W ostatnich latach Katowice coraz częściej odkrywają w swoim sercu zapomnianą i bardzo często dosłownie zakopaną przestrzeń, jaką jest rzeka Rawa i jej najbliższe otoczenie, tj. dolina i koryto. Przełomowym momentem na osi czasu jest rok 2021, kiedy w wyniku pandemicznych obostrzeń Śląski Festiwal Nauki (jedno z najważniejszych wydarzeń organizowanych przez największe katowickie uczelnie) odbył się właśnie nad Rawą. Śmiało można uznać, że było to pierwsze w historii miasta, ale i samej rzeki wydarzenie mocno ukierunkowane na samą Rawę. Przypomnijmy: to rzeka, która dała życie Katowicom oraz sąsiednim miastom (Chorzowowi i Świętochłowicom), była jednym z motorów ich rozwoju – najpierw rolniczego, następnie przemysłowego. Od 2021 roku odbyło się jeszcze kilka mniejszych wydarzeń związanych z Rawą. W roku 2026 w katowickiej edycji budżetu obywatelskiego pojawił się projekt zakładający budowę ścieżki wzdłuż jej koryta. Zdobył prawie 7 tys. głosów. Dziś porozmawiamy z jego autorem, Wojciechem Lesiakiem (architektem, miejskim aktywistą). Adrian Szymura: Wojtku, zacznijmy od tego: Rawa to rzeka czy ściek? Wojciech Lesiak: Zdecydowanie rzeka! Nie zapraszam do dyskusji na ten temat! Jakie są Twoje skojarzenia związane z Rawą? Czym ona dla Ciebie jest? Dla mnie to nieodłączny element miasta. Nie chodzi mi o sam ciek – myślę o rzece razem z jej bezpośrednim sąsiedztwem: korytem, doliną, roślinnością i otaczającym ukształtowaniem terenu. Pierwsze skojarzenia mam dwa: pas dzikiej zieleni w pobliżu mojego domu, gdzie kiedyś zdarzyło mi się spotkać lisa, i neonowy zachód słońca nad miejskim odcinkiem Rawy. Porozmawiajmy o Twoim projekcie. Jak narodził się pomysł szlaku nad Rawą? Co było Twoją inspiracją? Rawa to raczej miejsce, które nie kojarzy się mieszkańcom Katowic najlepiej. Jak było w tym przypadku? Tematem Rawy zajmowało się już wielu – od studentów po wielkie instytucje, jak Uniwersytet Śląski czy ASP Katowice. Uniwersytet podjął już pewne działania. Ja jednak chciałem, żeby nad rzeką zmieniło się coś już teraz, szybko, w perspektywie roku lub dwóch. Dwa lata temu składałem wniosek do zielonego budżetu na strefy rekreacji nad Rawą, który nie przeszedł selekcji. Wróciłem do pomysłu w tym roku. W międzyczasie, na zlecenie Miasta Ogrodów i kuratorki cyklu, Klaudii Mańki, razem z Zuzią Łapką prowadziliśmy spacer wzdłuż Rawy od Załęża do Śródmieścia, a Anna Karlowska składała siostrzany projekt w budżecie obywatelskim w Gliwicach – jej dotyczył Kłodnicy. Stwierdziłem, że warto spróbować w normalnym budżecie obywatelskim, ale celowo wpisałem ograniczony zakres, by projekt nie wydał się zbyt trudny do realizacji. Co obejmuje Twój projekt? Jak wybrałeś ten konkretny odcinek wzdłuż Rawy? Projekt obejmuje uporządkowanie terenu, tak aby dało się wzdłuż Rawy przejść; wykonanie kwerendy historycznej i przyrodniczej oraz utworzenie szlaku z tablicami o przyrodzie i historii rzeki, a w niektórych miejscach dodanie ławek. Całość ma rozciągać się od Osiedla Tysiąclecia do Zawodzia. Niestety nie wszędzie na tym odcinku da się przejść wzdłuż rzeki. Tej drobnej infrastrukturze mają towarzyszyć cztery spacery lub inne podobne wydarzenia oraz założenie strony internetowej dotyczącej szlaku. Czy widzisz potencjał na kontynuację szlaku w kolejnych edycjach budżetu obywatelskiego? Oczywiście! Takie miałem założenie. W tej edycji działania są skromne, choć dotyczą kilku części miasta. Marzy mi się, żeby rozbudowywać projekt w kolejnych latach, patrząc, co się przyjmie, a co nie, i modyfikować plany. Fajnie byłoby skorzystać też z innych narzędzi finansowania tego typu projektów, jak np. inicjatywa lokalna. Pobawmy się we wróżenie. Jak widzisz Rawę za 30–40 lat? Patrząc na to, co dzieje się z klimatem, mam wiele obaw, ale widzę korytarz ekologiczny biegnący przez miasto, a nawet miasta (bo przecież Rawa, choć schowana, płynie też przez Świętochłowice i Chorzów), z zachodu na wschód. Dzika przestrzeń na wyciągnięcie ręki. Wojtku, bardzo dziękuję za rozmowę! Trzymam kciuki za dalszą realizację szlaku nad Rawą.