a nacisk kładziony jest na relacje i ograniczenie presji oceniania. W Tychach działa Wolna Szkoła Dzika, opierająca swoją działalność na zasadzie samostanowienia uczniów i partnerskich relacji między dziećmi a dorosłymi.
W Katowicach funkcjonuje Liceum Sowizdrzała, które deklaruje chęć zwiększania dostępności alternatywnej edukacji. Szkoła prowadzi program stypendialny, w ramach którego uczniowie mogą otrzymać wsparcie finansowe sięgające 500 zł miesięcznie. Według placówki obniżone czesne jest możliwe dzięki wsparciu darczyńców oraz rodziców wnoszących wyższe opłaty na rzecz całej społeczności szkolnej.
Warto podkreślić, że trwający od paru lat rozwój tego typu placówek jest możliwy dzięki łatwiejszemu dostępowi do edukacji domowej i “szkoły w chmurze”, która w ostatnich latach wzbudza kontrowersje z powodu niskiej zdawalności egzaminów.
Liceum Sowizdrzała w Katowicach kończy czwarty rok działania. Z okazji urodzin, szkoła organizuje Sowizdrzalskie Urobki, czyli spotkanie w ogrodzie Domu Śląskiego przy ul. Stalmacha 17 w Katowicach. Wydarzenie rozpocznie się 19 czerwca 2026 roku o godzinie 18.00.
— Przekraczamy progi egzaminów dojrzałości, ćwiczymy się w sztuce pożegnań i zasiadamy do podsumowań. Robimy miejsce na nowe pomysły, marzenia, a nawet budynki! Sporo namieszaliśmy przez te 4 lata, zarówno Katowicach i okolicach, jak i w dyskursie o edukacji i kulturze – piszą organizatorzy.
W programie Sowizdrzalskich Urobków:
- 18:00 – 19:00 opowieść o czteroletniej przygodzie budowania społecznego, eksperymentalnego liceum w trójgłosie dyrekcji i kierowniczek – Dominika Hofman, Kacper Lemiesz, Urszula Szwed,
- 19:00 – 19:30 premiera szkolnego zina – prezentacja młodziaków,
- 19:30 – 20:30 uczta w ogrodowych grupach dyskusyjnych,
- 20:30 – 21:37 premiera obrzędowego performansu szkolnego „Sceny ze współbycia” w reżyserii Mateusza Suchana feat. Kacper Lemiesz (pomysłodawca i starszy asystent),
- 22:00 + fajrant w ogrodzie albo w zagrodzie.
Obchody 4-lecia szkoły nie skończą się 19 czerwca 2026 roku. Już dzień później, 20 czerwca z sowizdrzalską społeczność będzie można spotkać w tym samym miejscu, podczas Małego Festiwalu Wielkiej Literatury – w programie między innymi wykład współzałożyciela szkoły Kacpra Lemiesza i druga prezentacja spektaklu „Sceny ze współbycia” współtworzonego przez uczniów.









