Myślę, czuję i bardzo chciałabym decydować

Jestem w takim wieku, że wielu rzeczy nie wiem. Mam jakieś plany na swoje życie, ale jestem dopiero w blokach startowych dorosłości. Z tego powodu o wiele rzeczy się martwię, a wiele mnie nie obchodzi. Martwię się pieniędzmi, tym czy kupienie własnego mieszkania, a właściwie kawalerki, ma sens czy lepiej coś wynająć, czy na coś przyda mi się magisterka i czy lepiej jechać do centum tramwajem, albo może w końcu zatankować? Takie raczej normalne życie. I wyobraźcie sobie, że nagle ktoś zupełnie obcy zabiera mi prawo do decydowania w tych najbardziej prywatnych sprawach. Przesada, prawda?

Jestem świadomą obywatelką, chodzę na wszystkie wybory, angażuję się, jestem na bieżąco z wydarzeniami politycznymi. Czy przez to, co się dzieje od kilku lat w polskiej polityce patrzę z dystansem na osoby, które wiem, że popierają prawicę? Tak! I nie potrafię ich zrozumieć. Propaganda nienawiści, krótkowzroczność, powtarzanie wytartych sloganów o patriotyzmie, powolne odbieranie nam wolności pod płaszczykiem banknotu z Sobieskim. Nigdy się na to nie godziłam, dlatego wyniki kolejnych wyborów coraz bardziej odbierały mi wiarę w moich rówieśników i w cały ten kraj.

W zeszły piątek decyzje zapadały szybko, pocztą pantoflową rozeszła się informacja o proteście w Katowicach. Wzięłam karton i flamaster, napisałam, że się na to nie godzę. Czemu oni skazują mnie na brak wyboru, podczas gdy ja jeszcze nawet nie myślałam o tym czy chcę mieć dzieci, czy nie chcę (z kim i ile to też ważne pytania). Pomyślałam o tych wszystkich dziewczynach, które marzą o dziecku i dowiadują się, że ono umrze. Straszne, przerażające, potworne. Ktoś zmusza Cię do oglądania śmierci Twojego dziecka, ktoś każe Ci żyć ze świadomością, że dziecko, które urodzisz umrze. Nieludzkie. Dlatego wyszłam na ulicę. Razem ze mną moje koleżanki, znajome, znajomi, znajome znajomych i tak dalej.

Obudziła się we mnie nadzieja, ktoś oprócz mnie i mi najbliższych zauważył, że coś jest nie tak, że nami młodymi na starcie rządzą skostniali i krótkowzroczni, którzy nie pomogą w sfinansowaniu pierwszego mieszkania, ale chętnie prześwietlą życie intymne. Mówię im stanowcze Łapy precz od mojej macicy! Jest dla nas nadzieja, kilkadziesiąt tysięcy ludzi w Katowicach, małe miejscowości z ogromną frekwencją protestów, codzienne marsze, wyrażanie sprzeciwu, w końcu nas widać, jesteśmy i jest nas dużo.

To już ten czas, by dać przejść na emeryturę Panu prezesowi, usunąć religię ze szkół i zastąpić ją dodatkowymi lekcjami z historii, tej prawdziwej i przedmiotów ścisłych. Opodatkować kościół – czemu wszyscy płacą, a oni nie? Niedorzeczne. A przede wszystkim oddać kobietom wolność wyboru. Jeśli nikt nie decyduje za mnie w sprawach mojego życia prywatnego, dlaczego chce naruszać moją intymność?

PS Wielu młodych odeszło od kościoła już dawno i długo nie wrócą.

Default image
Natalia Wrocławska
Studentka Uniwersytetu Śląskiego, redaktorka Śląskiej Opinii, prowadzi podcast Szum Sporego Miasta.