Czy Katowice mogą stać się miastem literatury? Bez wsparcia samorządu może być ciężko…

Katowice od lat budują swoją markę jako ośrodka kultury. Miasto niedawno starało się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury, jednak bez skutku. Na pocieszenie zostanie drugą – po Bielsku-Białej 2026 – Polską Stolicą Kultury w 2027 roku. Jednocześnie coraz częściej pojawia się pytanie, czy równie silną pozycję Katowice są w stanie osiągnąć w obszarze literatury. Dyskusja ta nabrała szczególnego znaczenia po licznych głosach bibliotekarzy, pisarzy i animatorów kultury zwracających uwagę na kondycję miejskiego systemu bibliotecznego.

Spór o miejsce literatury w polityce kulturalnej Katowic trwa od wielu lat. Z jednej strony miasto dysponuje rozbudowaną siecią bibliotek publicznych, działa tu podlegająca Urzędowi Marszałkowskiemu Biblioteka Śląska, organizowane są targi książki (przez zewnętrzną fundację), festiwale oraz spotkania autorskie (głównie w gmachu BŚ). Z drugiej strony regularnie powracają zarzuty dotyczące niedostatecznego finansowania bibliotek, braku dużych miejskich programów literackich oraz niewystarczającego wsparcia dla środowiska literackiego.

Reklama

W debacie o literackim potencjale Katowic szczególne miejsce zajmuje Miejska Biblioteka Publiczna. To instytucja obejmująca 34 filie rozsiane po wszystkich dzielnicach miasta, które często pełnią funkcję lokalnych centrów kultury.

Problemy finansowe bibliotek były sygnalizowane już wiele lat temu. W 2017 roku na łamach InfoKatowice.pl opublikowano anonimowy list pracowniczki biblioteki, która opisywała trudności związane z ograniczaniem środków na działalność. Wskazywała między innymi na problemy z organizacją spotkań autorskich, niewystarczające fundusze na remonty części filii oraz rosnącą zależność od środków pozyskiwanych spoza podstawowego budżetu instytucji.

Najczęściej powracającym tematem była kwestia zakupu nowości wydawniczych. Dane dotyczące wydatków finansowanych bezpośrednio z budżetu miasta pokazują wyraźny spadek środków przeznaczanych na ten cel. O ile w 2005 roku było to ponad 668 tysięcy złotych, a w 2006 roku ponad 663 tysiące złotych, to w kolejnych latach następował systematyczny spadek. W 2014 roku było to już około 128 tysięcy złotych, w 2015 roku 117 tysięcy, w 2016 roku niespełna 40 tysięcy, a w 2017 roku nieco ponad 20 tysięcy złotych. W 2021 roku kwota przeznaczona przez miasto na zakup nowości wydawniczych wyniosła zaledwie 8692 złote, natomiast w budżecie na 2024 rok zabezpieczono 20 tysięcy złotych.

To właśnie w tym okresie coraz większą rolę zaczął odgrywać Budżet Obywatelski. W 2018 roku Miejska Biblioteka Publiczna kupiła ponad 27 tysięcy książek i ponad 4 tysiące audiobooków za kwotę przekraczającą 626 tysięcy złotych. Większość środków pochodziła jednak z Budżetu Obywatelskiego oraz programów Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, podczas gdy udział dotacji miejskiej był relatywnie niewielki.

Reklama

Dla wielu bibliotekarzy taki model finansowania stał się źródłem problemów. W ich opinii instytucje publiczne nie powinny konkurować między sobą o środki na podstawową działalność. Argumentowano, że zakup książek, prenumerata czasopism czy bieżące funkcjonowanie bibliotek należą do podstawowych zadań samorządu i powinny być zagwarantowane w budżecie miasta.

Przez ostatnią dekadę Budżet Obywatelski stał się jednym z głównych źródeł finansowania wielu przedsięwzięć bibliotecznych. Dzięki głosom mieszkańców filie pozyskiwały środki nie tylko na zakup książek, ale także na warsztaty, zajęcia edukacyjne, spotkania autorskie czy poprawę infrastruktury.

Jednocześnie pojawiały się głosy krytyczne. Bibliotekarze zwracali uwagę, że poszczególne filie konkurują ze sobą o głosy tych samych mieszkańców. W rezultacie część placówek regularnie zdobywała środki, podczas gdy inne pozostawały bez dodatkowego wsparcia przez wiele lat.

Podczas dyskusji budżetowej pod koniec 2023 roku przedstawiciele bibliotek wskazywali, że niektóre filie tylko sporadycznie wygrywały w Budżecie Obywatelskim, co utrudniało rozwój ich księgozbiorów i organizację wydarzeń. Zwracano także uwagę na problemy kadrowe, niskie wynagrodzenia oraz brak środków na remonty.

Przedstawiciele władz miasta prezentowali odmienne stanowisko. Podkreślali, że Budżet Obywatelski również jest częścią budżetu miasta, a biblioteki regularnie korzystają z tego źródła finansowania.

Wszystko zmieniło się w czasie kampanii samorządowej przed wyborami w 2024 roku. Kwestia bibliotek stała się jednym z tematów debaty publicznej. Starający się o reelekcję prezydent Marcin Krupa zapowiedział zwiększenie środków na zakup książek do około miliona złotych rocznie, argumentując, że pozwoli to znacząco zwiększyć liczbę nowych pozycji trafiających do bibliotek.

