Pół wieku w gazie. Historia rosyjskiego gazu i wpływów w Europie
Sebastian Pypłacz ·
21 grudnia 2021 roku, rano, dane niemieckiego operatora Gascade pokazały w punkcie pomiarowym Mallnow na granicy polsko-niemieckiej zmianę kierunku przepływu. Gaz przestał płynąć z Rosji przez Polskę do Niemiec. Zaczął płynąć w przeciwnym kierunku - z Niemiec do Polski. To punkt zwrotny - dosłownie i w przenośni.
Gaz-System, operator polskiego odcinka gazociągu, informował wówczas, że stacja w Mallnow jest przystosowana do pracy w obu kierunkach i że rewers wynika z tego, co zakontraktowali uczestnicy rynku, a nie z sytuacji kryzysowej. Rewers o takiej skali i czasie trwania był jednak na tej trasie sytuacją nową - od uruchomienia gazociągu jamalskiego w latach 90. gaz płynął nim standardowo z Rosji na zachód, a techniczną możliwość fizycznego przesyłu w przeciwnym kierunku przygotowywano dopiero od 2012 roku.
- Połączenie rewersowe na Jamale było symbolicznym zerwaniem z logiką dostaw gazu z historii. Pozwala on słać gaz z Zachodu na Wschód, obecnie Gazociąg Jamalski jest włączany do szerszego systemu przesyłowego w Polsce i pozwala rozprowadzać gaz nierosyjski z Baltic Pipe albo terminalu. Dostawy nierosyjskie są źródłem bezpieczeństwa wobec szantażu gazowego zastosowanego przez Rosjan wielokrotnie w historii, także w 2021 roku, kiedy mógł on być formą przygotowania do inwazji na Ukrainie - opowiada mi Wojciech Jakóbik, założyciel Ośrodka Bezpieczeństwa Energetycznego i prowadzący podcast Energy Drink.
Postanowiłem przyjrzeć się historii gazociągów łączących Rosję z Europą Zachodnią przez terytorium dzisiejszej Polski i Niemiec - od pierwszej umowy niemiecko-radzieckiej z 1970 roku po spór wokół Nord Stream 2 toczący się w 2026 roku - oraz sprawdzić, jak zmieniała się w tym czasie pozycja krajów, przez które te gazociągi przebiegają.
To historia, którą można czytać na trzech poziomach. Pierwszy to infrastruktura: rury, tłocznie, punkty pomiarowe, przepustowości. Drugi to polityka: przez pół wieku kierunek i wolumen przepływu gazu zależały nie tylko od kontraktów i cen, lecz także od stanu relacji między stolicami - od odprężenia, sankcji, wojen i kampanii wyborczych. Trzeci to transformacja: gaz był w Europie paliwem wzrostu, potem paliwem przejściowym między węglem a odnawialnymi źródłami energii, a dziś staje się kwestią bezpieczeństwa. Mallnow jest miejscem, w którym wszystkie trzy poziomy spotykają się w jednym odczycie licznika.
Umowa „gaz za rury”
1 lutego 1970 roku w Essen zachodnioniemiecki Ruhrgas i radziecka centrala handlu zagranicznego (późniejszy Sojuzgazeksport) podpisali umowę określaną jako „gaz za rury”. ZSRR zobowiązał się dostarczać gaz ziemny do RFN, w zamian otrzymując od zachodnioniemieckich firm - Mannesmanna i Thyssena - rury wielkośrednicowe potrzebne do budowy własnej infrastruktury przesyłowej. Transakcję sfinansowało konsorcjum 17 banków pod przewodnictwem Deutsche Banku.
Umowa powstała w okresie kanclerza Willy'ego Brandta i polityki zbliżenia gospodarczego z blokiem wschodnim. Do 1978 roku zawarto według tego samego schematu cztery kolejne kontrakty, zwiększające wolumen dostaw. W 1981 roku Ruhrgas i Sojuzgazeksport podpisały kolejną dużą umowę - na 8 mld m³ gazu rocznie przez 25 lat - związaną z budową nowego gazociągu eksportowego ze złoża Urengoj, w północnej części Syberii Zachodniej. Negocjacje w tej sprawie prowadziły po stronie zachodniej przede wszystkim Ruhrgas i Gaz de France.
Pierwsze dostawy gazu do Niemiec Zachodnich, płynące przez Ukrainę i Czechosłowację, ruszyły 1 października 1973 roku. Jednak Niemcy Zachodnie nie były pierwszym zachodnioeuropejskim odbiorcą radzieckiego gazu - tę rolę odegrała Austria, która podpisała umowę 1 czerwca 1968 roku i odebrała pierwsze dostawy w stacji Baumgarten we wrześniu tego samego roku. To jednak RFN stała się dla Moskwy kluczowym partnerem gazowym na Zachodzie. Architektura bezpośrednich relacji gazowych Berlin–Moskwa ma więc ponad pięćdziesiąt lat i poprzedza powstanie gazociągów tranzytowych przez terytorium Polski o ponad dwie dekady.
