Pięć powodów, dla których młode Polki nie chcą mieć dzieci. Spoiler alert: alkohol nie jest jednym z nich

Festiwal żenady trwa w najlepsze. „Szeregowy poseł”, Jarosław Kaczyński, podczas objazdówki po kraju popisuje się evergreenami „wujaszków z wesela”. Nie zabrakło „he he, kto to widział, żeby chłop zamienił się w babę”, obrzydliwych tekstów o leczeniu osób LGBT+, a po tym wszystkim, jak to zwykle bywa w późnej fazie imprezy, przyszedł czas na światłe RADY starszyzny. Prezes zmartwiony dzietnością Polek radzi, by młode kobiety, co prawda nie decydowały się na zbyt wczesne macierzyństwo, ale mając je od urodzenia z tyłu głowy, nie „dawały sobie w szyję” jak ich rówieśnicy. I właśnie to dawanie w szyję wini za niż demograficzny.

Oto krótki przewodnik dla prezesa (i nie tylko) po tym, dlaczego młode Polki nie chcą mieć dzieci. Ten tekst miał mówić o trzech powodach, ale nawet finalnych pięć nie wyczerpuje listy.

1. Sytuacja na rynku mieszkaniowym

Co tu dużo mówić. Trudno jest wychować nawet jedno dziecko, a co dopiero kilkoro, w mieszkaniu, które ma więcej wspólnego ze schowkiem na miotły niż domem. Sytuacja na rynku mieszkaniowym uniemożliwia młodym ludziom usamodzielnienie się, niezależnie od płci i stanu cywilnego, nie mówiąc już o planowaniu rodziny. Chcecie, żeby Polki nie bały się macierzyństwa? Zainwestujcie w budownictwo socjalne, bo na wynajęcie kawalerki, powtarzam KAWALERKI, za 3 tysiące wzwyż, stać nielicznych. Nie mówiąc już o tym, że wielu wynajmujących nie chce przyjmować pod swój dach młodych rodziców.

2. Państwo (nie)opiekuńcze

Rodzenie w Polsce dzieci to prawdziwe ryzyko utraty zarobku. Zanim komuś przyjdzie do głowy wykład na temat tego, jak to nam prawo pracy ułatwia życie, porozmawiajmy o sytuacji zawodowej kobiet w praktyce. Pytania o planowanie rodziny, choć niezgodne z prawem, zdarzają się na rozmowach kwalifikacyjnych notorycznie. Nie zgadniecie, jaką odpowiedź chce usłyszeć pracodawca, żeby kobietę zatrudnić. No ale to przed dostaniem etatu, a co gdy kobieta już posiada pracę? W Polsce niecałe 2% mężczyzn korzysta z urlopu rodzicielskiego, co daje kobietom ogromną przewagę w zainteresowaniu tą instytucją, w przypadku urlopów wychowawczych statystyki wyglądają podobnie. Oczywiście dotyczy to sytuacji, w której rodzice posiadają umowę o pracę, co wcale nie jest regułą. Niemniej oznacza to, że w ogromnej większości właśnie kobiety płacą za rodzicielstwo odłożeniem kariery zawodowej na mityczne „później”. Nie jest to kwestia wyłącznie wyborów indywidualnych – na te statystyki mają wpływ chociażby społeczna świadomość czy wyższy poziom zarobków mężczyzn i szereg innych czynników, które z wyboru kobiety czynią wymóg.

A co, gdy ojciec dziecka jest nieobecny? No cóż, ściągalność alimentów w Polsce jest na żenująco niskim poziomie, na pomoc państwa też nie ma co liczyć.

3. Standardy opieki medycznej

Na temat prawa aborcyjnego i jego wpływu na potencjalne macierzyństwo napisano dużo, nie będę się powtarzać. Tragedie Pani Izabeli z Pszczyny i podobnych jej kobiet, o których dramacie nie wiemy, to nie jedyne, co może odstraszyć Polki od publicznej służby zdrowia. O dostępie do refundowanej porady fizjoterapeuty uroginekologicznego można co najwyżej pomarzyć, sytuacja na porodówkach, mówiąc delikatnie, nie wygląda najlepiej, a o dziecku narodzonym nie pamięta nikt. Na co komu zasiłek opiekuńczy w godnej wysokości? Każdy z nas wie, jak funkcjonuje NFZ – długie kolejki dotyczą również specjalistów dziecięcych, w związku z czym rodzice są skazani na wysokie rachunki za prywatne wizyty. I to prowadzi nas do kolejnego punktu

4. Życie jest drogie

Jak oczekiwać od młodych ludzi podjęcia decyzji o posiadaniu dziecka, skoro niejednokrotnie mają problem z utrzymaniem samych siebie? Rosnące ceny żywności i energii, szalejąca inflacja, niebotyczny koszt wynajmu mieszkania, o kupnie nieruchomości nie wspominając, pochłaniają miesięcznie ogromne pieniądze. Jeśli ktoś jest odpowiedzialny, na rodzicielstwo decyduje się, kiedy wie, że podoła. Trudno uzyskać taką pewność w niepewnych czasach, a rodzenie dziecka z myślą „jakoś to będzie” nie wchodzi w grę. Bo nie będzie.

Przez brak dostępności publicznych żłobków i przedszkoli młodzi ludzie albo muszą zrezygnować z części swoich dochodów, albo uśmiechnąć się do któregoś ze swoich rodziców po darmową opiekę nad wnukiem. Niby spoko, ale po pierwsze, nie każdy ma taką możliwość, a po drugie, ile można wykorzystywać dziadków.

5. BO NIE CHCĄ

Niektóre kobiety nie chcą być matkami i tyle. Ja wiem, że pewnym politykom w głowie się to nie mieści, ale Polki nie są powołane do reprodukcji – mają różne potrzeby życiowe, ambicje i w wielu przypadkach nie są one oparte na urodzeniu jak największej liczby dzieci ku chwale ojczyzny. Zamiast na siłę przekonywać do macierzyństwa te z nas, które nie chcą mieć z dziećmi nic wspólnego, wywieszać śmieszne bilbordy na ulicach i tym podobne, przeznaczcie energię i pieniądze na zadbanie o potrzeby kobiet, które matkami chcą zostać. Taka luźna sugestia.

Magdalena Kwaśniok
Magdalena Kwaśniok

Redaktorka. Prowadzi podcast Szum Sporego Miasta