Dane za 2025 rok pokazują wyraźną zmianę w porównaniu z wcześniejszymi latami. Miejska Biblioteka Publiczna w Katowicach dysponowała kwotą ponad 1,17 miliona złotych przeznaczoną na zakup książek. Z tej sumy ponad 786 tysięcy złotych pochodziło ze środków miejskich, uwzględniających również fundusze Budżetu Obywatelskiego (około 334 tysiące) i Zielonego Budżetu (niespełna 5 tysięcy złotych), natomiast niemal 388 tysięcy złotych stanowiło wsparcie ministerialne. Pozwoliło to na zakup blisko 34 tysięcy książek. Dodatkowo biblioteka przyjęła ponad 3200 darów. W zestawieniu z innymi miastami regionu jest to wynik bardzo znaczący. Dla porównania biblioteka w Sosnowcu przeznaczyła na nowości około 384 tysiące złotych, biblioteka w Rybniku około 386 tysięcy złotych, a biblioteka w Rudzie Śląskiej około 127 tysięcy złotych. W 2025 roku Książnica Beskidzka w Bielsku-Białej zakupiła łącznie 18 869 jednostek zbiorów bibliotecznych za 526 523,90 zł – zakup ze środków samorządowych wszystkich materiałów bibliotecznych wyniósł 315 015,07 złotych, z kolei 83 538,00 złotych pochodziło z dotacji Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa.

Oznacza to, że obecnie – po latach zgłaszanych przez bibliotekarzy i miłośników literatury zaniedbań – Katowice są liderem regionu pod względem skali zakupów nowości wydawniczych. Warto jednak podkreślić, że pozostałe miejskie biblioteki zrobiły to bez wsparcia BO.

Czy w sprawie bibliotecznego Katowickiego Budżetu Obywatelskiego coś się zmieniło? W maju 2026 roku zakończył się etap formalnej weryfikacji wniosków w XIII edycji. Podobnie jak w poprzednich latach znajdziemy tam projekty dotyczące filii MBP – 24 pozycje. Wśród nich są wnioski o fundusze na organizację spotkań z autorami, zajęć dla dzieci i spacerów miejskich. Są też projekty dotyczące modernizacji – jak w przypadku filii nr 35 przy ul. Słowackiego, czy remont sali audytoryjnej w filii nr 32 na Ligocie. Warto wspomnieć, że w 2025 roku wybrane do realizacji zostały 23 projekty z 30 zgłoszonych przez MBP, co oznacza, że tendencja się powoli odwraca, a filie nie muszą już tak zaciekle rywalizować o fundusze na zakup książek. 

Katowicka MBP ma także inne problemy, których nie da się rozwiązać bez bezpośredniego wsparcia samorządu. Jednym z nich jest brak głównej siedziby. W salach największych bibliotek miejskich mieści się maksymalnie 50 osób – wręcz niemożliwym jest zorganizowanie festiwali, wydarzeń, czy spotkań z poczytnymi pisarzami. Literatura rozwija się głównie w mniejszych miastach naszego regionu. W Wiśle niedawno zakończył się festiwal Granatowe Góry, Rybnik zaprasza na październikowe rozdanie Nagrody Juliusz (jednej z najważniejszych nagród literackich w Polsce), w Bielsku-Białej niebawem rozpocznie się literacki festiwal Unplug. Katowice skazane są na oddolne inicjatywy bez wsparcia samorządu. W sobotę, 20 czerwca 2026 roku, odbędzie się 4. edycja Małego Festiwalu Wielkiej Literatury, czyli święta Śląskiej Literatury. Jego twórca, Marcin Musiał, organizuje go przy wsparciu wolontariuszy i społeczników – każda kolejna edycja gromadzi coraz większe rzesze fanów. Marcin Musiał w rozmowie ze Śląską Opinią podkreśla, od lat zabiega o większe instytucjonalne wsparcie dla śląskiego świata książki. 

Myślę, że może mogę to po paru latach powiedzieć, że razem z Anną Cieplak i Zbigniewem Rokitą antyszambrowaliśmy w gabinetach prezydentów, tam próbowaliśmy się umawiać na spotkania, przedstawiliśmy ciekawy i realny program jakiegoś takiego uzdrowienia. Myślę, że to jest dobre słowo: uzdrowienia tych tutaj stosunków literacko-instytucjonalnych. To, co my zaproponowaliśmy, czyli utworzenie takiej niedużej, lekkiej instytucji promującej czytelnictwo, promującej takie głębokie myślenie o regionie i też wydawanie pisma. To naprawdę nie były duże kwoty – mówi Marcin Musiał w podcaście Śląskiej Opinii (całą rozmowę znajdziecie tutaj).

W dalszej części rozmowy wspomina, że propozycja ta zyskała poparcie wielu ważnych postaci świata kultury (m.in. Szczepana Twardocha czy Ryszarda Koziołka) podczas spotkania w 2023 roku ostatecznie autorzy poczuli się zlekceważeni przez miasto. 

Arkadiusz Szymczak
Arkadiusz Szymczak

Redaktor Śląskiej Opinii.

Newsletter Śląska Opinia

Zapisz się na nasz newsletter i zacznij dzień od najważniejszych informacji — bez krzyku i bez chaosu. Od poniedziałku do soboty o 7:00 rano w Twojej skrzynce czekać będzie poranne podsumowanie kluczowych wydarzeń ze świata, Polski i regionu.