Od początku był to projekt w równym stopniu gospodarczy, co polityczny. W Bonn zakładano, że wzajemna zależność handlowa ustabilizuje relacje z blokiem wschodnim: ZSRR potrzebował technologii, rur i twardej waluty, RFN - taniej energii dla przemysłu. W Waszyngtonie widziano w tym ryzyko uzależnienia sojuszników od Moskwy. Spór wybuchł otwarcie przy okazji kontraktu z 1981 roku, gdy administracja Ronalda Reagana objęła embargiem dostawy sprzętu do budowy gazociągu - także te realizowane przez europejskie firmy korzystające z amerykańskiej technologii. Europa Zachodnia kontraktów nie zerwała. Ten układ - Niemcy zainteresowane stabilnymi dostawami, Stany Zjednoczone ostrzegające przed zależnością, kraje Europy Środkowej w roli obserwatora - powtarzał się w kolejnych dekadach niemal bez zmian.
Gazociąg jamalski i Polska jako kraj tranzytowy
W sierpniu 1993 roku rosyjska delegacja intensywnie próbowała odciągnąć Polskę od planów integracji z Zachodem. Rosyjski prezydent Borys Jelcyn podczas części nieformalnych rozmów miał się posłużyć obrazową metaforą: ustawił na stole kieliszki w równych odstępach, aby zademonstrować polskiej stronie, że powinni zachować dokładnie taki sam, neutralny dystans zarówno do NATO, jak i do Rosji. Tak te wydarzenia opisywał po latach ówczesny Minister Spraw Zagranicznych Krzysztof Skubiszewski podczas wykładu na Polskiej Radzie Biznesu w Warszawie.
Ostatecznie 25 sierpnia 1993 roku rządy Polski i Rosji podpisały porozumienie o budowie systemu gazociągów dla tranzytu gazu rosyjskiego przez terytorium Polski oraz dostaw gazu do Polski. Podczas tej wizyty prezydenci Polski i Rosji podpisali także deklarację, że członkostwo Polski w NATO „nie jest sprzeczne z interesem Rosji”. Trzy tygodnie później, 17 września 1993 roku, z Polski wyjechały ostatnie rosyjskie jednostki wojskowe. Gazociąg tranzytowy był więc częścią szerszego układu: Warszawa zabiegała o miejsce w strukturach zachodnich, a Moskwa zabezpieczała nową trasę eksportu gazu na Zachód.
Powstały w ten sposób gazociąg Jamał–Europa liczy łącznie ponad 4000 km i biegnie z Półwyspu Jamalskiego przez Białoruś i Polskę do Niemiec. Właścicielem polskiego odcinka gazociągu jest spółka EuRoPol Gaz, w której 48% udziałów posiadał Gazprom - od kwietnia 2022 roku zamrożonych decyzją sankcyjną. Od 2010 roku funkcję operatora tego odcinka pełni Gaz-System, wyznaczony decyzją Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki. Decyzja z 17 listopada 2010 roku zamknęła wielomiesięczny spór z udziałem Brukseli. Na początku 2010 roku Komisja Europejska zakwestionowała negocjowane przez Polskę i Rosję zmiany w umowie gazowej: wyłączny dostęp Gazprom Exportu do gazociągu do 2045 roku, niejasne taryfy i brak dostępu dla innych firm. Pod presją Komisji do protokołu międzyrządowego z 29 października 2010 roku wpisano wymóg niezależnego operatora zgodnego z unijnym prawem energetycznym. O tym, kto zarządza polskim odcinkiem Jamału, przesądziły więc nie tylko Warszawa i Moskwa, ale także Bruksela.

Gazociąg pełnił dla Polski podwójną funkcję: kraju tranzytowego dla dostaw do Niemiec oraz odbiorcy - na mocy długoterminowego kontraktu PGNiG z Gazpromem na dostawy sięgające ponad 10 mld m³ rocznie, obowiązującego do końca 2022 roku. Według danych Eurostatu w 2020 roku Rosja odpowiadała za ok. 55% polskiego importu gazu — ok. 9,6 mld m³ z łącznie ok. 17,6 mld m³.
Gazociąg jamalski kończy się w Mallnow, niewielkiej miejscowość w gminie Lebus w Brandenburgii, kilka kilometrów od Odry i granicy z Polską, na północ od Frankfurtu nad Odrą. Leży tu tłocznia i stacja odbioru gazu, którą niemiecki operator Gascade uruchomił w 1996 roku.
Nord Stream i spór o pominięcie krajów tranzytowych
W 2008 roku Parlament Europejski przygotował raport o środowiskowych skutkach Nord Streamu. Sprawozdawcą był polski eurodeputowany Marcin Libicki, a rezolucja PE wzywała do rzetelnej oceny wpływu gazociągu na Bałtyk.
