Święto osiedla, placu czy ulicy to nie tylko rozrywka, zabawa, jarmark. To znacznie więcej, niż nam się czasem wydaje. Tym bardziej cieszy mnie, że co roku w naszym mieście przybywa tego typu wydarzeń. Mają one różny charakter — czasem to kiełbasa proboszcza i zespół muzyczny lokalnego domu kultury. Czasem to znów oddolna inicjatywa mieszkańców, organizacji pozarządowych lub lokalnych przedsiębiorców. Im szersza i bardziej spontaniczna formuła, tym takie wydarzenie jest cenniejsze. Cenniejsze jednak nie pod względem organizacyjnym czy artystycznym, ale społecznym. Jeśli wydarzenia tego typu są tworzone oddolnie przez lokalne społeczności, to dowód na wykształcenie lokalnego mieszczaństwa, poczucia sąsiedzkiej wspólnoty i lokalnego patriotyzmu. Takie wydarzenia lepiej wiążą i moim zdaniem lepiej wpływają na ekosystem lokalnej wspólnoty mieszkańców. Od Pobudki Koszutki do Placu Miarki Pewną próbką takich wydarzeń było w minionym tygodniu Święto Placu Miarki, ale też od kilku lat w podobnej formule odbywa się Pobudka Koszutka. W tym drugim wydarzeniu mamy oczywiście niezaprzeczalny udział Miejskiego Domu Kultury „Koszutka”, ale sama inicjatywa jest od początku oddolna. Mało tego, przeszła ona już z rąk jednych organizatorów w ręce kolejnych, zachowując swój pierwotny charakter. Mam nadzieję, że podobną ścieżkę utrzyma Święto Placu Miarki. O ile wydarzenie Pobudka Koszutka ma charakter dzielnicowy (odbywało się w różnych częściach dzielnicy), to Święto Placu Miarki jest związane ze swoją lokalizacją, czyli placem Miarki. To wydarzenie może zainicjować dalszą ewolucję placu, który od skweru z targowiskiem powoli zaczyna się przekształcać i stawać się faktycznym centrum życia dzielnicy Śródmieście. Oczywiście można powiedzieć: przecież Śródmieście ma Rynek! Tak, to prawda, ale jego funkcja jest znacznie szersza i ma charakter ogólnomiejski, zaś plac Miarki może zostać swoistym rynkiem dla Śródmieścia i jego lokalnej społeczności. Usługowe partery zamiast parkingów Plac Miarki żyje w dużej mierze dzięki targowisku, ale i usługowym parterom. W zasadzie cały plac otoczony jest z każdej strony ciągami kamienic, które w swoich parterach mają rozwinięte szeroko pojęte usługi. Dla porównania katowicki Plac Wolności, również mocno osadzony pomiędzy kamienicami, jednak w ich parterach znajdziemy znacznie mniej lokali usługowych. I to jest jeden z głównych kluczy do ożywiania ulic — usługowe partery dostępne z poziomu ulicy! A nie wszechobecne miejsca parkingowe. Dopełnieniem sukcesu placu Miarki mogłaby być lokalizacja w jego obrębie siedziby przyszłej rady dzielnicy Śródmieście oraz uspokojenie ruchu. Rada mogłaby się mieścić nie w zaułkach budynku szkoły, tylko przy placu lub w jednej z oficyn znajdujących się w kamienicach przy placu Miarki. Zaś wokół placu miasto powinno dążyć do ograniczenia ruchu kołowego, a warunki ku temu są przede wszystkim w jego północnej części, która mogłaby nabrać charakteru woonerfu (ulicy mieszkalnej łączącej funkcje jezdni, deptaku, parkingu i miejsca spotkań), tj. służyć mieszkańcom kamienic oraz przedsiębiorcom i klienteli targowiska, a nie zagubionym kierowcom, którzy tu tylko przemykają lub zmieniają kierunek swojej jazdy.