X Marsz Równości w Katowicach. Czy na przestrzeni ostatnich lat zmieniło się coś na korzyść lub niekorzyść społeczności LGBTQ+ w Katowicach? Zapraszam do przeczytania rozmowy z prezesem Stowarzyszenia Tęczówka oraz jednocześnie jednym ze współorganizatorów dzisiejszego marszu - Przemysławem Walasem. Adrian Szymura: Przemysław, 10. edycja Marszu Równości w Katowicach. Co przez te dziesięć lat najbardziej zmieniło się w samym marszu, a co – Twoim zdaniem – w podejściu mieszkańców Katowic do osób LGBT+? Przemysław Walas: Warto zauważyć, że historia katowickiego Marszu jest dość specyficzna, bo choć to 10 marsz, to jego pierwsza odsłona miała miejsce w 2008 roku. Potem potrzeba było aż 10 lat, żeby marsz wrócił do Katowic i teraz na stałe wpisał się w kalendarz wydarzeń miejskich. Z całą pewnością marsz ewoluuje, rośnie pod kątem rozpoznawalności, skali i formy. Ale te 10 marszy to przede wszystkim opowieść o konsekwencji w tym, żeby w sercu metropolii odbywało się wydarzenie organizowane przez i dla społeczności osób LGBT+ i osób wspierających. Myślę, że ta konsekwencja sprawia, że na marszu każdego roku jest tyle osób, dla których równości, akceptacja, niezgoda na hejt i przemoc jest tak samo ważna, jak dla nas - osób organizujących marsz. Przez lata na Marszu Równości nie pojawiał się urzędujący prezydent Katowic. Od czasu gdy wiceprezydentem miasta był Jerzy Woźniak miasto reprezentuje wiceprezydent. Jak odbierasz tę obecność? Czy to dla Ciebie ważny sygnał, czy jednak oczekiwałbyś osobistego udziału prezydenta miasta? W Tęczówce od początku jej istnienia wiedzieliśmy, że budowanie relacji jest długim procesem. I znów wrócę do konsekwencji - najpierw nasze zaproszenia spotykały się z ciszą lub odmową, wnioski o patronat były odrzucane, ale wysyłaliśmy je za każdym razem. W 2021 roku marsz otwierał wiceprezydent Jerzy Woźniak, choć nadal patronatu nie było. Pierwszy raz patronat prezydenta został przyznany w 2024 roku, podobnie jak patronat wojewody śląskiego. Ale pewne ścieżki zostały już przetarte. Myślę, że obecność władz miasta jest ważnym sygnałem i potwierdzeniem, że Marsz Równości istotnym wydarzeniem, a miasto wspiera postulaty podnoszone na nim. Oczywiście brakuje tej kropki nad i w postaci obecności prezydenta Marcina Krupy, ale pracujemy nad tym. Czy uważasz, że władze Katowic robią wystarczająco dużo, żeby osoby LGBT+ czuły się w mieście bezpiecznie i były traktowane na równi z innymi mieszkańcami? Czego Twoim zdaniem wciąż brakuje? Myślę, że władze miasta przekonały się na przestrzeni ostatnich lat, że osoby LGBT+ nie są niewygodnym, wstydliwym tematem, ale integralną częścią bardzo różnorodnej mozaiki miasta. Stowarzyszenia Tęczówka od lat zabiegało o powołanie w Katowicach pełnomocniczki ds. równego traktowania i rady ds. równego traktowania. Na początku w tej walce byliśmy sami i same, ale udało się zbudować szerokie poparcie dla tego rozwiązania. Myślę, że pokazaliśmy, że jesteśmy dobrym partnerem do rozmów i nasze pomysły są oparte nie tylko na rzeczywistych potrzebach, ale dobrze przemyślane i merytoryczne. Warto, żeby miasto pełnymi garściami z tego czerpało. To, co nadal mamy na liście zadań do wykonania, to zapewnienie stabilnego finansowania dla Centrum Społecznościowego - miejsca, gdzie osoby LGBT+ mogą spędzić czas, zasięgnąć opinii prawnika, skorzystania z wsparcia psychologicznego czy po prostu poznania innych osób. Tęczówka od kilku lat prowadzi takie miejsce, ale bazuje na