Dodatkowa premia dla górników strzałowych? „Coraz trudniej znaleźć chętnych na to stanowisko”

Związkowcy alarmują o niemałym problemie, jakim jest brak chętnych do pracy na stanowisku górnika strzałowego. Chcąc zachęcić osoby, które rozważają przyjęcie tego typu posady, proponują wyższe, dodatkowe wynagrodzenia. Czy Polska Grupa Górnicza, bo mowa o kopalniach należących do tej właśnie spółki, przystanie na ten pomysł?

Górnicy strzałowi pracują z użyciem materiałów wybuchowych i prowadzą tzw. „roboty strzałowe”. To właśnie oni pełnią bardzo ważną i odpowiedzialną, ale również niebezpieczną funkcję, podczas prac prowadzonych pod ziemią w kopalniach. Bez strzałowych żaden zakład nie byłby w stanie normalnie funkcjonować, bo to dzięki nim dochodzi do skruszenia twardych skał w przodkach, a ich działania przyczynią się też do „profilaktyki tąpaniowej”, poprzez zastosowanie działań odprężających. Jak czytamy w górniczym serwisie nettg.pl, Polska Grupa Górnicza mierzy się z niemałym problemem dotyczącym tej funkcji w kopalniach. „Związkowcy (…) alarmują, że wśród górników zaczyna brakować chętnych, którzy chcieliby zostać strzałowymi. Jak wskazują, to praca, która wymaga ogromnej odpowiedzialności, a dodatkowe wynagrodzenie z tego tytułu jest niewysokie. Liczą, że górników zachęci dodatkowa premia”, podaje portal.

Do dyrekcji kopalń już trafiły pisma od związkowców, a konkretnie tych zajmujących się ruchem Marcel w kopalni ROW oraz tych z kopalni Sośnica. Najważniejszy wniosek z pisma jest taki: potrzebna jest comiesięczna premia motywująca dla górników strzałowych. Związkowcy przekonują, że to mogłoby pomóc rozwiązać problem z brakiem chętnych do obejmowania tego typu stanowisk. Propozycja jest taka, by doliczano około 15 złotych za każde wykonanie robót strzałowych w czasie dniówki. Dlaczego? „Stanowisko górnika strzałowego jest stanowiskiem wymagającym szczególnych kwalifikacji, począwszy od ukończenia specjalistycznego kursu, specjalistycznych badań i szkoleń, a kończąc na wykonywaniu pracy wymagającej szczególnej odpowiedzialności zawodowej, jak i karnej”, argumentują swój pomysł związkowcy.

Obecnie, jak przypomina nettg.pl w rozmowie ze Zdzisławem Bredlakiem, przewodniczącym Sierpnia ‘80 w kopalni Sośnica, we wszystkich kopalniach PGG strzałowi dostają dodatek w wysokości 10 złotych brutto, czyli ok. 6,8 złotych netto. Kwota ta nie zmieniła się od 18 lat. W firmach okołogórniczych, jak mówi Bredlak, te dodatki są znacznie wyższe. Nic więc dziwnego, że w przypadku kopalń PGG aż takiego zainteresowania tym stanowiskiem nie ma. „Żeby zachęcić ich (górników – red.) do podnoszenia kwalifikacji, trzeba zaoferować im jakieś godne pieniądze, bo strzałowych zaczyna brakować. (…) U nas za niedługo nie będzie można za te pieniądze kupić biletu na autobus”, mówi związkowiec w rozmowie z nettg.pl.

Inni związkowcy mu wtórują i podają kolejne argumenty: praca jest szczególnie niebezpieczna, potrzeba ogromnych kwalifikacji, by w ogóle móc zostać strzałowych, trzeba ukończyć różne kursy i mieć odpowiedni staż, przejść badania psychologiczne, uzyskać pozytywną opinię od służb, zdać egzamin, a po wszystkim nieustannie podnosić kwalifikacje. Te czynniki łącznie przemawiają za tym, by strzałowi otrzymywali godne i adekwatne do swoich umiejętności wynagrodzenie. Rajmund Kowol, szef „Solidarności” w ruchu Marcel, zdradził, że w prywatnych firmach taki dodatek wynosi nawet… 100 złotych. Przepaść w porównaniu z 10 zł brutto jest więc ogromna.

Czy Polska Grupa Górnicza przystanie na propozycje związkowców? Czas pokaże.

Bartosz Wojsa
Bartosz Wojsa

Dziennikarz, wydawca strony głównej w „Super Expressie”.