Ostatnie dwanaście miesięcy w muzyce podsumowuje Mateusz Kołodziej. Poznajcie najciekawsze polskie i zagraniczne tytułu 2022 roku. Frazes na początek: to był strasznie nierówny rok. Chociaż płyty na gorszym poziomie przytrafiają się przecież zawsze, ostatnie dwanaście miesięcy obfitowało w rozczarowania, które jakby nie zostały zauważone przez recenzentów i krytyków. Brodka nader monotonna, sanah cały czas bez wyrazu, Beyoncé przewidywalna, a mimo to, ciągle (!), ich albumy pojawiają się w zestawieniach tych najlepszych tytułów. Nikt jednak nie jest nieomylny, więc może tym razem pomylę się ja? Mylę się zatem razy dwadzieścia dwa, ponieważ tyle płyt wybrałem do podsumowania 2022 roku. Przedstawiam wam dwie listy po jedenaście pozycji – z albumami wykonawców polskich i zagranicznych. Kolejność nie odzwierciedla w żadnym wypadku jakości prezentowanych nagrań. Muzyka polska \nhttps://www.youtube.com/watch?v=kdqQaZcEgyc\n Biały Falochron „Nie masz wyjścia musisz znaleźć drogę” (Outpost) Debiutancki projekt reprezentantów Krakowa i Wrocławia. Mieszanka elektroniki, rocka i hip-hopu, a więc coś, co być może nie stanowi monumentalnego odkrycia, ale przy odpowiednim podejściu do tematu, sprawdza się niemal zawsze. Epka, po wysłuchaniu której czuć pewien niedosyt. Nie jest to jednak uczucie związane z przeciętną jakością materiału, ale jego długością (w sumie dwadzieścia dwie minuty). Jeśli skrócenie czasu miało wpłynąć na usunięcie ewentualnych słabszych momentów, jestem w stanie to przeboleć. W końcu przycisk „replay” w jakiś celu został wymyślony, prawda? \nhttps://www.youtube.com/watch?v=sQCof2oeUbA\n Borixon „Mixed Music Arts (MMA)” (spacerange) Borixon miał w karierze lepsze i gorsze chwile, ale miniony rok może zapisać po stronie zysków. Kolejna solowa płyta pokazuje, że będąc weteranem, można być jednocześnie świeżym zawodnikiem. Oczywiście duża w tym zasługa producentów i podkładów, które wydawać by się mogło momentami kradną show. W ostatecznym rozrachunku gospodarz, dzięki swoim umiejętnością, doskonale się na nich odnajduje. Gramatyczne wpadki i tzw. rymy częstochowskie? Tak, zauważyłem je, co nie było przecież trudne. Ale czy to coś, czego nie było na wcześniejszych płytach Rekina? Pomimo tych wpadek, po stokroć wolę prawdziwego i prostolinijnego Borixona niż gości, którzy w kawałkach emanują prawilnością, by następnie w mediach społecznościowych publikować oświadczenia napisane przez prawników. \nhttps://www.youtube.com/watch?v=Yu2XoWw8T0g\n Cheap Tobacco „Zobaczmy siebie” (Polskie Radio) Grupa Cheap Tobacco, której korzenie sięgają bluesa, na nowej płycie postanowiła podążyć bardziej popową drogą, co nie oznacza, że muzyka przez nią grana stała się nagle cukierkowa i nader komercyjna. „Zobaczmy siebie” to zbiór piosenek o każdym z nas (serio), bez lukru i koloryzowania. Jak zwykło się mawiać: do tańca i do różańca. Muzyka z aspiracjami do frywolności, jednak ciągle przesiąknięta szarą (bluesową właśnie!) codziennością i uciekająca od bujania w obłokach. \nhttps://www.youtube.com/watch?v=cInm7i6qlow\n Izzy and the Black Trees „Revolution Comes in Waves” (Antena Krzyku) Jedna z kilku polskich płyt, których słuchanie w 2022 roku nie było męczące, chociaż z całego prezentowanego tutaj zestawu „Revolution Comes in Waves” jest materiałem zdecydowanie najgłośniejszym. Surowe post-punkowe brzmienie przeplata się w przypadku Izzy and the Black Trees z elektronicznymi wstawkami rodem ze stylistyki new wave oraz nonszalancją znaną z psychodelicznego rocka. Całościowo tworzy to niezwykle mocne i chwytliwe kompozycyjnie utwory. Do tego charyzmatyczna liderka, czyli zjawisko, o którym zdążyliśmy chyba przez ostatnia lata trochę zapomnieć. Płyta na poziomie, o jakim mogą pomarzyć koledzy z branży. \nhttps://www.youtube.com/watch?v=yrYW2MefumQ\n Klawo „Klawo” (Coastline Northern Cuts) Słuchasz takich płyt i doskonale wiesz, że powiedzenie „kiedyś to były czasy” zupełnie nie ma racji bytu. Młodzi robią