Kara finansowa za kopalnię Turów rośnie, a rząd znów obiecuje zakończenie sporu z Czechami

Spór z Czechami w sprawie kopalni Turów zdaje się nie mieć końca, ale rząd twardo co jakiś czas obiecuje, że teraz „już na pewno” nasi sąsiedzi wycofają wniosek skargę na Polskę, a sprawa zakończy się podpisaniem porozumienia. Ponownie mówił o tym Artur Soboń, wiceminister rozwoju i technologii. Mając jednak na uwadze to, że poprzednie tego typu deklaracje, między innymi premiera RP Mateusza Morawieckiego, spełzły na niczym, wypadałoby podejść do tematu z dystansem.

Od wielu tygodni trwają negocjacje na linii Polska – Czechy w sprawie kopalni Turów i kary, jaką Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej nałożył na nasz kraj w związku z niewykonaniem zarządzonego postanowienia. To pierwszy taki przypadek w historii UE – kwota, jaką Polska ma zapłacić, liczona jest już w milionach złotych.  TSUE w maju tego roku nakazał nam wstrzymanie pracy kopalni Turów do czasu rozstrzygnięcia sporu z Czechami. Nie zrobiliśmy tego, więc zasądzono, że będziemy płacić 500 tys. euro kary dziennie za każdy dzień zwłoki. Jeżeli nie zapłacimy dobrowolnie, Trybunał potrąci pieniądze z należnych Polsce unijnych funduszy, więc i tak nie unikniemy konsekwencji. Co warte podkreślenia, kara jest niższa, ponieważ Czesi wnioskowali o 5 milionów euro za każdy dzień zwłoki, czyli dziesięć razy więcej, niż ostatecznie nałożono.

Dlaczego wciąż nie doszło do porozumienia? Jeszcze w październiku Michał Kurtyka, minister klimatu i środowiska, przekonywał, że polscy przedstawiciele przyjechali do czeskiej Pragi z bardzo dobrą ofertą. „Zawierała ona konkretne kwoty i rozwiązania dla mieszkańców Kraju Libereckiego.  Pozwoliłyby one na długofalowe zażegnanie sporu z naszymi południowymi sąsiadami, a także wzmocniłyby bezpieczeństwo ekologiczne w tym regionie. Nasza racjonalna propozycja spotkała się z eskalacją żądań strony czeskiej”, mówił. W tym tygodniu głos w tej sprawie ponownie zabrał wiceminister rozwoju i technologii, Artur Soboń. Obiecywał, że nowa minister klimatu i środowiska Anna Moskwa jest w stanie „bardzo szybko” osiągnąć ze stroną czeską porozumienie w sprawie kopalni Turów i „zamknąć wreszcie tę kwestię”. Brak porozumienia zrzucił na Czechy, które „nie miały takiej woli”. „Dzisiaj mamy informacje, że wszystkie siły polityczne są zgodne co do tego, że sprawę kopalni w Turowie trzeba zakończyć wycofaniem skargi i podpisaniem umowy”, wskazał podczas wywiadu w radiu Wnet.

Tego typu deklaracje należałoby brać z dystansem, biorąc pod uwagę, jakie zapewnienia ze strony rządu w sprawie kopalni Turów padały wcześniej. Premier RP Mateusz Morawiecki obiecywał przecież na samym początku, że spór jest zażegnany, a on sam dogadał się ze stroną czeską. Politycy PiS-u wiwatowali i rozpływali się nad zdolnościami negocjacyjnymi premiera, ale w bardzo krótkim czasie okazało się, jak poinformował czeski minister, że żadnego porozumienia nie ma. Trzeba było przystąpić do negocjacji, które trwają do dziś. Rząd, mimo kar, nie zamierza wycofać się ze swojego stanowiska. Podobnie Polska Grupa Energetyczna, do której należy kopalnia Turów. „Kilkadziesiąt kilometrów od Turowa, a nawet kilkaset metrów od granicy z Polską funkcjonuje dziewięć kopalni odkrywkowych węgla brunatnego – pięć na terenie Czech, cztery w Niemczech, a UE pozwala na ich działalność, mimo ich zdecydowanie większego wpływu na środowisko”, czytaliśmy w mediach społecznościowych kilka tygodni temu. Tego typu wpisów PGE wypuściła w ciągu ostatniego czasu wiele. Wojciech Dąbrowski, prezes PGE, oświadczył również, że kopalnia Turów posiada ważną, legalnie wydaną koncesję, na podstawie której prowadzi i będzie prowadzić wydobycie. „Decyzja TSUE to droga do dzikiej transformacji energetycznej (…) To zwykły szantaż”, stwierdził Dąbrowski.

Przypomnijmy: Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej poinformował, że Polska musi natychmiast zaprzestać wydobycia węgla brunatnego w kopalni w Turowie. Chodzi o spór na linii Polska – Czechy, dotyczący rozbudowy tego obiektu. Informacja wzburzyła polski rząd, który nie zgadza się ze stanowiskiem TSUE. O tym, że działalność kopalni Turów jest „kontrowersyjna”, aktywiści klimatyczni wznosili jednak wiele tygodni temu. Wobec planów PGE protestowali między innymi działacze Greenpeace Polska, ale nie tylko. Teraz, po skardze czeskich władz, TSUE nakazał Polsce zaprzestać wydobycia węgla brunatnego w kopalni w Turowie do czasu wyjaśnienia sporu na linii Polska – Czechy, a w związku ze zignorowaniem tego nakazu – nałożył kary finansowe. Nasi zagraniczni sąsiedzi wskazali, że rozbudowa kopalni może zagrozić utratą wody pitnej dla kilkunastu tysięcy mieszkańców sąsiadujących z wyrobiskiem po czeskiej stronie granicy. Podniesiono także argument dotyczący fatalnego w skutkach wpływu na środowisko.

Licznik kary nałożonej na Polskę przez TSUE rośnie, a na razie na porozumienie z Czechami się nie zanosi. Pozostaje czekać na finał negocjacji i dokument, który zadowoli obie strony konfliktu.

Obrazek domyślny
Bartosz Wojsa

Dziennikarz, wydawca strony głównej w „Super Expressie”.