Nord Stream 1 to dwie rury ułożone na dnie Bałtyku, o długości ok. 1200 km, z rosyjskiego Wyborga do Lubmina koło Greifswaldu. Pierwsza nitka ruszyła w listopadzie 2011 roku, druga rok później.
Skala była duża. Obie nitki mogły przesłać ok. 55 mld m³ gazu rocznie, czyli mniej więcej trzy razy tyle, ile Polska zużywa w ciągu roku, i znacznie więcej niż jamalski odcinek przez Polskę (ok. 33 mld m³). Przed 2022 rokiem UE sprowadzała z Rosji ok. 150 mld m³ gazu rocznie, co stanowiło blisko połowę całego unijnego importu. Nord Stream 1 mógł przesłać ponad jedną trzecią tego wolumenu.
Trasa Nord Stream nie przebiega przez terytorium żadnego kraju tranzytowego, przez co projektowi towarzyszył wieloletni spór polityczny. Sprzeciwiały się mu Polska, Ukraina, państwa bałtyckie, a także Stany Zjednoczone, które od 2019 roku nakładały sankcje na firmy zaangażowane w budowę Nord Stream 2. Strona niemiecka konsekwentnie określała projekt jako przedsięwzięcie komercyjne.
- Przede wszystkim był to sukces rosyjskiej myśli strategicznej, która wykorzystała odwilż w relacjach z resztą Europy i nadzieje na przemianę samej Rosji. Nie mnie oceniać, czy Zachód nie rozumiał, czy tylko ignorował to, że Gazprom nie jest kolejną firmą działającą na takich zasadach jak zachodnie koncerny, tylko gazowym ramieniem Kremla, a w rękach Kremla wszystko jest bronią. Zapach taniego gazu najwyraźniej przyćmił rozsądek i łatwiej było ignorować głosy sąsiadów, którzy mieli z Rosją bliższe a niekoniecznie dobrowolne relacje - komentuje Diana Maciąga, eksperta ds gazu w Polskiej Zielonej Sieci.

Istota sporu dotyczyła pozycji krajów tranzytowych. Tranzyt dawał im dochody z opłat i - co ważniejsze - polityczny argument: skoro gaz dla Europy Zachodniej płynął przez ich terytorium, dostawca nie mógł łatwo odciąć ich samych bez szkody dla najważniejszych odbiorców. Kryzysy gazowe między Rosją a Ukrainą z lat 2006 i 2009, gdy spory o ceny i opłaty przesyłowe przełożyły się na przerwy w dostawach do części Europy, pokazały obie strony tej zależności. Europa przekonała się, jak kruche są dostawy zależne od jednego kierunku. Moskwa uznała, że problemem są kraje tranzytowe, i przyspieszyła budowę gazociągów je omijających. Dla Polski skutki były bezpośrednie: po kryzysie z 2009 roku dostawy przez pośrednika RosUkrEnergo ustały, a lukę trzeba było zamknąć nowym kontraktem z Gazpromem.
Po aneksji Krymu w 2014 roku ówczesny premier Donald Tusk zaproponował utworzenie unii energetycznej, w tym wspólne zakupy gazu, które miały wzmocnić pozycję negocjacyjną UE wobec Gazpromu. Komisja przyjęła strategię unii energetycznej w lutym 2015 roku, ale w złagodzonej formie: zamiast obowiązkowych wspólnych zakupów zapisano przede wszystkim przejrzystość kontraktów gazowych i rozbudowę połączeń między państwami. Wspólne zakupy gazu wróciły dopiero po 2022 roku.

Gerhard Schröder, który jako kanclerz poparł umowę o budowie gazociągu podpisaną we wrześniu 2005 roku, dziesięć dni przed przegranymi wyborami, kilka tygodni po odejściu z urzędu stanął na czele komitetu akcjonariuszy Nord Stream AG. Pełnił tę funkcję jeszcze w 2022 roku. Od 2016 roku przewodniczy też radzie dyrektorów Nord Stream 2 AG.
- Niemiecka realpolitik miała być do bólu praktyczna, pozbawiona sentymentów i służyć interesom narodowym. Po co uwzględniać polskie gazociągi, jeśli niemieckiemu przemysłowi bardziej miał się opłacać gaz bezpośrednio od dostawcy? Ostatecznie „realistyczne” podejście posłużyło interesom Kremla i skorumpowanych polityków. Dość powiedzieć, że na politycznej emeryturze kanclerz Schroeder znalazł miejsce w radzie nadzorczej Nord Stream 2 a na petro (gazo-) ruble połasiło się też wielu prominentnych polityków SPD i CDU, a także premier Finlandii, autriacki kanclerz i minister finansów. - komentuje Diana Maciąga.
Budowę Nord Stream 2 ukończono we wrześniu 2021 roku, ale gazociąg nigdy nie wszedł do eksploatacji. Atmosfera w Europie i na świecie była już wtedy inna niż w 2005 roku. W 2025 roku UE przyjęła pakiet sankcji, który zakazuje bezpośredniego i pośredniego korzystania z gazociągów Nord Stream.
