Najpierw był olej napędowy. 9 października Donald Trump ogłosił, że Rosja dostarczy Ameryce setki tysięcy ton diesla. Amerykański resort finansów zezwolił na zakazane dotąd transakcje, a prezydent zawiesił niemal wszystkie sankcje z nowej ustawy wymierzonej w Rosję. Teraz, jak podaje „Kyiv Independent”, kolejnym ustępstwem mogą być nawozy. Tyle że USA nigdy nie objęły rosyjskich nawozów sankcjami, więc Rosji chodzi o coś innego niż sam handel. Już wiosną 2025 roku w zamian za rozejm na Morzu Czarnym żądała m.in. przywrócenia swojego banku rolnego do międzynarodowego systemu płatności SWIFT. Nawozy są więc tylko opakowaniem dla rozwiązania problemu. W środku są pieniądze i transport – czyli dokładnie to, co sankcje najskuteczniej Rosji utrudniały. Dlaczego akurat nawozy? Bo trudno być przeciw. Od początku wojny traktowano je jako towar szczególny – sankcje mogłyby podnieść ceny żywności na świecie, zwłaszcza w biednych krajach. Moskwa chętnie z tego korzysta. Ale branża nie jest tak niewinna, jak się przedstawia. Bloomberg opisywał, jak firmy należące do dwóch dużych rosyjskich producentów nawozów dostarczały chemikalia zakładowi produkującemu materiały wybuchowe. Te same zakłady i te same związki azotu mogą służyć do produkcji nawozów i materiałów wybuchowych. Biały Dom liczy na dwie rzeczy: że korzyści gospodarcze skłonią Kreml do zakończenia wojny i że tańsze paliwo oraz nawozy pomogą mu przed listopadowymi wyborami do Kongresu. Jedno i drugie budzi wątpliwości. Jeszcze niedawno administracja zapewniała, że interesy z Rosją będą możliwe dopiero po pokoju. Część urzędników Senatu uważa, że Biały Dom przecenia, co Moskwa może dać w zamian, a umowę dieslową krytykują politycy obu partii. Europa idzie w przeciwnym kierunku – od 2025 roku podnosi cła na rosyjskie nawozy azotowe i płaci za to, by się od nich uniezależnić. Kluczowe pytanie brzmi więc: co Waszyngton dostaje w zamian? Diesel nie przyniósł pokoju – ogłoszony przez Trumpa rozejm energetyczny nie wytrzymał nawet doby – a zawieszenie sankcji niczego nie zmieniło. Na razie Kijów ostrzega, że Moskwa po prostu przeciąga rozmowy.