183 terawatogodziny prądu, czyli ponad 4% całego zużycia w USA, zużyły w 2024 roku amerykańskie centra danych. Międzynarodowa Agencja Energetyczna przewiduje, że w 2030 roku będzie to 426 TWh. Na rynku mocy PJM serwerownie dołożyły się do wzrostu cen o 9,3 mld dolarów. Przeciętny rachunek domowy w zachodnim Marylandzie wzrósł przez to o 18 dolarów miesięcznie. Część tej energii serwerownia marnuje dwa razy. Chłodzenie pochłania około 40% prądu centrum danych, a ciepło, które z niego odbiera, ulatuje w powietrze. Serwery AI chłodzone cieczą oddają ciepło o temperaturze 50–80 stopni. Tyle wystarczy, żeby ogrzać mieszkanie i wziąć prysznic. Sieć ciepłownicza i chłodnicza może przejąć jedno i drugie. Odbiera od serwerowni chłodzenie, a odzyskane ciepło dostarcza sąsiadom. W Seattle kampus technologiczny od ponad dekady ogrzewa ciepłem z serwerów ponad 370 tys. m² budynków, cztery razy efektywniej niż kotły. Analiza sześciu jurysdykcji w Ameryce Północnej pokazuje, że technologia jest gotowa, a bariery leżą w przepisach i umowach. Dlatego Amerykanie zaczynają to regulować. Wirginia przyjęła ustawę HB323, pierwszą w USA o cieple odpadowym z centrów danych. Nowy Jork ma 11 pilotażowych sieci cieplnych za 1,1 mld dolarów. Na Śląsku ten temat ma już adres: ul. Grażyńskiego w Bielsku-Białej. Na terenach po fabryce silników Fiata DL Invest Group planuje centrum danych o mocy 50 MW, docelowo 200 MW. Kolektyw Zielona Gwiazda protestuje przeciw hałasowi wentylatorów przez całą dobę, prądowi z paliw kopalnych, zużyciu wody i wyższym rachunkom. Brakuje mi w tym bielskim sporze ciepła. Zimą serwerownia oddająca ciepło do sieci ciepłowniczej rzadziej uruchamia własne chłodnice i wentylatory, których hałasu boją się sąsiedzi. Jej ciepło trafia do kaloryferów zamiast w powietrze. To argument za inwestycją, który jeszcze nie padł. Przy zmianie planu miejscowego dla terenów po Fiacie bielscy radni mogą zapytać, kogo ta serwerownia ogrzeje.