- Jeśli Rosja dokona inwazji, czyli czołgi lub wojska znów przekroczą granicę Ukrainy, Nord Stream 2 przestanie istnieć. Położymy mu kres - mówił w 7 lutego 2022 roku Joe Biden, prezydent Stanów Zjednoczonych, na konferencji z kanclerzem Scholzem.
I tak 22 lutego 2022 roku, dwa dni przed rosyjską inwazją na Ukrainę, kanclerz Olaf Scholz wstrzymał proces certyfikacji, cofając niezbędny do niej raport o bezpieczeństwie dostaw. Decyzja była reakcją na uznanie przez Rosję niepodległości samozwańczych republik donieckiej i ługańskiej.
Fizyczny rewers na Jamale
W drugiej połowie grudnia 2021 roku Gazprom stopniowo ograniczał przesył gazociągiem jamalskim na zachód, a 21 grudnia zatrzymał go całkowicie. Od tego dnia gazociąg pracował w trybie rewersu fizycznego - gaz płynął z Niemiec do Polski przez punkt pomiarowy Mallnow. Stan ten utrzymywał się przez ponad miesiąc, przy wolumenach wahających się od ok. 1 do ponad 11 mln kWh/h.
Margarita Balmaceda, badaczka polityki energetycznej Europy Wschodniej z Seton Hall University, pisała pod koniec października 2021 roku, że Kreml, grając zbyt ostro, obnażył wykorzystywanie kryzysu dostaw „jako nacisku na certyfikację Nord Stream 2”. Jej zdaniem mogło to paradoksalnie wzmocnić pozycję Ukrainy.
Tło polityczne było wyjątkowo napięte. Wstrzymanie tranzytu zbiegło się w czasie z narastającym konfliktem między Moskwą a Zachodem wokół Ukrainy. Kilka tygodni wcześniej Aleksander Łukaszenka, w odpowiedzi na sankcje nałożone na Białoruś w związku z łamaniem praw człowieka i kryzysem migracyjnym na granicy z Polską, groził zablokowaniem przesyłu gazu przez białoruski odcinek Jamału. Z formalnego punktu widzenia Gazprom po prostu nie rezerwował przepustowości, co rosyjska strona tłumaczyła brakiem zamówień ze strony europejskich klientów. W praktyce odwrócenie kierunku przepływu stało się jednym z sygnałów, że gaz wraca do roli narzędzia nacisku - dwa miesiące przed pełnoskalową inwazją.
Gaz docierający do Polski w tym trybie pochodził z niemieckiej giełdy gazowej i mieszał surowiec z różnych źródeł - Norwegii, Holandii, LNG, a częściowo także z Rosji. Rewers pozwolił Polsce zaopatrywać się na płynnym rynku, zamiast wyłącznie z jednokierunkowego kontraktu.
Zdolność do pracy w trybie rewersu nie powstała samoistnie. W listopadzie 2012 roku Gaz-System i niemiecki operator Gascade podpisały porozumienie o rozbudowie stacji pomiarowej Mallnow, tak by umożliwić fizyczny przesył gazu z Niemiec do Polski; wcześniej, od listopada 2011 roku, na gazociągu działał rewers wirtualny. Inwestycja wpisywała się w wymogi unijnego rozporządzenia 994/2010 w sprawie bezpieczeństwa dostaw gazu.
Osobnym, wcześniejszym przypadkiem rewersu w regionie były dostawy dla Ukrainy. Od listopada 2012 roku gaz płynął z Polski na Ukrainę przez punkt Hermanowice; do mechanizmu dołączyły później Węgry, a we wrześniu 2014 roku — po aneksji Krymu — także Słowacja. Był to układ niezależny od rewersu niemiecko-polskiego z lat 2021–2022.
Koniec kontraktu jamalskiego, nowe połączenia
26 kwietnia 2022 roku MSWiA opublikowało krajową listę sankcyjną, na którą wpisano m.in. Gazprom, co zamroziło jego udziały i dywidendy w spółce EuRoPol Gaz. Wkrótce Gazprom Export poinformował PGNiG, że od 27 kwietnia wstrzymuje dostawy, powołując się na odmowę płatności w rublach. Kontrakt jamalski, formalnie obowiązujący do końca 2022 roku, przestał być realizowany. W maju 2022 roku Rosja nałożyła sankcje na EuRoPol Gaz, a Gazprom ogłosił, że w ich efekcie nie może przesyłać gazu przez Polskę. Od tego czasu gazociągiem jamalskim nie jest przesyłany gaz z Rosji.
27 września 2022 roku w Budnie koło Goleniowa oficjalnie otwarto gazociąg Baltic Pipe, łączący złoża na Norweskim Szelfie Kontynentalnym z Polską przez Danię (ok. 900 km, koszt budowy min. 1,6 mld euro). Przesył gazu ruszył 1 października 2022 roku, a pełną przepustowość - 10 mld m³ rocznie w kierunku Polski i 3 mld m³ w kierunku Danii - gazociąg osiągnął 30 listopada 2022 roku.
