Alicja Knast: Rzadziej myślimy, że nam się wszystko należy, jesteśmy chyba bardziej uważni

W latach 2014-2020 kierowała działaniami Muzeum Śląskiego w Katowicach, od stycznia 2021 jest dyrektorką Galerii Narodowej w Pradze. Jak w nowej rzeczywistości, tej związanej z pandemią, ale i ze zmianą pracy czy miejsca zamieszkania, odnajduje się Alicja Knast.

Olga Kostrzewska-Cichoń: Podoba się Pani jak Czesi mówią Alicja Knastová? 

Alicja Knast: Odbieram to jako element swojej inkulturacji. W dokumentach oficjalnych jednak jestem dalej Alicją Barbarą Knast. Używam teraz drugiego imienia ponieważ w Republice Czeskiej często posługuję się podpisem elektronicznym, co oznacza że to, co jest napisane w dowodzie osobistym musi widnieć na dokumentach. Olbrzymi progres w zakresie cyfryzacji państwa jest widoczny na co dzień, chociaż Czesi narzekają że postępuje zbyt wolno. W zakresie cyfryzacji państwa i instytucji publicznych można się jednak od Czechów uczyć. Większość spraw z zakresu „urzędowych” takich jak podpis elektroniczny czy świadectwo o niekaralności można załatwić na poczcie. To było dla mnie ogromne zaskoczenie.


Odnajduje się Pani tam znakomicie. Ma Pani już swoje ulubione miejsca, uliczki, zaułki. Kawiarnię, gdzie jest najlepsza kawa na wynos?

Mieszkamy na Vinohradach gdzie  jest chyba największa na 100 m2 w Europie Środkowej liczba kawiarni, palarni kawy, winotek i sklepów ze zdrową żywnością serwujących kawę, więc w ciągu tych 3 miesięcy nie zdążyłam jeszcze się przyzwyczaić do jednej. Cały czas znajduję jakieś nowe.

Zazdroszczę. Ale wystawy i ekspozycje w Galerii Narodowej w Pradze zostały zamknięte. Jak radzicie sobie jako placówka? Widziałam, że są pomysły na zwiedzanie galerii online? Jak to wygląda w praktyce. Pytam o szczegóły, bo tęsknimy za Panią na Śląsku i to może być dla nas doskonały pomysł na spędzenie czasu?

W czasie pandemii zespół od samego początku intensywnie pracował  nad przeniesieniem tego, co znajduje się w przestrzeni galerii do Internetu. Już wiemy, co kontynuować, a co się nie sprawdziło. Po pierwsze dzięki rozwiązaniom cyfrowym NGP uzyskała zupełnie nową publiczność w całym kraju. Jeśli na wykłady w galerii przychodziło maksymalnie 50 osób, to dyskusje on-line mają około 300 osób oglądających. Udało się na przykład nawiązać współpracę z nieoczywistymi partnerami i na przykład poszerzyć programowe ramy wystawy „Rembrandt: portret człowieka”. Zaproszeni zostali artyści z Baletu Narodni Divadlo którzy stworzyli etiudę taneczną, gdzie głównymi bohaterami są Saskia i Rembrandt. Edukacja w NGP prowadzona on-line otworzyła nowe możliwości współpracy ze szkołami. Mogłabym wyliczać dalej, ale chyba nie o to w Pani pytaniu chodziło. 

Fot. Serghei Gherciu

Słucham tego jako mama nastolatki, więc na słowo edukacja reaguję czujnie. Mam wrażenie, że w świetnie poradziliście sobie z dostosowaniem się do nowej rzeczywistości.

Czas pandemii zresetował wiele starych przyzwyczajeń. Szybko okazało się, jak niepotrzebne są w galeriach i muzeach monitory dotykowe. To, co było łatwym narzędziem interakcji stało się zbędnym elementem wyposażenia. I nie dlatego,że uważam, że treści przekazywane w aplikacjach interaktywnych nie sąciekawe, ale dlatego, że ta forma interakcji jest mocno passé, ale w muzeach dalej znajdowała zastosowanie. Mam świadomość negatywnego wpływu pandemii, ale też widzę, że bez niej wiele przyzwyczajeń nie uległoby weryfikacji.

Blisko mi do takiego myślenia. Również staram się szukać plusów pandemii. Czasu na umiejętności, na które nie było przestrzeni. Podobno czytała Pani po czesku, czy już mówi Pani w tym języku?

Każdy Polak, a w szczególności Górnoślązak może czytać po czesku. Jeszcze nie odważam się mówić po czesku, ale ostatnio poprosiłam zespół, żeby mówiono do mnie wyłącznie po czesku. Mam trzy godziny czeskiego tygodniowo i jedną godzinę dotyczącą historii, kultury i życia społecznego w Czechach. Bardzo mi to pomaga.

W styczniu miała Pani przeprowadzić się do Pragi, czy to się udało? 

Tak, od pierwszego dnia pracy mieszkam już w Pradze. Niestety książki póki co zostały w Polsce, czego mi bardzo brak. Kupuję książki elektroniczne, ale to nie jest to samo.

Pełna zgoda. Ja wciąż kupuje papierowe i chętnie przywiozę w bezpieczniejszych czasach kilka nowości do Pragi. 

