Rośnie popyt na węgiel. Polska Grupa Górnicza: „W sumie może zabraknąć nawet 10 mln ton surowca”

Polska Grupa Górnicza chwali się niesłabnącym zainteresowaniem klientów indywidualnych, którzy kupują od spółki węgiel. Popyt na ten surowiec rośnie, a PGG podaje, że od początku sprzedaży węgla luzem dostępnego w kopalniach obsłużono już 8 548 klientów, którzy zamówili 42 740 ton węgla. Firma zwraca uwagę, że surowca może zabraknąć – także z powodu wstrzymania importu węgla z Rosji.

Niecały miesiąc temu Polska Grupa Górnicza rozszerzyła ofertę sprzedaży węgla luzem dla klientów indywidualnych. Surowiec jest dostępny bezpośrednio na kopalniach. „Mimo że linie produkcyjne osiągnęły maksymalny poziom pracy, spółka obserwuje stale rosnący popyt na węgiel”, zapewniają przedstawiciele PGG. To program skierowany wyłącznie do osób prywatnych, które ogrzewają swoje gospodarstwa domowe węglem. W PGG tłumaczą, że klienci mogą zamówić jednorazowo 5 ton jednego sortymentu luzem z jednego składu raz na 12 miesięcy. W przypadku węgli konfekcjonowanych limit wynosi 2 tony raz na dobę i w sumie 5 ton w ciągu roku. „Polska Grupa Górnicza każdego roku zmienia strukturę wydobycia węgla i w porównaniu z latami ubiegłymi zwiększa produkcję ekogroszków, dostosowując swoją ofertę do wymagań kotłów węglowych w zakresie uziarnienia i jakości. Obecnie jednak sytuacja na rynku wpływa na deficyt wielu towarów, także węgla. Problem z dostępnością zwłaszcza ekogroszków w sklepie internetowym PGG wynika z atrakcyjnej ceny produktu na tle konkurencji”, twierdzi PGG.

Spółka podaje, że problem deficytu węgla na rynku może zostać spotęgowany z uwagi na wprowadzenie embarga na węgiel importowany z Rosji. „Co znaczy, że w sumie może zabraknąć nawet 10 mln ton surowca dla odbiorców indywidualnych, ciepłownictwa i małego przemysłu”, twierdzi spółka. „Około 6 -7 mln ton, którego dzisiaj brakuje zawiera się w ubiegłorocznej redukcji wydobycia w Polskiej Grupie Górniczej”, wskazuje Tomasz Rogala, prezes PGG. Przedstawiciele spółki dodają, że to właśnie PGG będzie w znacznej mierze odpowiedzialna, jako największe przedsiębiorstwo górnicze w Europie i największy producent węgla kamiennego w Unii Europejskiej, za wypełnienie luki po rosyjskim węglu. „Spółka już teraz podejmuje wysiłki, aby w miarę możliwości wypełnić węglowe braki, deklarując swoją gotowość do zwiększenia mocy produkcyjnych, o 1 – 1,5 mln ton w najbliższych latach”, czytamy w komunikacie firmy.

Co ciekawe, eksperci wskazują, że wzrost zapotrzebowania na węgiel jest tylko chwilowy, a sytuacja wkrótce się uspokoi. Aleksander Śniegocki, prezes zarządu w Instytucie Reform, w audycji „Śląska Opinia o górnictwie” mówił, że węgiel i polskie kopalnie wcale nie czeka „drugie życie”, jak sądzą niektórzy związkowcy. „To ostatni oddech w pierwszym życiu węgla”, mówił w rozmowie z nami. Całą rozmowę znajdziecie tutaj: https://slaskaopinia.pl/2022/04/07/aleksander-sniegocki-to-ostatni-oddech-w-pierwszym-zyciu-wegla-wzrost-zapotrzebowania-na-ten-surowiec-jest-tylko-chwilowy/

Kto w tej sprawie ma rację? Okaże się wkrótce. Będziemy Państwa informować na bieżąco.

Bartosz Wojsa
Bartosz Wojsa

Dziennikarz, wydawca strony głównej w „Super Expressie”.