Budżet obywatelski to narzędzie do wskazywania problemów miasta

Urząd Miasta Katowice ogłosił listę projektów, które przeszły weryfikację formalną, i na które mieszkańcy będą mogli w tym roku zagłosować. I jak zwykle zaczynamy prowadzić podobną dyskusję, czy miejskie instytucje i miejscy radni powinni składać projekty do Budżetu Obywatelskiego. Nie wiem, czy powinni, ale mogą, a jak już to robią to wskazują problemy miasta.

Słabym argumentem jest, że miejskie instytucje nie powinny starać się o środki w ramach Budżetu Obywatelskiego, czy że nie powinniśmy z tych środków remontować dróg, bo to zadania miasta. No tylko, że wszystkie projekty, które mieszkańcy mogą zgłaszać do Budżetu Obywatelskiego, mogą być finansowane przez miasto w inny sposób. Czy radni mogą zgłaszać swoje projekty? Mogą, chociaż pokazują przy tym, że jako radni mają tyle samo możliwości działania co szeregowi mieszkańcy.

Obie te sprawy nie powinny być zakazane, bo wskazują budżetowe patologie, jakie panują w tym czy innym mieście. No bo jeżeli od kilku lat powtarza się sytuacja, że liczba nowych pozycji w miejskich bibliotekach, sprzęt dla służb, które dbają o nasze bezpieczeństwo, zależy od tego ile osób zagłosuje na ten projekt, a nie od tego czy środki są tam potrzebne. To jest to dziwne.

Dlaczego nie mówi się o Budżecie Obywatelskim w ten sposób jest dla mnie niezrozumiałe. To, że włodarze miast nie wyciągają wniosków z kolejnych edycji Budżetu Obywatelskiego to jest realny problem. 

Dziwi mnie to także pod względem politycznym. No bo jeżeli od kilku lat mieszkańcy głosują na wsparcie miejskich bibliotek czy domów kultury, to czemu ktoś po prostu nie znajdzie środków na to w budżecie w kolejnych latach? Wydawałoby się, że Budżet Obywatelski to idealny sposób na wyczucie czego potrzebują mieszkańcy. W ramach głosowania można zrealizować prototypowe działanie, a potem rozwijać ten pomysł systemowo i kto wie, może dzięki temu wygrać bezproblemowo wybory?
A radni zgłaszający projekty w ramach Budżetu Obywatelskiego pokazują swoją słabość, nawet jeżeli ich projekty wygrają. No bo jeżeli radny nie potrafi swojego pomysłu zrealizować za pomocą narzędzi, o które walczył w ramach wyborów samorządowych, no to jest coś nie tak. I jedyny łagodzący warunek to to, że jest on w opozycji.

I to nie są problemy związane tylko z katowickim Budżetem Obywatelskim, to raczej powszechny problem błędnego – według mnie – zrozumienia czym BO powinno być.

Default image
Sebastian Pypłacz
Redaktor naczelny Śląskiej Opinii. Wiceprezes stowarzyszenia BoMiasto. Członek zarządu Związku Górnośląskiego.