swoje, bezpardonowo przejmują scenę i co więcej zupełnie nie boją się wychodzić z tym do ludzi. Jazzowe brzmienia inspirowane rapowym rytmem, funkowym groove’em i nieograniczone żadnymi ramami, co objawia się improwizacyjnymi frazami, ale ciągle bez silenia się na bycie kimś innym, bo bycie sobą jest ciągle najbardziej klawe. \nhttps://www.youtube.com/watch?v=dSVwmlvGqsg\n Mrozu „Złote bloki” (Universal Music Polska) To niesamowite, jaką drogę przebył ten niezwykle utalentowany człowiek: od produkcji utworów przedstawicieli krajowej sceny hip-hopowej i gościnnych występów chociażby u boku Tedego, przez mocne komercyjne wejście w postaci utworu „Miliony monet”, aż po rock and rollowego wokalistę z krwi i kości. Świetne jest również to, że wspomniane zmiany wcale nie wpłynęły negatywnie na prezentowany przez Mroza poziom. Dowodem płyta „Złote bloki”, która jest przecież do bólu radiowa, ale przy tym totalnie – wydawałoby się – niekomercyjna. Wyważony materiał, doskonale zbalansowany jeśli chodzi o utwory kipiące energią oraz spokojne melodie. \nhttps://www.youtube.com/watch?v=0FaiCqtZ-WM\n Nene Heroine „Mova” (Alpaka Rekords) Współczesna scena jazzowa ma to do siebie, że właściwie nie respektuje żadnych gatunkowych granic, co akurat jest cechą niezwykle pozytywną. Wydany w 2019 roku debiutancki materiał zespołu zwiastował narodziny naprawdę ciekawej grupy, która może namieszać na krajowym podwórku. „Mova” pokazuje, że wszelkie przewidywania były właściwe. Emocjonalny free jazz z post-rockowym i psychodelicznym posmakiem, do którego trzeba jednak dojrzeć przede wszystkim emocjonalnie. \nhttps://www.youtube.com/watch?v=nPQq86naIG0\n OS.SO „Lethe” (WM Records) Trzy lata temu OS.SO zaprezentowała singiel inspirowany serialem „Dark” i trzeba przyznać, że klimat tego wciągającego dzieła obecny jest także na całej płycie. „Lethe” to album, na którym wokalistka i multiinstrumentalistka kreuje świat praktycznie od podstaw. Jest twórczynią w pełni tego znaczenia, dbającą o każdy szczegół brzmieniowej przestrzeni. Intertekstualna gra z dziełami szeroko pojętej sztuki (wysokiej i popularnej) daje możliwość szerszej interpretacji muzycznych i tekstowych propozycji, w których bogactwo kryje się nie tylko w dopracowanych kompozycjach i subtelnych frazach, ale też filozofii towarzyszącej powstawaniu płyty. Debiutancki krążek, którego jakość zdecydowanie przewyższyła wszelkie oczekiwania. \nhttps://www.youtube.com/watch?v=AR4ZI241ZQQ\n Skubisz/Lemańczyk Cooperation „Stories About Life and Love” (Afro Vibe) „Just like music / To relax my mind so I can be free” rapował kiedyś Erick Sermon. Olga Tokarczuk w swoim noblowskim wykładzie słusznie zauważyła natomiast, że „żyjemy w świecie natłoku informacji sprzecznych ze sobą, wzajemnie się wykluczających, walczących na kły i pazury”. Projekt sygnowany nazwiskami tekściarza i rapera Bartłomieja Skubisza oraz basisty Piotra Lemańczyka (uzupełniony przez trębacza Tomasza Nowaka i perkusistę Grzegorza Pałkę) jest rozwinięciem słów nowojorskiego emcee i jednocześnie odtrutką na tę nieprzyjemną codzienność, o której mówiła Tokarczuk. Panowie zwracają uwagę na niby oczywiste, ale zapomniane i zepchnięte na dalszy plan wartości, takie jak empatia, współprzeżywanie, bycie obok i miłość. Jazz, rap i spoken word jako recepta na mentalne zło XXI wieku. \nhttps://www.youtube.com/watch?v=mT8PkPSPQ90\n susk/slotkakotka123 „Zmienne zakłócające” (Skwer / Kicikici420 Label) Cieszy, że polski kobiecy rap doczekał się wreszcie przedstawicielki, która nie buduje fundamentów atencji na wersach o dupie i cyckach, przy jednoczesnym negowaniu pojmowania roli kobiety jako seksualnej zabawki, które ciągle jest obecne w zdominowanym przez mężczyzn rapowym środowisku. Dla jednych przekombinowane, dla drugich zbyt lewackie, ale znajdą się też tacy, dla których całościowo materiał będzie po prostu niedostępny z powodu nadmiaru nawiązań do literatury, sztuki i filozofii (chociaż złośliwi powiedzą, że wspomniane na…