Polska wyprzedziła Francję

985 miliardów euro, według nowego raportu Global Witness, kosztują dotychczas świat emisje wygenerowane przez ropę i gaz wydobyte przez zaledwie dwie firmy: TotalEnergies i Eni. Licząc całą trójkę liderów razem z Repsolem, suma rośnie do 1,1 biliona euro. To więcej niż roczny budżet Polski powtórzony niemal dziesięciokrotnie. I to tylko szkody przypisane trzem koncernom, nie całemu sektorowi.

Za tą liczbą stoi metodologia EPA, która wycenia gospodarczą szkodę z emisji jednej tony CO2 na 190 dolarów. Zastosowana do całej unijnej branży paliw kopalnych od czasu Porozumienia Paryskiego, daje wynik 1,5 biliona euro globalnych szkód klimatycznych wygenerowanych przez firmy z siedzibą w UE. To suma, którą w praktyce pokrywają podatnicy i społeczności dotknięte powodziami, suszami i sztormami. Nie firmy, które wydobyły surowiec i zaksięgowały zysk.

Reklama

A zyski są rekordowe. 82 miliardy euro netto wypracował unijny sektor paliw kopalnych w samym 2023 roku. Global Witness liczy, że 33-procentowy podatek od tej kwoty dałby 27 miliardów euro. Sumę, którą można by skierować na fundusze klimatyczne. Tymczasem te same firmy w 2024 roku rozdały akcjonariuszom 119 miliardów dolarów w dywidendach i buybackach, a w niskoemisyjne projekty zainwestowały zaledwie 2,5% swoich wydatków. Priorytety widać na pierwszy rzut oka.

Firmy z UE planują 124 miliardy euro nakładów na nowe złoża ropy i gazu w najbliższej dekadzie. Liderami są TotalEnergies (49 mld euro) i Eni (43 mld euro). Te same nazwy, które odpowiadają za największe szkody klimatyczne w pierwszej części raportu. Globalne wydobycie firm unijnych ma wzrosnąć z 2,3 do 2,5 miliarda baryłek ekwiwalentu ropy do 2035 roku. 

Te plany zderzają się z rachunkiem strat, który Europa już płaci: średnie roczne szkody gospodarcze z ekstremalnej pogody w UE wzrosły z 8,5 miliarda euro w latach 80. do 44,5 miliarda euro rocznie w okresie 2020–2023, a powodzie w Walencji i sztorm Boris kosztowały w 2024 roku 22 miliardy euro.

Na liście pięciu największych unijnych inwestorów w nowe wydobycie ropy i gazu znajduje się też Orlen. W towarzystwie TotalEnergies, Eni, Repsolu i Galp. 4 miliardy euro, które koncern planuje przeznaczyć na nowe projekty wydobywcze w najbliższej dekadzie. To mniej niż wydaje Total czy Eni. Ale logika jest identyczna. 

Reklama

Polska zresztą nie czeka na Global Witness, żeby tę logikę przełamać. Sejm przyjął właśnie ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Nominalna stawka to 60%, ale brak możliwości zaliczenia jej do kosztów uzyskania przychodu podnosi realne obciążenie do około 75%. Obejmie 20-30 przedsiębiorstw, w tym Orlen. Wpływy mają sięgnąć 4-5 miliardów złotych i sfinansować osłony na rynku paliw.

We Francji ta sama debata wciąż się toczy w trybie warunkowym. Tymczasem Polska już głosowała. Nie jako kraj, który domaga się sprawiedliwości klimatycznej od bogatszych sąsiadów. Ale jako kraj, który sam opodatkował własną spółkę skarbu państwa za nadmiarowe zyski. Jeśli Francja i Bruksela szukają wzoru, mają go bliżej, niż myślą. 

Patryk Białas
Patryk Białas

Radny Miasta Katowice. Społeczny koordynator polskich liderów The Climate Reality Project. Ekspert stowarzyszenia BoMiasto.

Newsletter Śląska Opinia

Zapisz się na nasz newsletter i zacznij dzień od najważniejszych informacji — bez krzyku i bez chaosu. Od poniedziałku do soboty o 7:00 rano w Twojej skrzynce czekać będzie poranne podsumowanie kluczowych wydarzeń ze świata, Polski i regionu.