własnych zasobach. Stosowny zapis o wspieraniu centrów społecznościowych znajduje się w Programie Współpracy Miasta Katowice z Organizacjami Pozarządowymi od kilku lat, ale za każdym razem nie znajdują się w budżecie miasta środki na ten cel. A dla mnie osobiście wymownym symbolem byłoby wywieszenie tęczowej flagi na magistracie w dniu marszu. To byłby jasny sygnał: “widzimy Was i jesteście częścią naszego miasta”. Dodam, że flagę miasto dostało w 2022 roku z rąk burmistrza Andreasa Woltera - pytanie, czy kiedyś zawiśnie? Niemniej z perspektywy czasu widzę, że Katowice zrobiły duży progres, ale potrzebujemy więcej odważniejszych decyzji. Marsz Równości to nie tylko manifestacja, ale też okazja do przedstawienia konkretnych postulatów. Jakie są dziś najważniejsze oczekiwania organizatorów wobec władz Katowic? Choć większość postulatów marszowych odnosi się do polityki krajowej, miasto ma ogromną rolę w realizacji części z nich. Przede wszystkim walka z hejtem i przemocą motywowaną uprzedzeniami. Kiedyś to społeczność osób LGBT+ była głównym celem ataków fizycznych, teraz widzimy, że staje się nim społeczność ukraińska. Konsekwentna i szeroko prowadzona edukacja antydyskryminacyjna w połączeniu z twardą reakcją na każdy przejaw przemocy może wpłynąć na to, jak żyje się w Katowicach. Teraz na ten cel zarezerwowane jest ok 20-30 tys. złotych w budżecie dla organizacji pozarządowych. Drugim elementem, który pojawił się w ostatnich dniach, to np. transkrypcje zagranicznych aktów małżeństwa. Urząd Stanu Cywilnego w Katowicach odmawia dokonywania transkrypcji, choć są jasne wytyczne MSWiA i podstawa prawna. Również w tym obszarze postawa miasta może kształtować praktykę urzędniczą. Trzeci obszar, to w mojej ocenie wsparcie dla szkolnej społeczności osób LGBT+. Co raz młodsze osoby odkrywają swoją tożsamość płciową i orientację psychoseksualną, a z drugiej strony to szkoła staje się tym miejscem, z którego osoby te mogą wynieść pozytywne wzmacniające doświadczenia, lub wynieść traumę. To w gestii miasta leży jak można budować dobrą atmosferę w szkołach. Gdybyś miał wskazać jedną rzecz, którą przez te 10 edycji udało się zmienić w Katowicach, i jedną, która mimo upływu dekady wciąż jest problemem – co byś wskazał? Udało nam się sprawić, że Marsz Równości w Katowicach kojarzy się z dobrymi emocjami - ze wspólnotą, z zabawą, z bezpieczną przestrzenią dla wszystkich. Że to nie jest impreza dla garstki. I taki obraz marszu niech będzie konsekwentnie budowany na kolejne 10 lat. A to, czego życzyłbym sobie, to żeby Miasto Katowice spojrzało na Marsz Równości jako wydarzenie strategiczne, które miastu może przynieść korzyści, jeśli tylko nada się mu odpowiednią skalę i formę. Niech za przykład posłuży parada w naszym mieście partnerskim Kolonii - dzięki współpracy miasta z organizatorami zbudowano wydarzenie, które każdego roku ściąga do miasta ponad milion osób. To konkretne korzyści finansowe, wizerunkowe, ale także impuls dla wielu osób, by zamieszkać w Kolonii. W dobie wyludniania się miasta, każde rozwiązanie, które może przyciągnąć nowych mieszkańców, jest warte rozważenia. Potrzeba tylko otwartości i decyzji. I my tę otwartość podtrzymujemy, bo tak jak marsz równości jest dla wszystkich, tak Katowice mogą i powinni być dla wszystkich. Przemku, bardzo dziękuję za rozmowę. Pozostaje mi życzyć realizacji wszystkich postulatów oraz obecności Pana prezydenta Krupy na dzisiejszym marszu. Kto wie, może będzie niespodzianka