Refleksje na Dzień Chorego
Dlaczego telefon milknie po trudnej diagnozie? Często nie z braku serca, ale z lęku przed spotkaniem z kimś, komu „recepty na zdrowe życie” już się nie przydadzą. Choć choroba jest najbardziej demokratycznym doświadczeniem i dotyka co trzeciego mieszkańca Śląska, wciąż brakuje nam edukacji o tym, jak o niej rozmawiać. Zamiast rzucać puste „dasz radę”, nauczmy się oferować konkretną obecność i empatię, których chorzy potrzebują najbardziej.
Fasada nieśmiertelności – o iluzji naprawialności
Żyjemy tak, jakby wszystko można było naprawić, ulepszyć lub dało się wymienić. Współczesna kultura często podsuwa nam przekonanie, że każda usterka – niezależnie, czy dotyczy rzeczy, czy zdrowia – jest tylko przejściową przeszkodą, którą da się usunąć odpowiednią dawką wysiłku, pieniędzy lub wiedzy. Ta iluzja wszechmocy prowadzi do powstania swoistej fasady nieśmiertelności, za którą próbujemy ukryć lęk przed słabością, przemijaniem i chorobą. Tworzymy świat, w którym nie ma miejsca na trwałe ograniczenia, a akceptacja własnej kruchości staje się coraz trudniejsza. Dzień Chorego – w tym kontekście – brzmi, jak świętowanie czegoś, co chcielibyśmy wymazać z naszego życia.
Co trzeci mieszkaniec Śląska walczy z chorobą. Dlaczego wciąż boimy się o tym rozmawiać?
Sięgając do danych GUS pt. „Zdrowie i ochrona zdrowia”, publikowanych każdego roku (ostatni raport dotyczy 2024 r) nagle dostrzeżemy, że może i zdrowy styl życia jest modny, ale niestety nie jest czynnikiem ograniczającym choroby wśród ludzi. Według raportu w 2024 roku w województwie śląskim hospitalizowanych w szpitalach ogólnych było ponad 860 tysięcy osób. W tym samym okresie pacjentów korzystających z dziennej pomocy szpitalnej było ponad 494 tysiące. Dodając do tego osoby przebywające w różnego rodzaju instytucjach pielęgnacyjnych, leczniczych i opiekuńczych otrzymamy liczbę około 1,5 miliona osób chorych. Z tego wynika, że bez mała 1/3 mieszkańców województwa korzystała z pomocy medycznej, czyli była po prostu chora, potrzebowała pomocy, wymagała opieki.
Okazuje się, że bycie „zdrowym” jest stanem przejściowym. Skoro więc co trzeci mieszkaniec województwa jest „chory”, dlaczego wciąż czujemy dyskomfort, słysząc, że ktoś był lub idzie do szpitala, widząc osobę poruszającą się o kulach albo dowiadując się o depresji kolegi z biura? Choroba nie jest marginalnym problemem — to element naszej codzienności, który konsekwentnie wypieramy ze świadomości.
Pułapka „dzielnego wojownika”, czyli o tym, dlaczego słowa „walcz” i „dasz radę” mogą być raniące
Współczesny trend „zdrowego życia” można analizować z wielu punktów widzenia. Pierwszy dotyczy naszych deklaracji, czyli tego co komunikujemy swoim bliskim i znajomym. I tak, ponad połowa dorosłych Polaków uważa, że w naszym kraju popularny jest zdrowy styl życia, a dbanie o własne zdrowie jest dla ponad połowy badanych (55%) bardzo ważną sprawą. Ogromna większość, bo dziewięciu na dziesięciu badanych (90%), uważa się za osoby dbające o własne zdrowie, z czego jedna trzecia (34%) wypowiada tę deklarację w sposób zdecydowany, a ponad połowa (56%) z umiarkowanym przekonaniem. Brak troski o własne zdrowie wyraża niespełna jedna dziesiąta respondentów (9%). Czyli, wszyscy chcemy być zdrowi, ale czy potrafimy o zdrowie zadbać?
Druga platforma analizy trendu „zdrowe życie” jest natury ekonomicznej. Popularność tego trendu widać w rekordowych wynikach finansowych branż związanych ze zdrowiem. Na przykład, według danych Euromonitora, 41% zamożnych klientów deklaruje zwiększenie wydatków na podróże oraz usługi wellness. W Polsce działa ponad 134 tysiące salonów kosmetycznych. Pewnie każdy dostrzega je na ulicach polskich miast małych czy dużych. Jednocześnie młodzież nie uprawia sportu, konsumujemy zbyt dużo cukru, zaczynamy mieć problemy z otyłością. Chcemy być zdrowi, ale niekoniecznie podejmujemy działania, by o własne zdrowie samemu zadbać.
Trend „zdrowego życia” można ocenić jako dominujący w sferze konsumpcyjnej i wizerunkowej, ale wciąż powierzchowny w sferze biologicznej. Popularność tej mody nie mierzy się dziś liczbą osób biegających w parkach czy pływających w basenach, ale sprzedażą suplementów, cateringów dietetycznych i wizyt w SPA.
