Śniadanie i obiad w Katowicach. Gdzie zjeść na mieście podczas festiwalu?

Już w najbliższy weekend rozpocznie się OFF Festival. Jak wiadomo, nie samą muzyką człowiek żyje – w biegu, bo w biegu, ale nawet w czasie imprezy trzeba coś jeść. Gdzie zjeść na mieście podczas festiwalu?

Zacznijmy od najważniejszego: kawy

Po przetańczonych nocach, litrach festiwalowego piwa i przepychaniu się pod scenę nic nie jest tak ważne jak porządna kawa. Tej na szczęście w Katowicach nie brakuje. Jeśli wystarczy Wam energii, możecie się przetransportować do Kafeja (ul. Chorzowska 5): pyszne bajgle, świetna kawa, sympatyczna obsługa i estetycznie zaaranżowany ogródek od lat przyciągają stałych klientów, do których sama należę.

Fot. Kafej

Jeśli jednak nie dacie rady dotrzeć na bliską centrum Koszutkę, możecie się zatrzymać przy Superjednostce lub przy Dworcu PKP – tam znajdziecie kawiarnię #bezcukru (al. Wojciecha Korfantego 6, ul. Wawelska 1). Tonic Doppio, dobra lokalizacja i smaczne ciasta – tym bezcukru skradnie Wasze serca.

Dla przyjezdnych, którzy zamiast porannej kawy wolą herbatę, również znajdzie się odpowiednie miejsce. Herbaciarnia Fanaberia (Wita Stwosza 6) oferuje unikatowy nastrój oraz szeroki wybór herbat i kaw z całego świata. Z dodatkowych plusów – jest blisko OFFowego przystanku autobusowego.

Po śniadaniu czas na obiad: najpierw wycieczka do Włoch

Wiadomo, że do niczego tak łatwo nie przekonasz grupy znajomych jak do pójścia na pizzę. Wieść się niesie, że najlepszą w Katowicach zjecie w okolicach deptaku na Mariackiej. Pizza z Pieca (ul. Mielęckiego 7) to miejsce, które oferuje pyszną pizzę wypiekaną tradycyjną metodą w piecu opalanym drewnem. Cienkie włoskie ciasto i oryginalne składniki są gwarancją dobrego smaku. Do tego duży ogródek i bliskość centrum. Jeśli z kolei wolicie włoskie makarony, na przeciwko znajdziecie Pasta Fresca (ul. Mielęckiego 8).

Fot. Pasta Fresca

Jeżeli nie znajdziecie wolnego stolika w Pizzy z Pieca, warto poszukać w pobliskim Kredensie (ul. św. Jacka 9), gdzie poza włoską pizzą dostaniecie dobre drinki. Jeżeli z kolei wolicie bardziej spolszczoną wersję pizzy, polecam odejść trochę od Rynku i odwiedzić Do Pieca (ul. Kochanowskiego 1) – poza klimatycznym wystrojem, lokal oferuje smaczną pizzę w przystępnych cenach, sycące zapiekane makarony, a na kranie lokalny browar Raciborski.

Nie obrażajcie się na dobre sieciówki

Gdybym miała wskazać swoje ulubione miejsce z tajskim jedzeniem w Katowicach, bez wahania wskazałabym Taja (ul. Dworcowa 4) – czas oczekiwania może nie zawsze jest najkrótszy, ale jedzenie smaczne, a budynek starego dworca (zwłaszcza jedzenie na tarasie!) dodaje klimatu. Tak, wiem, że to jest sieciówka – podobnie jak Kreweta (ul. Mielęckiego 10), Falla (ul. Plebiscytowa 10), Pasibus (ul. Dworcowa 4) czy Chinkalnia (ul. Mariacka 18A), ale każde z tych miejsc mogę z czystym sumieniem polecić. W Chinkalni dostaniecie pyszną kuchnię gruzińką, w Pasibusie zjecie relatywnie taniego burgera i dobre frytki z batatów, z kolei Falla to świetny wybór dla wegan i wegetarian.

Fot. Taj Katowice

Trochę Azji

Jak już o tajskim jedzeniu mowa, w Katowicach nie brakuje miejsc dla miłośników azjatyckiej kuchni. Na wyróżnienie zasługuje OH My Ramen (ul. Pocztowa 10) – już sama nazwa wskazuje, co tam zjecie. Wśród moich znajomych trwa debata, gdzie dostaniecie najlepszy ramen w Katowicach; mówiąc szczerze, nie każdy wskazuje na ten lokal, ale zawsze jest wymieniany w topowej trójce. Podobnie sytuacja wygląda z sushi – z katowickich suszarni za redakcyjną radą polecam Mijubę (ul. Dworcowa 2).

Fot. Oh My Ramen

Nie wszyscy lubią orientalne podróże

Dla tych, którzy wolą tradycyjne regionalne jedzenie oczywiście polecam Śląską Prohibicję (ul. Krawczyka 1) uznawaną za jedną z najlepszych śląskich restauracji. Przy okazji można zwiedzić zabytkową dzielnicę i napić się klasycznej śląskiej kawy w Byfyju (ul. Krawczyka 5). Jeśli tylko znajdziecie czas, wycieczka na Nikiszowiec jest absolutnie obowiązkowa. Z kolei jeśli wolicie zostać bliżej centrum, ponownie polecamy spacer na Koszutkę – tam zjecie pyszne i tanie domowe obiady w Bistro Smaczek (ul. Katowicka 54).

Fot. Byfyj

W Katowicach zjecie też zielono

Złoty Osioł Bar (ul. Mariacka 1) to kultowe, bo jedno z pierwszych wege miejsc w Katowicach. Pyszne i tanie jedzenie, które przede wszystkim zjecie szybko – a jak wiadomo, podczas festiwali czas to pieniądz. Kolejną opcją jest Złoty Osioł Bistro (ul. Słowackiego 12) – tam oprócz dobrych kanapek, dostaniecie też kawę i desery. Na pytanie o ulubioną wegetariańską knajpę, redaktor naczelny bez cienia wątpliwości odpowiedział ”Dobra Karma”. Mieszczący się przy ul. św. Jacka 1 lokal oferuje uroczy, kameralny wystrój i oczywiście szeroki wybór smacznych dań wegetariańskich.

Nie samym jedzeniem człowiek żyje

Wiadomo – jest Mariacka. Jeśli jednak chcecie pójść w ciekawsze miejsce, polecam minąć kościół Mariacki i usiąść w ogródku piwnym, w którym dla odmiany da się usłyszeć swojego rozmówcę. Drzwi zwane koniem (ul. Warszawska 37) to świetne miejsce, ostatnio jedno z moich ulubionych, gdzie nie tylko wypijecie dobre piwo, drinki czy kawę, ale możecie też coś przekąsić. Podobnym lokalem jest Absurdalna (ul. Dworcowa 3). Połączenie niesamowicie klimatycznego wystroju, prac artystycznych na ścianach i piw kraftowych – to nie mogło się nie udać. Jeśli oprócz dobrego krafta macie ochotę też na meksykańskie jedzenie, warto zajrzeć do Białej Małpy (ul. 3 maja 38).

Fot. Drzwi Zwane Koniem
Magdalena Kwaśniok
Magdalena Kwaśniok

Redaktorka. Prowadzi podcast Szum Sporego Miasta