- Dziś możemy śmiało powiedzieć, że zadanie związane z zapewnieniem bezpieczeństwa energetycznego Polski zostało zrealizowane” – mówił wtedy Tomasz Stępień, ówczesny prezes GAZ-SYSTEM.
W sierpniu 2022 roku ukończono też budowę interkonektora Polska–Słowacja (61,3 km po stronie polskiej, 106 km po stronie słowackiej), domykającego tzw. Korytarz Północ–Południe - układ gazociągów krajowych i dwukierunkowych połączeń międzysystemowych, łączący terminal LNG w Świnoujściu i Baltic Pipe z południową granicą kraju.
- Dziś możemy to rzec z pełnym przekonaniem - kończy się era dominacji rosyjskiej w sferze gazu. Era, która była znaczona szantażem, groźbami, wymuszeniami - mówił wtedy ówczesny premier Mateusz Morawiecki.
Do czasu osiągnięcia przez Baltic Pipe pełnej przepustowości rewers w Mallnow pozostawał dla Polski ważniejszym źródłem dostaw rurociągowych niż nowy gazociąg.
Sabotaż Nord Stream
26 września 2022 roku doszło do serii podwodnych eksplozji przy gazociągach Nord Stream 1 i 2 w pobliżu Bornholmu, w wyniku których uszkodzeniu uległy trzy z czterech nitek. Szwecja zamknęła swoje śledztwo 7 lutego 2024 roku, wskazując na brak jurysdykcji, i przekazała zebrane materiały Niemcom. Dania zrobiła to 26 lutego 2024 roku, uznając, że nie ma podstaw do prowadzenia sprawy karnej, choć potwierdziła celowy charakter eksplozji.
https://www.youtube.com/watch?v=muuq7BbbZzc
Śledztwo niemieckie doprowadziło w czerwcu 2024 roku do wydania nakazu aresztowania wobec obywatela Ukrainy, Wołodymyra Ż. W sierpniu 2025 roku we Włoszech zatrzymano kolejnego podejrzanego, Serhija K., którego w listopadzie wydano Niemcom. Prokuratura federalna oskarżyła go m.in. o atak na cywilną infrastrukturę energetyczną; według aktu oskarżenia był w 2022 roku oficerem armii ukraińskiej i kierował zespołem nurków. Serhij K. zaprzecza udziałowi w ataku. Jego proces przed Wyższym Sądem Krajowym w Hamburgu rozpoczął się w październiku 2026 roku i ma potrwać do lutego 2027 roku.
- Gazociąg Nord Stream 2 należy w całości do rosyjskiego Gazpromu. Ta firma od czasów sowieckich jest ekspozyturą polityki gazowej Federacji Rosyjskiej. Jeżeli okaże się, że ta infrastruktura została uszkodzona wskutek wojny na Ukrainie to wina, jak za wszelkie inne szkody, spada zgodnie z prawem międzynarodowym na agresora, czyli Kreml. Polska opinia publiczna nie ma problemu z odpowiednią percepcją, co świetnie pokazuje uzasadnienie zwolnienia podejrzanego o sabotaż Wołodymyra Ż. przez polski sąd - mówi mi Wojciech Jakóbik, założyciel Ośrodka Bezpieczeństwa Energetycznego i prowadzący podcast Energy Drink
Wołodymyra Ż. polski sąd odmówił w październiku 2025 roku wydania Niemcom, uznając, że niemiecka jurysdykcja nie ma zastosowania. Został zatrzymany w Chorwacji w sierpniu 2026, może zostać ekstradowany - chorwacki sąd zgodził się na to 18 września 2026 roku. Kwestia odpowiedzialności za sabotaż, w tym ewentualnego udziału państwa, pozostaje przedmiotem postępowania sądowego.
Od zależności od dostawcy do zależności od rynku
Skala zmiany jest widoczna w danych. Jeszcze w 2021 roku rosyjski gaz stanowił ok. 61% importu PGNiG. Rok 2023 był pierwszym, w którym polska gospodarka funkcjonowała całkowicie bez rosyjskiego gazu. Przy krajowym zużyciu szacowanym na ok. 17 mld m³ terminal LNG w Świnoujściu dostarczył prawie 46% importowanego surowca i pokrył ok. 38% zapotrzebowania, a Baltic Pipe — 6,2 mld m³, czyli 44% importu i 36% zapotrzebowania.
