Tona zużytych smartfonów kryje 100 razy więcej złota niż tona rudy złota. W Unii zbieramy mniej niż 5% wyrzucanych telefonów. Tak wynika z raportu Cradle to Cradle NGO i Boston Consulting Group pt. „Materials, Margins, and Mandates: The Cradle to Cradle Case for European Electronic Consumer Goods”. Statystyczne europejskie gospodarstwo domowe trzyma w szufladach 74 nieużywane urządzenia. 9 wciąż działa, 4 są uszkodzone. W samych telefonach i pralkach Europejczyków leżą dziś surowce warte dziesiątki miliardów euro: miedź, kobalt, lit, aluminium, złoto. W Europie bezużytecznie leży około 700 mln smartfonów. 15% rocznej światowej produkcji złota jest uwięzione w niezebranych telefonach na świecie. Każdy waży niewiele. 80 g krytycznych materiałów na urządzenie. W skali kontynentu to fortuna leżąca w szufladzie. Telefony są sklejane, nie skręcane. Kryją ponad 60 elementów utrudniających demontaż. Rozłożenie jednego kosztuje 2–7 €. Huty odzyskują potem ponad 95% złota, srebra, palladu i miedzi, ale ziemie rzadkie w mniej niż 1%. Lit utlenia się w żużlu. Z pralkami inna matematyka: wartość tkwi w metalu, nie w detalach. Jedna pralka zawiera 4 kg krytycznych surowców wartych 30–35 €, głównie miedzi i aluminium. Cała europejska flota pralek kryje surowce warte około 6 mld €. Rocznie wycofywane maszyny mają materiały warte pół miliarda euro. To około 70% tego, czego potrzebuje roczna produkcja nowych pralek w Unii.Regulacje doganiają tę matematykę. Unijny akt o surowcach krytycznych każe do 2030 roku pokryć recyklingiem 25% rocznego zapotrzebowania. Rozporządzenie o bateriach wymusza minimalne udziały odzyskanego kobaltu, litu i niklu. Ekoprojekt od 2028–2029 roku każe projektować sprzęt tak, by dało się go rozłożyć na części. Miedź, z której zbudowane są i telefon, i pralka, ma jednego wyraźnego lidera wśród krajów dostaw dla unijnej elektroniki. To Polska. Z udziałem 19%. Przed Chile i Peru.