Wszystkie te zjawiska ujawniają w praktyce nasze postawy wobec choroby. One raczej wskazują, jak niechętnie chcemy dostrzegać chorobę i chorych. Jak trudno nam w codziennym pędzie „za zdrowiem” zobaczyć, że choroba i chorzy są wokół nas. Sytuację pogłębia także nasz codzienny język. Często, gdy rozmawiamy z osobą borykającą się z chorobą mówimy „walcz”, „dasz radę”, „wracaj szybko do zdrowia”. Takimi sformułowaniami pokazujemy, że brak nam akceptacji dla choroby, że choroba jest czymś przelotnym, niestałym, mijającym, czymś, co trzeba przezwyciężyć. Czytając o licznych problemach polskiej ochrony zdrowia, tym bardziej boimy się choroby, często nie dostrzegając pierwszych jej objawów albo je po prostu lekceważąc, bo „… system i tak nie daje rady”.
Milczący telefon, czyli o lęku zdrowych przed spotkaniem z chorobą
W sytuacji, gdy ktoś doświadcza choroby, często zauważa, że po trudnej diagnozie telefon przestaje dzwonić. Nie wynika to z braku serca czy troski ze strony bliskich, lecz raczej ze strachu zdrowych przed konfrontacją z osobą, której już nie dotyczą standardowe recepty na „zdrowe życie”. Wiele osób unika kontaktu, ponieważ brakuje im wiedzy i edukacji na temat tego, jak rozmawiać z chorym, jak się nim opiekować oraz jak tworzyć dla niego odpowiednie środowisko.
Choroba drugiego człowieka staje się dla zdrowych swoistym lustrem, w którym nie chcą się przeglądać. Jest to doświadczenie szczególnie trudne, ponieważ przypomina o uniwersalności słabości i przemijania. Choroba jest jednym z najbardziej demokratycznych doświadczeń – może dotknąć każdego, niezależnie od statusu materialnego, społecznego czy poziomu dbałości o zdrowy tryb życia.
Praktyczny poradnik, czyli co może zrobić zdrowa dla chorej osoby?
Wspieranie kogoś, kto źle się czuje – niezależnie od tego, czy to sezonowa grypa, czy poważniejsza choroba – wymaga szczególnej wrażliwości i taktu. Nasza chęć niesienia pomocy jest naturalna, jednak łatwo w tym procesie przesadzić i sprawić, że nasza obecność stanie się dla chorego przytłaczająca. Dlatego warto rozważyć zmianę niektórych nawykowych zachowań na takie, które faktycznie wspierają osobę cierpiącą, bo właśnie tego najbardziej potrzebują chorzy.
Zamiast rzucać ogólnikowe: „Daj znać, jeśli czegoś potrzebujesz”, co zmusza chorego do wymyślania zadań i powoduje skrępowanie, można zaproponować coś bardzo konkretnego, typu „Idę do warzywniaka, jakie potrzebujesz owoce?” Chora osoba może chcieć się wygadać, ale może też nie mieć siły na rozmowę. Dlatego nie zmuszajmy ich do odpowiedzi na pytanie: „Jak się czujesz?” A czasem trzeba jej po prostu pozwolić na marudzenie, narzekanie, bo to jej daje ulgę.
Jednym z częstych zachowańjest diagnozowanie chorób naszych bliskich, choć sami nie jesteśmy lekarzami. Lepiej o tym zapomnieć, a raczej powiedzieć, „chętnie pojadę z tobą do lekarza”. Chory potrzebuje bliskości i obecności innych osób, ale nie za wszelką cenę. Dlatego dzwońmy, odwiedzajmy, rozmawiajmy, ale zawsze na warunkach, które stawia osoba chora.
W województwie śląskim, gdzie relacje rodzinne odgrywają szczególnie istotną rolę, choroba jednego z członków rodziny wywiera wpływ na całą wspólnotę. Takie powiązania sprawiają, że edukacja dotycząca właściwej rozmowy z osobą chorą oraz umiejętności okazywania wsparcia nabierają wyjątkowego znaczenia.
Warto z tej perspektywy pamiętać o Dniu Chorego, który przypada 11 lutego. To moment, by skierować nasze myśli ku osobom bliskim, które nie tylko w tym dniu, lecz przez cały rok potrzebują naszej empatii i zrozumienia, a nie litości. Naszą dojrzałość i mądrość społeczną pokazujemy poprzez to, jak potrafimy zachować się w trudnych sytuacjach życiowych oraz jak umiejętnie i z wyczuciem wspieramy tych, którzy tego wsparcia potrzebują najbardziej.
Obchody Światowego Dnia Chorego w polskich szpitalach i placówkach medycznych
Szpitale oraz placówki medyczne w Polsce aktywnie włączają się w celebrację Światowego Dnia Chorego. Ten szczególny dzień stanowi okazję, podczas której personel medyczny stara się w wyjątkowy sposób okazać troskę pacjentom. W ramach obchodów zapewniają oni nie tylko profesjonalną opiekę medyczną, ale również wsparcie duchowe i emocjonalne. Działania te mają na celu podkreślenie, jak ważne jest holistyczne podejście do osoby chorej – obejmujące zarówno jej zdrowie fizyczne, jak i potrzeby psychiczne oraz duchowe.
Dla tych, którzy szukają wspólnotowego wymiaru wsparcia, tegoroczne obchody w Katowicach będą miały szczególny charakter. Jedną z form obchodów tego dnia w Katowicach jest modlitwa i msza za chorych, która odbędzie się w kaplicy Szpitala Zakonu Bonifratrów pod przewodnictwem księdza Biskupa Grzegorza Olszowskiego.