Te liczby coraz trudniej jednak sprawdzić. — Eurostat swoje dane otrzymuje od Głównego Urzędu Statystycznego, który je publikuje i w tym przypadku tajemnica statystyczna nie obowiązuje. Pojawia się więc problem, w którym jedna zaufana instytucja z danymi daje inny przekaz niż druga - mówi Dawid Trzeciak, analityk Forum Energii. Od IV kwartału 2025 roku dane o imporcie gazu z dużym zaokrągleniem podaje też Agencja Rynku Energii. — Problemy z dostępnością do szczegółowych danych utrudniają rzetelną analizę sytuacji paliwowej w Polsce oraz prowadzenie debaty wokół bezpieczeństwa energetycznego — dodaje.
| Rosja | LNG Świnoujście | Baltic Pipe + Litwa | Zachód i południe | |
|---|---|---|---|---|
| 2021 | 9.9 mld m³ | 3.9 mld m³ | mld m³ | 2.3 mld m³ |
| 2022 | 2.9 mld m³ | 6 mld m³ | 1.2 mld m³ | 3.8 mld m³ |
| 2023 | mld m³ | 6.5 mld m³ | 6.4 mld m³ | 0.9 mld m³ |
Źródło: Dane szacunkowe na podstawie komunikatu spółek Grupy Orlen
Zmieniła się jednak nie tylko geografia dostaw, ale też natura zależności. W modelu kontraktu jamalskiego ryzyko miało charakter polityczny i dotyczyło jednego dostawcy. W modelu opartym na LNG i norweskim gazie ryzyko rozkłada się na wielu dostawców, ale przesuwa się w stronę ceny: bezpieczeństwo fizyczne zależy od infrastruktury, a koszt — od globalnego rynku, na którym Europa konkuruje z odbiorcami z Azji.
Polska importuje ok. 82% zużywanego gazu, a LNG odpowiada za 42% importu, a większość reszty płynie przez Baltic Pipe. — Na rachunki odbiorców wpływają jednak także decyzje krajowe. Urząd Regulacji Energetyki zatwierdza ceny gazu dla gospodarstw domowych oraz opłaty za przesył i dystrybucję. Od regulatora zależy więc, kiedy i w jakim stopniu zmiany cen na rynku trafiają do rachunków — zauważa Dawid Trzeciak. Krajowe decyzje wpływają też na skalę zużycia: rosnąca rola gazu w elektroenergetyce, wspierana przez rynek mocy, oznacza więcej paliwa kupowanego za granicą.Dla gospodarstw domowych i przemysłu, także na Śląsku, doświadczenie lat 2022–2023 było przede wszystkim doświadczeniem cenowym.
Pierwsza odpowiedź UE była kryzysowa. W marcu 2022 roku przywódcy państw członkowskich przyjęli deklarację wersalską, zapowiadającą odejście od rosyjskich paliw kopalnych. W maju Komisja przedstawiła plan REPowerEU. Latem wprowadzono obowiązek napełnienia magazynów gazu przed zimą i dobrowolne ograniczenie zużycia gazu o 15%, a w grudniu mechanizm korekty rynku ograniczający skoki cen na giełdach. UE uruchomiła też wspólne zakupy gazu. Udział Rosji w unijnym imporcie gazu spadł z ok. 45% w 2021 roku do ok. 12–13% w 2025 roku.
Na poziomie unijnym dekadę politycznych sporów o zależność od Rosji zamknęło prawo. Rozporządzenie przyjęte przez państwa członkowskie w styczniu 2026 roku wprowadza stopniowy zakaz importu rosyjskiego gazu: pełny zakaz dla LNG ma obowiązywać od początku 2027 roku, a dla gazu rurociągowego — od jesieni 2027 roku. Jeszcze w 2025 roku rosyjski gaz odpowiadał za ok. 13% importu UE, o wartości ponad 15 mld euro rocznie. Porozumienie nie było jednomyślne — przeciw występowały Węgry i Słowacja, co pokazuje, że w części regionu zależność od rosyjskiego gazu pozostaje kwestią polityczną, a nie wyłącznie techniczną.
- Nawet gdy nastanie pokój, nie będziemy już kupować rosyjskiego gazu - tak 5 grudnia 2025 roku komentował europejskie decyzje Dan Jørgensen, komisarz UE ds. energii i mieszkalnictwa, w wywiadzie dla programu „Europe Today” w Euronews.
Nieuruchomiona nitka i spór w Niemczech
Jedna z dwóch nitek Nord Stream 2 nie została uszkodzona w 2022 roku i pozostaje fizycznie sprawna, choć nieużywana - gazociąg nie posiada certyfikacji wymaganej do komercyjnej eksploatacji, a wobec projektu obowiązują sankcje USA i UE
W czerwcu 2026 roku, podczas Petersburskiego Międzynarodowego Forum Ekonomicznego, prezydent Władimir Putin oświadczył, że Rosja jest gotowa uruchomić przesył tą nitką „choćby jutro”, pod warunkiem decyzji rządu Niemiec i zniesienia sankcji USA. Dzień wcześniej jeden z liderów AfD, Markus Frohnmaier, spotkał się w Petersburgu - mimo ostrzeżeń niemieckiego MSZ — m.in. z prezesem Gazpromu Aleksiejem Millerem i specjalnym wysłannikiem Putina Kiriłłem Dmitrijewem; Frohnmaier publicznie postuluje reaktywację Nord Streamu. Temat pozostaje przedmiotem sporu wewnątrz niemieckiej sceny politycznej, bez rozstrzygnięcia na październik 2026 roku.
