
Po EEC w Katowicach: sześciu finalistów, jedna lekcja dla Śląska
Jesteśmy parę tygodni po finale EEC Startup Challenge w Spodku — gdy emocje opadły, zdjęcia z gali rozeszły się po LinkedInie, a laureaci wracają do swoich biznesów — warto zapytać o coś, czego nie usłyszeliśmy ze sceny: co tegoroczny werdykt jury mówi o nas, mieszkańcach regionu, który tę galę gościł?
Międzynarodowe Centrum Kongresowe w Katowicach po raz osiemnasty zamieniło się w forum, gdzie polityka spotyka biznes, a biznes — naukę. Wśród ponad dwustu debat XVIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego jeden wieczór należał wyłącznie do młodych firm. 23 kwietnia, na finałowej gali EEC Startup Challenge, z grona blisko dwustu zgłoszeń wyłoniono szóstkę zwycięzców. Trzy litery: AI. Pięć kategorii. I jeden wątek, który łączy je wszystkie — technologia, która ma ratować, naprawiać, włączać.
Sześć firm, sześć problemów
W kategorii 4BUSINESS wygrał OpenBrand Dawida Pelczarskiego — platforma, która automatyzuje compliance etykiet spożywczych i suplementów. Dla producenta z Tychów czy Bytomia, który chce eksportować do Niemiec albo Hiszpanii, to różnica między tygodniami pracy prawnika a kilkoma minutami pracy algorytmu.
W kategorii 4CLIENT zwyciężył Cogniguard — medtech, który stworzył Vguard, pierwsze urządzenie z certyfikatem CE MDR stymulujące nerw błędny w uchu pacjenta podczas snu. Cel: spowolnić rozwój choroby Alzheimera. W społeczeństwie, które się starzeje szybciej niż buduje opiekę długoterminową, to nie jest gadżet — to terapia.
W kategorii 4EARTH triumfowała Waterly — suwalski startup z autonomicznymi bojami, które monitorują jakość wody w czasie rzeczywistym. I tu pojawia się nasz, śląski wątek. Bo Waterly testowała swoje urządzenia między innymi na Dzierżnie Dużym, gdy z kopalnianych zrzutów soli ginęły kolejne ryby. Boja nie zatrzymała kataklizmu, ale pokazała, gdzie i kiedy zrzut był za duży. Gdyby działała wcześniej — być może katastrofy na Odrze w 2022 roku też udałoby się uniknąć.
W kategorii 4TECH nagrodę odebrała Migam AI — projekt, który tłumaczy mowę na język migowy przez awatary 3D wsparte sztuczną inteligencją. Każdy bank, urząd i operator telekomunikacyjny w Unii ma od ubiegłego roku obowiązek dostępności cyfrowej. Migam właśnie pokazał, że ten obowiązek można spełnić — i to skalowalnie.
Nagrodę internautów zdobył Nieamputuj.pl — aplikacja, która na podstawie trzech zdjęć i sześciu pytań ocenia rany u osób z zespołem stopy cukrzycowej. Nazwa mówi wszystko. W Polsce każdego roku amputuje się tysiące stóp diabetykom, a większości tych zabiegów dałoby się uniknąć, gdyby ktoś w porę zauważył, że rana wymaga interwencji.
A na deser jury przyznało zaproszenie do programu InCredibles Sebastiana Kulczyka. Trafiło do SpeechFlow — startupu, który robi gry dla logopedów. Te same gry, dzięki którym czteroletnie dziecko będzie mówiło „r” — i być może uniknie problemów w szkole.
Co łączy laureatów
Sześć firm, jeden wzorzec. Żadna z nich nie sprzedaje „AI dla AI”. Każda rozwiązuje konkretny, ludzki problem: zbyt wolne prawo, zbyt późna diagnoza, zbyt brudna woda, zbyt mała dostępność, zbyt dużo amputacji, zbyt suchy trening. Sztuczna inteligencja jest tu narzędziem — nie produktem.
To zresztą cisza, która rozległa się w jurorskich werdyktach najgłośniej. Jeszcze rok temu wszystko musiało być „AI first”. Dziś laureaci EEC mówią językiem, który zna każdy menedżer od dwudziestu lat: jaki problem, jaka skala, jaki klient płaci.
So what — czyli co z tego ma Śląsk
I tu dochodzimy do pytania, które powinno wybrzmieć z perspektywy regionu. Bo żaden z sześciu laureatów nie jest stąd. Mamy w Katowicach Spodek, mamy MCK, mamy Kongres — ale finałową ósemkę z trofeami kompletują firmy z Suwałk, Lublina, Warszawy, Trójmiasta. Gospodarz pełni rolę gospodarza, nie zawodnika.
To nie jest powód do rezygnacji — to powód do pracy. Bo wszystkie sześć kategorii konkursu to obszary, w których Śląsk ma surowiec na własne startupy. 4EARTH? Mamy kopalnie, hałdy, zdegradowane wody — czyli najwięcej w Polsce problemów do rozwiązania. 4BUSINESS? Mamy najgęstszy w kraju pas firm produkcyjnych, dla których compliance to codzienność. 4CLIENT i medtech? Mamy SUM, mamy Centrum Onkologii w Gliwicach, mamy uniwersyteckie centra badań nad wpływem przemysłu na zdrowie. 4TECH? Mamy IPIP w GZM, klastry, akceleratory.
Czego brakuje? Pomostu między tym, co już mamy, a sceną, na której rozdaje się statuetki. Pomostu, który zamieni doktoraty na produkty, a produkty na firmy gotowe do startu w konkursie takim jak EEC.
Kilka tygodni po gali to dobry moment, żeby zapytać samorząd, uczelnie i fundusze: kto się tym pomostem zajmie? Bo następna edycja EEC Startup Challenge odbędzie się w Katowicach za niespełna rok. Czas, by wreszcie ktoś z miasta-gospodarza wszedł na tę scenę po nagrodę — a nie tylko po mikrofon do ogłoszenia wyników.









