Zamkną kopalnie wcześniej, niż zapisano w umowie społecznej? „Daliśmy się oszukać rządowi”

Likwidacja górnictwa węgla kamiennego w Polsce do 2049 roku – takie założenie zawarto w umowie społecznej, która była negocjowana przez rząd ze związkami zawodowymi. Spotkania w Katowicach zdawały się ciągnąć w nieskończoność, ale w końcu wypracowano dokument, który trafił już w ręce unijnych przedstawicieli. Czekamy nadal na notyfikację porozumienia, a później na jego akceptację. Tymczasem okazuje się, że kopalnie być może zostaną jednak zamknięte wcześniej.

Kilka dni temu na łamach „Śląskiej Opinii” informowaliśmy, że podczas szczytu klimatycznego w Glasgow Polska podpisała kolejną deklarację odejścia od węgla. Jej zapisy różnią się nieco od tych, o których do tej pory mówiono w naszym kraju, zwłaszcza jeśli chodzi o datę likwidacji górnictwa węgla kamiennego w Polsce. I choć według umowy społecznej, którą rząd negocjował ze stroną społeczną podczas licznych spotkań w Katowicach, kopalnie mają zostać zamknięte do 2049 roku, to wiele wskazuje na to, że jednak stanie się to wcześniej. Nie jest to co prawda przełomowe odkrycie, ponieważ eksperci jeszcze przed podpisaniem dokumentu ostrzegali, że 2049 rok to data mydląca oczy, to jednak pewne nieścisłości zaczynają zauważać także sami związkowcy.

W rozmowie „Radia Piekary” Bogusław Ziętek, przewodniczący „Sierpnia ’80”, powiedział wprost, że związkowcy „dali się oszukać rządowi”. „Do dzisiaj biję się w swój pusty łeb, że usiadłem z rządem do tego stołu”, stwierdził Ziętek. Przypomnijmy, że umowę społeczną podpisano po dziewięciu miesiącach trudnych negocjacji. W Ministerstwie Aktywów Państwowych przekonywano, że przyjęte w dokumencie propozycje rozwiązań systemowych chronią pracowników kopalń, a jednoczenie zapewniają maksymalny poziom bezpieczeństwa energetycznego Polski oraz umożliwiają transformację regionów górniczych. Ogłoszono, że to historyczne wydarzenie nie tylko na Śląsku, ale i w skali całego kraju. „Podpisana umowa społeczna to nie koniec a początek drogi do transformacji sektora górnictwa węgla kamiennego. Jest ona sprawiedliwa, społecznie akceptowalna i kompleksowa. Teraz czas na negocjacje z Komisją Europejską”, mówił wiceminister Artur Soboń. Podpisanie umowy było następstwem i jednym z warunków przyjętego we wrześniu ubiegłego roku, w stolicy Śląska, porozumienia Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego oraz delegacji rządowej w sprawie zasad i tempa transformacji górnictwa.

Jednym z najważniejszych punktów umowy było ustalenie terminów zakończenia eksploatacji węgla kamiennego w poszczególnych kopalniach w perspektywie do końca 2049 roku. Kluczowym elementem dokumentu  jest też pakiet osłon socjalnych dla pracowników z likwidowanych kopalń. Zawiera on zarówno urlop górniczy, urlop przeróbkarski, jednorazową odprawę (w wysokości 120 tys. złotych), jak i kompleksowy system alokacji. „Wszystkie te rozwiązania mają za zadanie zagwarantowanie stabilizacji na śląskim rynku pracy. W umowie zapisano również, że podjęte zostaną prace nad stworzeniem dodatkowego systemu wsparcia dla specjalistycznych przedsiębiorstw górniczych kooperujących z górnictwem węgla kamiennego oraz dla gmin górniczych”, podkreślało MAP. Podpisanie umowy przez związkowców i przedstawicieli rządu nie zakończyło jednak prac nad transformacją branży. Kolejnym etapem są negocjacje z Komisją Europejską a w następstwie prace legislacyjne oraz szereg działań, których efektem ma być spójny system przeobrażeń w górnictwie. Do tego etapu jeszcze nie doszło, a ostatnio rozmowy na temat umowy społecznej nieco ucichły.

Warto dodać, że przedstawiciele rządu mają odmienne zdanie od tego, które ostatnio wyrażają związkowcy. Aleksander Brzózka, rzecznik resortu klimatu, mówił w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że deklaracja odejścia Polski od węgla podpisana na COP26 „jest potwierdzeniem umowy społecznej”, ponieważ w deklaracji nasz kraj miał znaleźć się w grupie państw, które odejdą od węgla w latach 40-tych lub „tak szybko, jak to będzie możliwe po tej dacie”. W ramach audycji „Śląska Opinia o górnictwie” Joanna Flisowska,  koordynatorka zespołu ds. klimatu i energii w Greenpeace Polska, mówiła o tym, że Polska powinna pożegnać się z węglem najpóźniej do 2030 roku, a swoim zachowaniem politycy potwierdzają, że nagroda „Skamieliny Dnia” jako kraju, który „robi jak najwięcej, by robić jak najmniej” na rzecz ochrony klimatu, Polska otrzymała słusznie. Tym bardziej po sprzecznych deklaracjach, jakie głosili niektórzy przedstawiciele rządu. „Dlaczego mamy odejść od węgla w latach 40-tych, skoro deklaracja mówi, że wtedy mają to zrobić kraje biedniejsze? Państwa rozwinięte gospodarczo deklarowały odejście od węgla w latach 30-tych”, zauważa Flisowska.

Czy umowa społeczna zachowa swoją moc i postanowienia podjęte wraz z górniczymi związkowcami? Czas pokaże. Na razie pozostaje czekać, czy dokument w ogóle przejdzie weryfikację w Unii Europejskiej.

Obrazek domyślny
Bartosz Wojsa

Dziennikarz, wydawca strony głównej w „Super Expressie”.