- Rosjanie kuszą powrotem do gazu z Rosji, ale rynek uległ zmianie od 2021 roku. Mamy przepisy unijne o zakazie importu gazu z Rosji od 2027 roku z pakietu REPowerEU, zmieniły się też kierunki dostaw, a sami Niemcy zainwestowali miliardy w zmianę. Powrót do rozwiązań zagrażających bezpieczeństwu energetycznemu Niemiec oraz regionu, o czym świadczy aktualna ocena wpływu Nord Stream 2 na bezpieczeństwo dokonana w Niemczech, byłoby skrajnym brakiem rozwagi ze szkodą dla samego Berlina. Radykałowie i populiści liczą na to, że część społeczeństwa niemieckiego ulegnie po raz kolejny rosyjskiej narracji i nie będzie się oglądać na racjonalną analizę specjalistów. - mówi mi Wojciech Jakóbik.
| Zasoby (mld m3) | Wydobycie 2024 (mld m3) | |
|---|---|---|
| Rosja | 46830 mld m³ | 642 mld m³ |
| Iran | 33990 mld m³ | 279 mld m³ |
| Katar | 23861 mld m³ | 170 mld m³ |
| Turkmenistan | 9838 mld m³ | 78 mld m³ |
| Arabia Saudyjska | 9730 mld m³ | 123 mld m³ |
| Stany Zjednoczone | 9067 mld m³ | 1069 mld m³ |
| ZEA | 8210 mld m³ | 59 mld m³ |
| Nigeria | 5980 mld m³ | 39 mld m³ |
| Wenezuela | 5510 mld m³ | 25 mld m³ |
| Algieria | 4500 mld m³ | 99 mld m³ |
| Norwegia | 2314 mld m³ | 131 mld m³ |
| Ukraina | 304 mld m³ | 18 mld m³ |
| Polska | 56.3 mld m³ | 5.2 mld m³ |
Źródło: OPEC ASB 2025
- Dane na temat importu poszczególnych paliw przez państwa Unii Europejskiej (i nie tylko) są publikowane w bazach Eurostat. Tam też od lat można było znaleźć informacje na temat kierunków, z których Polska sprowadzała paliwa, np. Katar, USA, Norwegia. Jednak od 2024 r. dane te zaczęły być ukrywane, a Eurostat powołuje się na tajemnicę statystyczną. Polska jest jedynym krajem Unii Europejskiej, który ukrywa te dane. Z drugiej strony Eurostat swoje dane otrzymuje od Głównego Urzędu Statystycznego, który je publikuje i w tym przypadku tajemnica statystyczna nie obowiązuje. Pojawia się więc problem, w którym jedna zaufana instytucja z danymi daje inny przekaz niż druga. Problemy z dostępem do danych na temat importu gazu ziemnego są też widoczne w danych ARE (Agencja Rynku Energii), gdzie wartości te od IV kwartału 2025 r. są raportowane z dużym zaokrągleniem co istotnie ogranicza ich przydatność do szczegółowej analizy wielkości i dynamiki importu.
Ten spór ma dziś wymiar wyborczy. 6 września 2026 roku AfD wygrała wybory do landtagu Saksonii-Anhaltu z wynikiem 43,8%. Wynik podał dalej w mediach społecznościowych Kiriłł Dmitrijew, nazywając go historycznym zwycięstwem. Partia postuluje zakończenie wsparcia dla Ukrainy i odbudowę relacji energetycznych z Rosją, argumentując, że wysokie ceny energii i stagnacja gospodarcza są skutkiem zerwania z Moskwą. Rozporządzenie unijne zamyka prawną drogę do powrotu rosyjskiego gazu, a nitka Nord Stream 2 pozostaje objęta sankcjami USA i UE, ale sama deklaracja Putina była adresowana nie tylko do rządu w Berlinie, lecz także do niemieckiej opinii publicznej. Kierunek przepływu gazu po raz kolejny staje się stawką w polityce wewnętrznej kraju, przez który ten gaz ma płynąć.
W październiku 2026 roku lider Konfederacji Korony Polskiej Grzegorz Braun i śląski poseł Roman Fritz pojechali do niemieckiego Lubmina, gdzie wraz z politykiem AfD Steffenem Kotré opowiadali się za przywróceniem działalności gazociągów Nord Stream. Braun przekonywał, że jest to kwestia biznesowa, a nie historyczna czy polityczna, i wyraził poparcie dla uruchomienia gazociągów oraz chęć udziału w nich Polski. Nagranie opublikowano w dniu urodzin Władimira Putina.
