Pogotowie strajkowe w Grupie Tauron. Transformacja górnicza doprowadzi do katastrofy?

W całej Grupie Tauron wszczęto pogotowie strajkowe w związku z planowanymi zmianami w górnictwie i energetyce. Punktem zapalnym dla tej decyzji miała być zapowiedź wydzielenia z koncernów energetycznych aktywów węglowych. Do komitetu strajkowego przystąpiły 42 organizacje związkowe, które reprezentują wszystkie obszary działalności grupy. Zdaniem części związkowców, transformacja górnicza na Śląsku, przeprowadzona według założonych planów, może  doprowadzić nawet do gospodarczej katastrofy. 

Od poniedziałku, 1 lutego, ma oficjalnie obowiązywać pogotowie strajkowe w całej Grupie Tauron. Kością niezgody okazuje się zapowiedź prezesa Taurona Wojciecha Ignacoka, który w wywiadzie dla Interia Biznes stwierdził, że aktywa węglowe należy „wydzielić ze struktur”, ponieważ są zbyt dużym obciążeniem dla grupy kapitałowej. Artur Wilk, przewodniczący MKZ ZZ Kontra w Tauronie Wytwarzanie stał się tym samym rzecznikiem prasowym Komitetu Protestacyjno-Strajkowego. To on przekazał mediom informację o rozpoczęciu pogotowia strajkowego. Według najnowszych informacji, dołączyły do niego już 42 organizacje związkowe, które reprezentują wszystkie obszary działalności katowickiej grupy. 

Konkretów w sprawie zmian w sektorze energetycznym domagają się nie tylko związkowcy z Tauronu, bo ten temat jako pierwsi podnieśli przedstawiciele Polskiej Grupy Energetycznej. Prezes PGE Wojciech Dąbrowski ostrzegał bowiem, że jeśli spółka nie pozbędzie się kopalń oraz elektrowni węglowych, może jej nawet grozić bankructwo. Co istotne, szczegóły w sprawie ewentualnego przeniesienia węglowego sektora do osobnej państwowej spółki miały być znane do końca 2020 roku, ale wciąż nie przedstawiono żadnych nowych informacji. Nieoficjalne doniesienia mówią, że Ministerstwo Aktywów Państwowych nadal pracuje nad planem, który ma zostać wkrótce ogłoszony. Związkowcy boją się, że transformacja górnicza na Śląsku może doprowadzić do katastrofy gospodarczej. „Jestem zdania, że nasze ruchy muszą być zdecydowane, bo przy działaniach w górnictwie i energetyce, które obserwujemy, Śląsk czeka gospodarcza katastrofa. W dodatku, od miesięcy jesteśmy zwodzeni”, powiedział w rozmowie z „Dziennikiem Zachodnim” Bogdan Tkocz z „Solidarności”, wiceprzewodniczący komitetu protestacyjno-strajkowego w Grupie Tauron. Związkowiec stwierdził też, że jest sceptyczny wobec trwających od września negocjacji w sprawie umowy społecznej dotyczącej transformacji górnictwa i śląskiego regionu.

Głos z Tauronu krytykujący działania rządu w tym zakresie nie jest odosobniony. Pod ostatnim listem otwartym, adresowanym do Jarosława Kaczyńskiego, prezesa Prawa i Sprawiedliwości, podpisali się przedstawiciele trzech górniczych związków zawodowych. To Sławomir Kozłowski i Roman Brudziński, kolejno przewodniczący i wiceprzewodniczący ZOK NSZZ „Solidarność” w Jastrzębskiej Spółce Węglowej, a także Marek Płocharski, szef ZZ Kadra Pracowników JSW, oraz Paweł Kołodziej, przewodniczący Federacji ZZ Górników JSW. Źle oceniali w nim pracę Artura Sobonia, ministra odpowiedzialnego za górnictwo w polskim rządzie, sekretarza stanu MAP. Ich zdaniem, to „kolejna osoba, która przyszła do ministerstwa tylko na chwilę”. Wyrazili obawy, że pod jego prowadzeniem może nie dojść do ukończenia umowy społecznej na czas. „Szukając chyba gdzie indziej kolejnej intratnej pozycji politycznej dla siebie, nie poświęcając spółkom, które nadzoruje ani czasu, ani atencji, ani nie przejawiając chęci zaangażowania się w reformę tego sektora. Pracę swoją wykonuje ad hoc, traktując swoje stanowisko jako 'trampolinę’ do kolejnej politycznej posady. Ostatnia wizyta ministra Sobonia na Śląsku jest kwintesencją jego podejścia do naszego sektora. Minister spędził wiele godzin, dobrze bawiąc się na meczu siatkówki w Jastrzębiu-Zdroju do późnych godzin nocnych”, czytamy. Soboń prowadzi ze stroną społeczną negocjacje w imieniu rządu dotyczące umowy społecznej w sprawie transformacji górnictwa i śląskiego regionu. Związkowcy napisali prezesowi PiS, że Soboń nie jest ich zdaniem przygotowany do rozmów w zakresie planu restrukturyzacji kopalń. 

Nie wszyscy jednak podzielają tę opinię o ministrze Soboniu. „Na początku był może nie tyle niezorientowany, co dopiero wdrażał się w sytuację. Został niedawno ministrem odpowiedzialnym za górnictwo, a to bardzo trudny temat, klimaty śląskie jeszcze trudniejsze. (…) Ja oceniam ministra Sobonia w miarę dobrze, tak samo pana ministra Kubowa. Są zaangażowani i chętni do rozmów, a co z tego wyjdzie? Zobaczymy. To są panowie w randze wiceministrów, więc my i tak ostateczne rozmowy będziemy, mamy nadzieję, prowadzić z premierem Mateuszem Morawieckim, być może ministrem Sasinem i innymi osobami, ministrami konstytucyjnymi, którzy powinni podpisać umowę społeczną. Tak, by była ona realizowana”, mówił w „Śląskiej Opinii o górnictwie” Bogusław Hutek, przewodniczący NSZZ „Solidarność” w Polskiej Grupie Górniczej.

Związkowcy z Taurona zwracają uwagę, że w rozmowach społecznych brakuje analiz, dokumentów podpierających wyznaczane cele oraz ekspertów. Chcieliby, żeby prace nad nią rozpoczęły się na nowo i na innych zasadach. Wiadomo jednak, że tak się nie stanie, ponieważ nie pozwala na to harmonogram prac. Umowa społeczna, zgodnie z planem, ma zostać zaakceptowana do końca lutego, tak, by w marcu mógł rozpocząć się proces jej notyfikacji w Komisji Europejskiej. Czy to się uda i jak na przebieg negocjacji wpłynie protest zapoczątkowany w Tauronie? Czas pokaże. Kolejne spotkanie w temacie umowy społecznej ma odbyć się w Katowicach w nadchodzącym tygodniu. 

Obrazek domyślny
Bartosz Wojsa

Dziennikarz, wydawca strony głównej w „Super Expressie”.