Rower miejski a zagrożenie epidemiologiczne

W Katowicach od 1 kwietnia rusza rower miejski, zwyczajem ostatnich lat. Tym razem jednak w zupełnie odmiennej sytuacji zagrożenia epidemiologicznego, co wzbudza sporo kontrowersji. Czy słusznie?

Często podkreśla się, że rower jest najlepszym rozwiązaniem transportowym na czas epidemii. Minimalizuje ryzyko kontaktów w czasie podróży. Rower pozwala na przemieszczanie się prawie bezpośrednio z domu do miejsca docelowego. Daje też okazję do tej niewielkiej dawki ruchu, tak nam przecież potrzebnej, aby pozostać w formie i utrzymać układ odpornościowy w gotowości. Rower wydaje się też bardzo racjonalną alternatywą w związku z różnymi ograniczeniami w funkcjonowaniu transportu publicznego, jakie się pojawiły. Warto również dodać, że wyraźnie mniejszy w związku z epidemią ruch samochodów na drogach zwiększa bezpieczeństwo jazdy rowerem, co biorąc pod uwagę, że stan naszej infrastruktury wciąż pozostawia bardzo wiele do życzenia, może dla wielu stanowić dodatkową zachętę. 

Sęk w tym, że spora część z powyższego odnosi się do użytkowników prywatnych rowerów. Czy korzystanie przez wiele osób jednego dnia z tego samego roweru jest bezpieczne wobec zagrożenia epidemiologicznego? Na pewno nie należy poważnie traktować zapewnień magistratu, że rowery będą codziennie odkażane. Żeby miało to sens, należałoby odkażać rower po każdym kursie. Nie ulega wątpliwości, że sami musimy zadbać o ten aspekt bezpieczeństwa, nosząc odpowiednie rękawiczki, dezynfekując ręce po trasie. Wydaje się jednak, że zdecydowanie warto rozważyć ten środek transportu, jako rozsądną alternatywę. Przy zachowaniu odpowiednich obostrzeń będzie i zdrowo, i bezpiecznie.

Aleksander Uszok
Aleksander Uszok

Regionalista, katowicki radny dzielnicowy, aktywista rowerowy.