Kierunek jako decyzja
Pytanie, czy gaz pozostanie paliwem przejściowym, rozstrzyga się dziś w energetyce. — Elektrownie gazowe stabilizują pracę systemu w okresach niskiej produkcji z OZE, a ich rola rośnie wraz z wyłączaniem bloków węglowych. Problemem jest jednak skala i charakter tych inwestycji — mówi Dawid Trzeciak. Według analizy Forum Energii „Moce za wszelką cenę?” od 2030 roku jednostki gazowe będą największym beneficjentem rynku mocy, z zakontraktowaną mocą 11,6 GW. Większość to bloki CCGT, które dostaną wsparcie do połowy lat 40., a nie są wystarczająco elastyczne do pracy w systemie zdominowanym przez OZE. Nie ma też zgody, ile gazu będzie potrzebne: Gaz-System i Orlen zakładają ponad 20 mld m³ rocznie w 2040 roku, a scenariusz WAM krajowego planu na rzecz energii i klimatu — spadek do ok. 14 mld m³. Zdaniem Trzeciaka ryzyko można ograniczać, zmniejszając zużycie gazu tam, gdzie możliwa jest elektryfikacja: w budynkach i dużej części przemysłu.
Pytam ekspertów o to kto dziś decyduje o tym czy gaz płynie do polskiego odbiorcy.
- Polska ma cały aparat polityki gazowej, od którego zależy skąd będzie docierał gaz: ministerstwo energii tworzy regulacje, pełnomocnik ds. strategicznej infrastruktury energetycznej nadzoruje przesył gazu, a polski Orlen jest głównym dostawcą odpowiedzialnym statutowo za zapewnienie bezpieczeństwa dostaw. To stan rzeczy istotnie wpływający na kształt rynku gazu w Polsce, który w przeciwieństwie do austriackiego, niemieckiego czy holenderskiego nie został spenetrowany przez podmioty związane z Rosją i nie dał jej kontroli nad kluczową infrastrukturą. Mimo to rozwija się i jest na nim coraz więcej podmiotów prywatnych. Rozwój polskiego hubu gazowego może sprawić, że kiedyś być może będzie można luzować ten system bezpieczeństwa w polskiej polityce gazowej, ale moment, w którym grozi nam agresja rosyjska każde dawać priorytet bezpieczeństwu - mówi mi Wojciech Jakóbik.
- ORLEN, od importu przez magazyny po sieć dystrybucyjną Polskiej Spółki Gazownictwa, przy rosnącym wpływie PSE, które poprzez rynek mocy kształtuje popyt na gaz w energetyce - mówi Dawid Trzeciak.
- Dzięki transformacji ku odnawialnym źródłom popyt na gaz w Europie maleje a w Polsce ma osiągnąć szczyt w ciągu 4 lat i to na poziomie znacznie niższym niż życzeniowe prognozy sektora gazowego. Polska jako hub gazowy jest w interesie przede wszystkim Orlenu, który już jest polskim monopolistą w sektorze importu i wydobycia gazu a teraz ma ambicje zastąpić Gazprom w regionie. Drugi oczywisty beneficjent to GAZ-SYSTEM czyli operator infrastruktury przesyłowej, który zagwarantuje sobie popyt na usługi w latach 30tych. Jednak największym wygranym będą amerykańskie firmy eksportujące LNG, które włożyły miliardy dolarów w rozbudowę infrastruktury eksportowej. Uwiązanie europejskich klientów w 20-letnie kontrakty na odbiór gazu pozwoli im spłacić długi i zagwarantuje, że nowe terminale nie będą stały bezużyteczne. To, czy odbiorca będzie miał co z tym z gazem zrobić ich nie obchodzi. I oczywiście zyska USA - dodatkowy środek nacisku na Europę Środkowo-Wschodnią - podsumowuje Diana Maciąga.
Pół wieku historii rurociągów pokazuje, że infrastruktura energetyczna nie jest neutralna. Ten sam gazociąg może być narzędziem współpracy, nacisku albo — po odwróceniu kierunku — zabezpieczenia. To, którą z tych funkcji pełni, rozstrzyga się nie w tłoczniach, lecz w polityce.
Bibliografia i źródła danych
www.csmonitor.com, www.omv.com, www.gw2ru.com, Wikipedia, www.offshore-technology.com, Forum Energii, GAZ-SYSTEM S.A., BiznesAlert.pl, cleanenergywire.org www.intellinews.com, www.aljazeera.com, NBC News, TVN24 Biznes, rp.pl, INNPoland.pl, 300Gospodarka, WNP.pl, Energetyka24, www.consilium.europa.eu, www.europarl.europa.eu, OSW, Interia Biznes, TVN24 Biznes, Demagog.org.pl, Bankier.pl, WysokieNapiecie.pl, eutoday.net, www.npr.org, arp.pl, www.katowice.uw.gov.pl, Gov.pl, WNP.pl.
Tekst powstał w ramach projektu dofinansowanego ze środków Federalnego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Niemiec.