Ciężko być ajnfartem na Górnym Śląsku... Kolejne wyjątkowe drzwi zniknęły z przestrzeni Metropolii. Tym razem w Siemianowicach Śląskich
Arkadiusz Szymczak ·
Czy tak mały element architektury jak drzwi może zmienić charakter całego sąsiedztwa? Okazuje się, że tak. W Siemianowicach Śląskich przez parę lat mieszkańcy mogli uśmiechać się na widok kolorowej stolarki drzwiowej familoka przy ul. Hutniczej 14. Wyjątkowe drzwi przegrały walkę z czasem i zastąpiło je współczesne, metalowe, minimalistyczne skrzydło. Co ciekawe, to nie pierwsza śląska historia, w której głównym bohaterem jest... ajnfart.
„Włoski deseń” w Siemianowicach
We wtorek, 3 listopada na jednej z siemianowickich grup mieszkańców głośno zrobiło się o familoku przy ul. Hutniczej - a konkretnie o jego stolarce drzwiowej. Od paru lat, drewniane drzwi cieszyły oko bogatą kolorystyką. Okazuje się, że była ona efektem pracy samych lokatorów. W 2022 roku mieszkańcy budynku postanowili odmienić szarą codzienność swojej bramy i zrealizować projekt, który przyniósłby sąsiadom odrobinę radości. Jak wynika ze wspomnień jednej z inicjatorek przedsięwzięcia, pozyskano farby w żywych barwach, a skrzydło zostało pomalowane we „włoski deseń”. Efekt prac przeszedł najśmielsze oczekiwania twórców i szybko przyciągnął uwagę reszty społeczności.
Wzmożone zainteresowanie w mediach społecznościowych powróciło w momencie, gdy z elewacji przy Hutniczej 14 kolorowe drzwi nagle zniknęły, a w ich miejscu pojawiła się nowa stolarka.

Jak wyjaśniła nam przedstawicielka zarządcy budynku, wymiana nie wynikała ze zmiany koncepcji estetycznej, lecz była wymuszona bezpośrednimi względami bezpieczeństwa i dewastacją. Podczas rozmowy z „TRROL” Nieruchomości dowiedzieliśmy się, że firma pamięta o estetycznym wkładzie lokatorów, którzy nadali drzwiom wyjątkowy wygląd. Jednak nieuchronne zużycie materiału doprowadziło skrzydła drzwiowe do ruiny - dlatego trzeba było je niezwłocznie wymienić.
Warto wspomnieć, że budynek znajduje się w Gminnej Ewidencji Zabytków Miasta Siemianowice Śląskie - oczywiście nie zmusza to zarządcy do konsultowania każdej zmiany z konserwatorem zabytków w takim stopniu, jak na przykład wymagałby tego wpis do ścisłego rejestru zabytków.
- Niestety zazwyczaj sama wymiana drzwi nie wymaga projektu ani pozwolenia z urzędu, ale dobrą praktyką jest uzgodnienie wyglądu drzwi z miejskim konserwatorem. Stare drzwi bardzo często można odnowić, gdyż są wykonane z wysokiej jakości drewna, które dzisiaj jest już mało dostępne. Wspólnoty często mówią, że drzwi były w złym stanie, ale jeśli ich nie naprawiają i nie dbają o utrzymanie, to w sumie dlaczego mamy w ten sposób uzasadniać psucie wyglądu ulic i przestrzeni publicznych które są wspólne? - mówi w rozmowie ze Śląską Opinią architekt Aleksander Krajewski.
Ciężko być ajnfartem na Górnym Śląsku...
To nie pierwszy raz, kiedy regionalne media piszą o... drzwiach. W listopadzie 2024 roku głośno było o Świętochłowickich Lipinach. Doszło tam do bezpowrotnej utraty cennej stolarki. W gmachu dawnej Szkoły Ludowej nr IV z lat 1904–1906 przy ul. Bukowego 17 (ujętym w gminnej ewidencji zabytków) podczas remontu zniszczono główne zabytkowe drzwi wejściowe. Budynek został w maju 2023 roku sprzedany prywatnemu inwestorowi. Jak poinformowało biuro projektowe KIMI architekci, podczas ustaleń z Miejską Konserwator Zabytków zaplanowano pełne zachowanie oryginalnych drzwi frontowych i przeniesienie ich do wnętrza klatki schodowej w charakterze dekoracji. Mimo tych prośb i ustaleń wrota zostały odcięte i zniszczone, co wywołało falę oburzenia wśród mieszkańców i miłośników historii Śląska. Projektanci deklarowali wtedy, że nie posiadają wiedzy, jak doszło do aktu zniszczenia i gdzie znajduje się brakująca część.
Z kolei dobre wiadomości popłynęły w 2026 roku z sąsiedniego Bytomia. W ramach programu konserwatorskiego Bytomskie Mieszkania podjęły decyzję o rekonstrukcji brakujących bram wjazdowych w XIX-wiecznych kamienicach przy ul. Żeromskiego 1 i 3 oraz ul. Korfantego 35. Ze względu na brak zachowanej dokumentacji archiwalnej odtworzenie stolarki wymagało szczegółowych badań - nowe skrzydła zaprojektowano na podstawie detali zachowanych w sąsiednich budynkach (przy ul. Żeromskiego 8 i ul. Wałowej 17). Badania pozwoliły m.in. ustalić, że pierwotnie drzwi przy ul. Korfantego miały zielony kolor. Tutaj zdziwienie wśród internautów wywołały koszty. Prace prowadzone pod ścisłym nadzorem Miejskiego Konserwatora Zabytków kosztowały miasto ponad 96 tys. złotych.
Czy to się opłaca?
- To trudne pytanie. Bo to trochę jak zapytać czy opłaca się nosić czyste ubrania, używać dezodorantu i chodzić do fryzjera. Czyli - czy szanujemy swoje otoczenie, swoje sąsiedztwo i zależy nam na tym, by być dobrze postrzeganym przez innych. To nie kwestia opłacalności a kultury. Kultura dbania o dobro wspólne się długofalowo opłaca, choć być może my sami nie będziemy beneficjentami tych korzyści, a dopiero przyszłe pokolenia - odpowiada Aleksander Krajewski.