Jesteśmy umówione. Zapraszam na spacer, po którym zatopię się w lekturze. 

Mnie mogę się doczekać. A jakie plany ma Pani na najbliższy czas. Bliższe – związane z obostrzeniami i pandemią i dalsze – związane z całą kadencją na stanowisku dyrektor generalnej galerii. Pytam w kontekście zapowiedzi Lubomíra Zaorálka, że ma być Pani osobą, która „potrafi zbudować markę Galerii Narodowej w świecie”.

Jesteśmy w trakcie budowania strategii i planów na 2023 rok.  Wystawy i projekty z 2022 roku są w dużej mierze wynikiem pracy w ubiegłych latach. W tak dużej instytucji nie da się planować z mniejszym wyprzedzeniem niż dwa lata, więc teraz jest ten kluczowy moment kiedy wiele się decyduje. W przyszłym roku Czechy obejmują w drugiej połowie roku prezydencję w Unii Europejskiej po tym, jak prezydencję kończy Francja. Pracujemy nad wystawą trzech generacji surrealizmu czeskiego w sztukach wizualnych dla BOZAR w Brukseli a także nad wspólnym projektem z Centre Georges Pompidou w związku z obiema prezydencjami. Będzie się działo!

Fot. Serghei Gherciu

Ja już planuję wycieczkę do Pragi i wizytę w Galerii Narodowej. Mam blisko. A jak namówić do tego cały świat?

Jeśli ktoś chciałby zrozumieć fenomen Europy Środkowej w tym przemiany jakie w niej zaszły w całym XX wieku, koniecznie musi zwiedzić Veletrzni Palace i ekspozycję stałą. Perspektywa czechosłowacka i czeska bardzo dobrze dopełniają obraz sztuki na ziemiach polskich po 1918 roku.  W sztuce po II wojnie światowej a przed 1989 lączy nas doświadczenie tworzenia sztuki w dwu obiegach: oficjalnym będącym mniej lub bardziej pod wpływem propagandy i tym działającym w podziemiu. Surrealizm w sztuce tworzonej na ziemiach czeskich jest godny przynajmniej takiego samego miejsca jak kubizm, więc jest co poznawać. Na Hradčanské náměstí znajdują się dwie galerie starych mistrzów, gdzie znajdują się dzieła sztuki europejskiej od XV do XVIII wieku. W Schwarzenberg Palace można zobaczyć dzieła m.in Lucasa Cranacha, Albrechta Dürera, El Greco, Francisco José Goyi, Hans Holbeina, Jan Gossaerta, Jusepe de Ribera, Peter Paula Rubensa a vis à vis w Sternberg Palace również na Hradčanské náměstí, w sąsiedztwie Pałacu Arcybiskupiego, dzieł artystów europejskich od XVI do XVIII wieku takich jak Pieter II Brueghel, Peter Paul Rubens czy Anthony van Dyck. Z kolei inna siedziba NGP czyli Klasztor św. Agnieszki którego początki sięgają XIII w. znajdujący się stosunkowo blisko Wełtawy to miejsce w którym nie tylko można zobaczyć doskonałe przykłady sztuki średniowiecznej w Europie Środkowej ale także odpocząć w ogrodzie rzeźb artystów czeskich XX wieku i w lapidarium. Zwiedzający uwielbiają to miejsce będące w środku Pragi, ale dające możliwość ochłonięcia od zgiełku miasta…

„Czuję wielką wdzięczność i radość, że świat kultury jest tak bardzo otwarty” – mówiła Pani w rozmowie z Deutsche Welle. Czy nadal tak jest? Jak Pani widzi przyszłość świata kultury? Pandemia go zmienia?

Zmienia. Dowiedzieliśmy się, że współpraca międzyinstytucjonalna nie może być opcjonalna. Każda instytucja nauczyła się budować online nowe relacje i utrzymywać już istniejące. Coraz mniej mamy do czynienia z cyfrowym wykluczeniem starszego pokolenia, bo to młodsze musiało z konieczności zadbać o dostępność rodziców i dziadków do Internetu itd. Rzadziej myślimy, że nam się wszystko należy, jesteśmy chyba bardziej uważni, zaczynamy doceniać drobne rzeczy, zwykłe gesty takie jak np. pozdrawianie się patrząc sobie w oczy…

Fot. Serghei Gherciu

To prawda. A marzenia co za sześć lat, czyli po zakończeniu Pani kadencji? Inny kontynent – Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku? Zna je Pani dobrze, prawda?       

Tak, znam świetnie. MET kojarzy mi się z okresem w którym mogłam skupić się na własnych badaniach i poznawaniu instytucji od środka. Na razie nie myślę o tym co za 5 lat i 9 miesięcy. Staram się dzień za dniem przybliżać NGP do wypracowania strategii i ponownego otwarcia instytucji po lockdownie. 

Trzymamy kciuki.

Default image
Olga Kostrzewska-Cichoń
Dziennikarka, aktywistka miejska zaangażowana w promowanie proekologicznych idei, właścicielka firmy doradzającej w relacjach z mediami. Prywatnie mama dwóch córek, w wolnych chwilach uciekająca z rodziną na szlaki w Tatrach.