Czterdzieści siedem miliardów dolarów. Tyle, według danych Pentagonu, do których dotarł Reuters, kosztowała dotąd amerykańska wojna z Iranem – wojna rozpoczęta 28 lutego z założeniem, że potrwa krótko. Zdecydowaną część tej sumy, ponad 28 mld dolarów, pochłonęło samo odtwarzanie zużytej amunicji, a Pentagon przyznaje, że to i tak nie jest pełny rachunek – nie obejmuje napraw zniszczonych baz ani kosztów pośrednich. Liczby tego rzędu przestają cokolwiek znaczyć, dopóki nie postawi się ich obok czegoś, co znamy z własnego podwórka. Spróbujmy więc. Śląsk jest największym regionem górniczym w Unii i jej największym beneficjentem Funduszu na rzecz Sprawiedliwej Transformacji - dostał z niego około 2,2 mld euro na całą siedmiolatkę. Cały unijny FST, dla wszystkich regionów węglowych od Asturii po Śląsk, to 17,5 mld euro. Osiem miesięcy wojny w Zatoce kosztowało Amerykanów równowartość mniej więcej 40 mld euro, czyli ponad dwa pełne unijne fundusze sprawiedliwej transformacji. Sama wymiana amunicji – 29 mld dol., czyli około 25 mld euro - przewyższa wszystko, co Bruksela zdecydowała się wyłożyć na odejście od węgla w całej Wspólnocie do 2027 roku. To nie jest argument, że transformacja jest tania. To argument, że pieniądze na wielkie rzeczy się znajdują – pytanie tylko, na które. Przeliczmy to jeszcze na złotówki i na nasze instytucje. Przy kursie zbliżonym do 3,65 zł za dolara mówimy o około 170 mld zł. Polskie państwo dopłaca do górnictwa węgla kamiennego około 9 mld zł rocznie - spór o tę sumę od lat organizuje regionalną politykę, od Sejmu po związkowe pikiety. Amerykański rachunek za Iran to dziewiętnaście lat takich dopłat. Budżet Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii na 2025 rok to niespełna 2,6 mld zł, z czego niemal 2 mld idą na transport publiczny - 47 mld dol. sfinansowałoby komunikację dla 2,3 mln mieszkańców Metropolii przez blisko dziewięćdziesiąt lat. Ktoś powie: nieporównywalne skale, inny kontynent, inny budżet. Zgoda. Ale skoro supermocarstwo potrafi w osiem miesięcy wydać na wojnę o niejasnych celach tyle, ile Unia wydaje przez dekadę na największy projekt społeczny w swojej historii, to warto choć na chwilę zatrzymać się przy pytaniu, co właściwie uznajemy za „koszt nie do udźwignięcia”. Dodajmy, że koszty amerykańskiej wojny w Iranie ponosimy wszyscy w cenach paliwa.