Ile powinni zarabiać radni?

Przez media tradycyjne i społecznościowe przetaczają się informacje o kolejnych głosowaniach radnych miejskich i wojewódzkich dotyczących wynagrodzeń. Wynagrodzeń dla zasiadających w tych gremiach. Wraz za informacją o przegłosowanych podwyżkach bardzo często pojawia się lista radnych, którzy zagłosowali za podwyżką oraz tych, którzy się wstrzymali lub byli przeciw. Wokół tego dużo gadania głupot przez wszystkich, niezależnie od opinii czy się należało, czy nie.

Tak, Prezydenci miast zarabiają strasznie mało, w porównaniu do odpowiedzialności jaką niesie za sobą ich stanowisko. Jednak urzędnicy zarabiają jeszcze mniej, przez co ci z doświadczeniem i największymi kompetencjami znajdują pracę w biznesie, a zostają albo ci z misją albo ci, na których się najczęściej denerwujemy, kiedy coś w owych urzędach załatwiamy. Tak, Prezydenci powinni więcej zarabiać, ale zmiana musi iść od dołu, bo sprawny i świetnie opłacany prezydent bez odpowiedniej kadry zrobi co najwyżej dobry wpis na media społecznościowe. A nawet z tym może być problem.

Nie, bycie radnym to nie praca, dlatego też radni dostają nieopodatkowaną dietę, a nie wynagrodzenie obłożone składkami. To zwrot kosztów za pełnioną funkcję, dojazdy, druk materiałów, niemożność pracy w wybrane dni z powodu komisji lub sesji. Pojedynczy radny nie ponosi odpowiedzialności za nic, z czego wielu korzysta wtapiając się w grupę swojego klubu, partii lub stowarzyszenia.

Czy Radni powinni więcej zarabiać? Niekoniecznie – ich dieta powinna być uzależniona od np. średniej pensji w mieście lub regionie i – jak jest teraz, ale może powinno to być mocniej zaznaczone – od obecności na komisjach i głosowaniach. Sprowadzając stanowisko radnego do praktyki jest on lub ona wysłannikiem mieszkańców, wyborców, a nie zarządcą. A funkcję pełni w imię wspólnego dobra.

Wynagrodzenia, diety na stanowiskach wybieralnych (radnych, posłów, senatorów), powinny być ustalane zawsze na kadencję do przodu – jeżeli ktoś kandydował na radnego to wiedział ile za tę pracę dla dobra ogółu dostanie i że zapewne w normalnej pracy zarobiłby więcej. A na pewno mniej osób patrzyłoby mu do portfela. Przy tej okazji: warto zaglądać politykom do portfela.

Obecne głosowania nad podwyżkami diet i wynagrodzeń to efekt manipulacji PiS, który najpierw je obniżył, a teraz dał możliwość podniesienia. Samorządowcy weszli w tę grę niemalże bez mrugnięcia okiem i efektem są te wspomniane już listy głosujących za podwyżkami. Głupota, bo wkurzyli jedynie swoich wyborców. Raczej nikt nie widział narzekających na te podwyżki wyborców PiS? PiS zaspokaja (lub usypia) ich sumienia w inny sposób.

Default image
Sebastian Pypłacz
Redaktor naczelny Śląskiej Opinii. Wiceprezes stowarzyszenia BoMiasto. Członek zarządu Związku Górnośląskiego.