Mieliśmy już w polskiej polityce lemingi, były bulteriery, a teraz mamy najazd yorków, czyli głośnej, bojącej się wszystkiego, armii prawicowych podmiotów. Tak jak yorki potrafią oni robić wiele zamieszania, kiedy jednak przychodzi do konkretów to okazują się nieporadni. Przyjrzyjmy się więc lokalnej prawicowej aktywności z ostatnich godzin i tygodni. Na wtorkowe popołudnie zapowiadany był protest przeciwko meczetowi, który realnie nie powstaje. Były tysiące lajków, udostępnień, grafiki wygenerowane za pomocą AI, zaangażowanie parlamentarzystów z chyba całej Polski, wizyty w urzędzie miasta, a finalnie na miejscu pojawiło się około 200 osób, w dzielnicy która ma jakieś 12 000 mieszkańców, w mieście liczącym ich ponad 277 000. Zaryzykuję stwierdzenie, że członków prawicowych partii jest w naszym regionie więcej. Ale posłuchałem co tam mówiono - oprócz powielania głupot o budowie meczetu, którego nikt nie buduje, zapowiadano już, że będzie wybudowany drugi. Ale co śmieszniejsze, skrajna prawica odwołująca się tak często do prostego logicznego rozumu i opłacalności ekonomicznej, sama taką logikę na proteście wyśmiewała. Takie zdania padły chociażby ze sceny protestu: "Argumenty zawsze w Europie Zachodniej były logiczne. Po wskróć logiczne, bo często ekonomiczne. Potrzebujemy. Potrzebujemy, bo musimy zarabiać.". Co chyba miało oznaczać, że jeżeli nam się opłaca otwierać granice dla potencjalnej siły roboczej to nie warto? Przyznam się, że większość z tych wypowiedzi trzeba było mocno interpretować - populiści lubią mówić o ogółach. Po tym negowano słuszność stref ekonomicznych, które realnie wspierają polskich przedsiębiorców, a na terenach zagrożonych bezrobociem generują nowe miejsca pracy. Jednak według prawicy to narzędzie do zniszczenia Polski. Czyli jednak ekonomiczna logika to już nie jest to co polska prawica lubi. W temacie skuteczności i wybierania sobie kiedy logika czy wolność słowa może zadziałać - to opisywałem ostatnio na Śląskiej Opinii postać byłego senatora, obecnie radnego, który w karierze przeszedł od UPR przez PO do PiS. Gdy opisaliśmy że wykorzystywał w pełni limity kilometrówek (a on nie chciał jasno odpowiedzieć na związane z tym pytania) to zagroził nam pozwem. Cytuję: "Mimo wszystko liczę na orzeźwiającą refleksje ze strony całej redakcji zajmującą się moją skromną osobą". Bo wiecie walczą o wolność wypowiedzi (np. gdy ten radny powiela fake newsy o mniszku leczącym raka), ale gdy ktoś sprawdza ich pracę to jest nagle bezprawny atak. Swoją drogą sam niedawno pisał o SLAPP-ach (a więc zamęczaniu dziennikarzy i aktywistów pismami przedsądowymi i pozwami), że w Katowicach ci, którzy bronią interesu publicznego, mają być zamęczeni procesami. Ten sam radny skuteczność prawicy pokazał, gdy chwalił się tym, że na sesji rady miasta zabierał najwięcej razy głos, kiedy jednak Wojewódzki Sąd Administracyjny wezwał go do uzupełnienia numeru PESEL w skardze, którą złożył - to okazało się, że jest to niewykonalne. Przez co skarga przepadła - taka to skuteczność. Kiedy ostatnio podczas rozmowy z liderem Konfederacji w naszym podcaście dopytywałem o szczegóły programu lub pomysłów tego ugrupowania na Katowice to usłyszałem, że za wcześnie na to, że jest program z poprzednich wyborów samorządowych, ale oczywiście, że problemy się zmieniają. Przypomnijmy, że podczas startu poprzedniej kampanii wyborczej kandydat Konfederacji proponował "metro dla metropolii", rozbudowę infrastruktury rowerowej, czy prawdziwe miasto ogrodów, którego opis zamyka się w tym zdaniu: "Chcemy, żeby tereny zielone pełniły również funkcję ogrodów. Dużo ludzi mieszka w blokach. Nie mają ogrodów. Na przykład na Dolinie Trzech Stawów były nasadzenia borówki amerykańskiej, porzeczki, agrestu. Eksperyment się udał, ale te działania zostały zaniechane". Wracając do aktualnej rozmowy z szefem lokalnej Konfederacji przy wymienianiu sukcesów ugrupowania w Katowicach padło: "Udało nam się zainterweniować na ulicy Stawowej, gdzie drzewka miały blokować ogródki gastronomiczne". Co dziwne, że to wobec Lewicy najczęściej formułowane są oskarżenia, ze "zajmują się drzewkami i roślinami". Jeżeli zamiast (nieskutecznie) negować istnienie skrajnej prawicy polskie środowiska polityczne chcą coś realnie zrobić i odkryć powód dlaczego te prawicowe zbieraniny pęcznieją to wystarczy spojrzeć w program wyborczy Konfederacji. Spokojnie, nie trzeba go czytać w całości, wystarczy, że zajrzycie do spisu treści. Mamy tam: Proste i niskie podatki, skuteczna polityka unijna, bon edukacyjno-opiekuńczy, bezpieczeństwo żywnościowe, bezpieczne granice, polska pełna energii, mieszkania tańsze o 30% czy rozbicie monopolu NFZ. Propozycje skrajnej prawicy są populistyczne i bałamutne, ale diagnoza problemów, które interesują wyborców jest dobra. Od populistów ruchy demokratyczne muszą uczyć się wyczucia tematów, ale też - uwaga ważne - skutecznie je rozwiązywać. Wtedy polityczne prawicowe yorki nie urosną i pozostaną tylko małymi krzykaczami.