Pod koniec sierpnia 2026 roku grupa osób mieszkających w Katowicach założyła nieformalną inicjatywę „Wykopujemy reklamy”. Członkowie grupy podkreślają, że „najwyższa pora powiedzieć DOŚĆ wszechobecnej reklamozie w Katowicach”. Chwalą się też pierwszymi efektami działań. "Reklamoza" w Katowicach O problemie katowickiej „reklamozy” mówi się w mediach od dłuższego czasu. Prace nad uchwałą miasto rozpoczęło już w 2017 roku, przeprowadzając wówczas konsultacje społeczne. W podkaście Śląskiej Opinii Agnieszka Gargas-Zielińska z organizacji „Mieszkańcy dla Katowic” podkreśliła ponadto, że gotowy projekt uchwały został zaprezentowany właściwej komisji już w 2023 roku i wymaga jedynie poddania go pod głosowanie Rady Miasta (cała rozmowa TUTAJ) Ostatnio sprawa powróciła na tapet za sprawą petycji. W lipcu 2026 roku społecznik Michał Kubieniec złożył w Urzędzie Miasta Katowice petycję pt. „Stop chaosowi reklamowemu. Czas na uchwałę krajobrazową dla Katowic”, pod którą zebrano 1148 podpisów. Do wniosków zawartych w petycji odniósł się prezydent Katowic Marcin Krupa. W rozmowie z portalem Ślązag włodarz miasta zadeklarował, że głównym priorytetem Katowic w obszarze gospodarowania przestrzenią jest obecnie opracowanie i uchwalenie planu ogólnego miasta. Dodał, że dokument ten ma stanowić formalny wymóg przy pozyskiwaniu funduszy zewnętrznych i w przyszłości posłużyć jako baza do uregulowania kwestii reklamowych. Mieszkańcy wzięli sprawy w swoje ręce W odpowiedzi na utrzymujący się chaos wizualny w mieście zorganizowała się grupa mieszkańców. Inicjatywa „Wykopujemy reklamy” czerpie merytoryczne oraz techniczne wsparcie z doświadczeń facebookowego profilu „Gliwice Nie Hasiok”. - Nasza inicjatywa narodziła się z prostej przyczyny - jako mieszkańcy mamy już serdecznie dość wszechobecnego chaosu wizualnego. Banery, nielegalne reklamy i pstre szyldy nie wnoszą do przestrzeni miejskiej żadnej wartości, a jedynie ją zanieczyszczają i szpecą nasze otoczenie. Połączyła nas grupa zaangażowanych osób, które postanowiły przejść od narzekania do działania. Ogromnym wsparciem i inspiracją był dla nas profil Gliwice nie Hasiok - to dzięki ich uprzejmości i doświadczeniu zdobyliśmy wiedzę oraz gotowe narzędzia do skutecznego weryfikowania i zgłaszania samowoli reklamowych - mówią w rozmowie ze Śląską Opinią przedstawiciele „Wykopujemy reklamy”. Działania aktywistów polegają na kierowaniu do urzędów i instytucji zapytań o to, czy konkretne obiekty reklamowe zostały umieszczone zgodnie z obowiązującym prawem. - Przepis na sukces okazał się prosty, choć wymagający konsekwencji i zawziętości: formalne zgłoszenia do odpowiednich urzędów i instytucji z konkretnym zapytaniem, czy dane obiekty zostały umieszczone zgodnie z prawem. Oficjalna ścieżka i dociekliwość mieszkańców przyniosły pierwsze realne efekty - chwalą się twórcy inicjatywy. Do tej pory, dzięki dociekliwości mieszkańców oraz wysłanym zgłoszeniom udało się usunąć: - nielegalną reklamę oraz połamany i stwarzający zagrożenie szyld z ulicy Lotnisko na Muchowcu, - billboard na ul. Gospodarczej na wysokości Cmentarza Komunalnego, - billboard na ulicy Ceglanej, - kolejne reklamy w okolicy Cmentarza Komunalnego,