Premier Morawiecki przerywa milczenie po spotkaniu z górniczymi związkowcami. Złożył im ważną obietnicę

Po spotkaniu z górniczymi związkowcami, do którego doszło na Śląsku w poniedziałek (25 lipca), premier Mateusz Morawiecki nabrał wody w usta. Po kilku dniach postanowił jednak odnieść się do tego, co ustalono podczas rozmów. Zdradził, że związkowcy oczekiwali od niego notyfikacji i podpisania górniczej umowy społecznej. Wyjaśnił też, jakie złożył im obietnice.

Premier Mateusz Morawiecki był gościem programu Polsat News, w którym został zapytany o poniedziałkowe (25 lipca) spotkanie z górniczymi związkowcami na Śląsku. Wcześniej, przypomnijmy, szef rządu nie komentował rozmów prowadzonych ze stroną społeczną i nie wystąpił przed kamerami, tylko zwyczajnie opuścił spotkanie. Relacja w mediach społecznościowych kancelarii premiera również ograniczała się do suchej informacji o prowadzonych rozmowach. Teraz Mateusz Morawiecki uchylił rąbka tajemnicy. „(Związkowcy – red.) powiedzieli mi, że chcą notyfikowania i podpisania górniczej umowy społecznej”, zdradził w telewizji premier. „Obiecałem im, że zrobimy wszystko, aby w jak najkrótszym czasie odpowiedzieć na wszystkie pytania ze strony Komisji Europejskiej, aby ta umowa została podpisana. (…) Są w niej nowe technologie, ale również zmniejszanie wydobycia węgla kamiennego. Górnicy wiedzą, że coraz bardziej tego surowca brakuje, że jest on na niższych pokładach, zametanowany, obarczony wysokim ryzykiem”, podkreślał szef rządu.

W Polsacie premier mówił też o dopłatach do węgla. „Blisko 4 mln gospodarstw domowych dostanie 3 tys. dodatku węglowego. Osoby, które ogrzewają domy inaczej nie są dyskryminowane, np. osoby ogrzewające domy gazem mają obniżoną taryfę na gaz”, podkreślał. „Opowiadamy się za tym, żeby głosowanie dotyczącego miksu energetycznego, odbyło w trybie tzw. jednomyślności, gdzie Polska ma prawo wyrażenia weta”, dodawał.

Co na to sami związkowcy? Jak pisaliśmy na „Śląskiej Opinii”, związkowcy faktycznie domagają się od rządu między innymi działań w zakresie realizacji górniczej umowy społecznej, która po wielu miesiącach negocjacji została podpisana na Śląsku, ale – jak przekazywała strona społeczna – jej zapisy nie były realizowane. Premier Morawiecki w poniedziałek miał obiecać, że dokument będzie notyfikowany. Nie zmniejsza to jednak obaw związkowców, którzy uważają, że w obliczu nowej sytuacji geopolitycznej na świecie umowa powinna doczekać się zmian niektórych zapisów. „Wszyscy mówią teraz o tym, że mamy zwiększać wydobycie, więc chyba coś tu nie gra? Umowa społeczna zakłada przecież zmniejszenie wydobycia, odchodzenie od węgla, mimo że kraj potrzebuje tego węgla, więc jedno z drugim się kupy nie trzyma”, oceniał Dominik Kolorz, przewodniczący śląsko-dąbrowskiej Solidarności.

Kolorz przekazał dziennikarzom, że rząd po tym, jak zakończy się wojna w Ukrainie, będzie chciał powrotu do poprzedniego planu. „Będziemy robić prąd z drogiego gazu, ten prąd będzie coraz droższy, a jeżeli ktoś państwa przekonuje, że z Odnawialnych Źródeł Energii będzie tani, to łże, bo tak też nie będzie. (…) Polska jest krajem, w którym wiatr wieje przez 3 miesiące w roku, a słońce świeci przez 3,5. Umówmy się: bez energetyki atomowej i konwencjonalnej tego prądu nie będziemy mieli w takich ilościach, w jakich powinniśmy mieć. Czy ktoś nam go będzie sprzedawał w przyszłości? Tego też nikt nie wie”, podkreślał Kolorz.

Bogusław Hutek, szef górniczej Solidarności, mówił z kolei, że notyfikacja umowy społecznej w obecnym kształcie doprowadzi do sprzeczności działań rządu, który aktualnie mówi o zwiększaniu wydobycia. „Oni chcą notyfikować umowę społeczną, a zarazem inwestować w górnictwo przez najbliższe 10 lat i wydobywać więcej węgla. Jak to zrobić? Chyba że rzeczywiście notyfikują umowę i przyjdą do nas potem z korektą, albo zawieszą dokument w Unii Europejskiej, tylko czy ktoś im na to pozwoli? Dziś chcieliśmy się dowiedzieć, w jakim idziemy kierunku. I dowiedzieliśmy się, że notyfikujemy umowę społeczną, więc ludzie, bójta się, bo węgla nie ma i nie będzie”, mówił ostro Hutek.

Rozmowy między stronami mają być kontynuowane w przyszłości.

Bartosz Wojsa
Bartosz Wojsa

Dziennikarz, wydawca strony głównej w „Super Expressie”.