Kilka dni temu, dokładnie 29 lipca minął miesiąc od wprowadzenia SCT w ścisłym centrum Katowic. Czy po miesiącu funkcjonowania SCT jesteśmy w stanie odpowiedzieć, czy strefa spełnia swoją funkcję? Absolutnie nie, to zbyt krótki okres, jednak mogą zarysowywać się już pewne trendy - sprawdźmy zatem dane. Obecnie w SCT nie funkcjonuje żaden punkt pomiarowy, najbliższy punkt znajduje się tuż przy jej granicy tj. przy ulicy Jerzego Dudy-Gracza. Zgodnie z danymi Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska kluczowe średnie dobowe stężenie NO2 (dwutlenek azotu) w okresie: 29.06-31.07 2025 (okres porównawczy przed wprowadzeniem SCT) wyniosło = 20,8 µg/m³, zaś 29.06-31.07 2026 (pierwszy miesiąc funkcjonowania SCT) 22,4 µg/m³, a więc był wyższy po wprowadzeniu SCT, niż przed. Różnica w tym przypadku jest niewielka i wynika najprawdopodobniej ze zmiennych warunków pogodowych oraz innych czynników (np. remonty dróg, objazdy etc.) w okresach porównawczych. Nie jest to z pewnością twardy argument, który by potwierdzał, że SCT wpływa negatywnie na jakość powietrza. Warto przy tym wszystkim podkreślić, że wyniki te są znacznie poniżej obowiązującej normy rocznej 40 μg/m3 oraz godzinowej 200 µg/m3. Warto przy tym dodać, że zalecenia WHO w tym przypadku są bardziej restrykcyjne - norma dobowa 25 µg/m³ oraz norma roczna 10 µg/m³. Zgodnie z danymi pochodzącym z Wydziału Transportu UM Katowice, Straż Miejska przeprowadziła 77 kontroli pojazdów. Żadna z tych kontroli nie ujawniła naruszeń w obrębie wjazdów do SCT przez pojazdy nieuprawnione. Warto przypomnieć, że katowicka SCT ma bardzo liberalne zapisy oraz ograniczoną powierzchnię, w jej skład wchodzi obszar pomiędzy ulicami: J. Dudy-Gracza, Warszawska, Tylna Mariacka, Dworcowa, J. Słowackiego, P. Skargi, S. Moniuszki. Dlaczego w Katowicach powstała SCT? Zacznijmy od kluczowego czynnika, który zgodnie z obowiązującym prawem determinuje powstawanie SCT tj. zanieczyszczenie powietrza NO2 (dwutlenkiem azotu). Dwutlenek azotu to silnie toksyczny gaz, który powstaje głównie w wyniku spalania paliw w silnikach spalinowych, a więc jest on ściśle powiązany z transportem, stanowi niemal ,,odcisk palca" ruchu samochodowego. Ustawowy obowiązek nakładany na gminy dotyczący wprowadzenia SCT wynika z przekroczenia normy średniorocznej NO2 w punkcie pomiarowym (tj. średnio rocznie powyżej40 µg/m³). W przypadku Katowic pierwotnie punkt pomiarowy znajdował się w rejonie autostrady A4 (punkt pomiarowy ul. Plebiscytowa/ Al. Górnośląska) wynik dla tego punktu w okresie 29.06-31.07.2024 wyniósł średnio dobowo 43,4 µg/m³ (średnia roczna w 2024 roku to 47,06 µg/m³) . Władze miasta jednak zakwestionowały lokalizację stacji pomiarowej GIOŚ przy autostradzie A4 (mimo że autostrada graniczy bezpośrednio ze Śródmieściem oraz dużymi osiedlami Paderewskiego, oraz Witosa). Następnie stacja została przeniesiona w rejon ulicy J. Dudy Gracza (początek 2025). Mimo tego, ,,sprytnego" zabiegu zbicia przysłowiowego termometru, o poprawę jakości powietrza w Katowicach wystąpiła Komisja Europejska. Działania dążące do redukcji zanieczyszczeń powietrza były jednym z warunków wypłaty środków z Krajowego Planu Odbudowy (KPO). Władze miasta ostatecznie zobowiązały się do wprowadzenia SCT, co nastąpiło w tym roku. Warto jednak dodać, że SCT obecnie obejmuje zupełnie inny obszar niż okolica dawnego punktu pomiarowego, w dodatku obszar ten jest bardzo niewielki. Biorąc pod uwagę liberalne zapisy w zasadzie wyłączające mieszkańców miasta oraz okolicznych gmin można uznać, że SCT funkcjonuje głównie na papierze. Na koniec warto jednak przytoczyć kilka argumentów na obronę miasta, bo owszem takie również istnieją! Po pierwsze ustawa (Ustawa o elektromobilności i paliwach alternatywnych art. 39 ust3a-3b), która jasno nie precyzuje minimalnego obszaru SCT, lokalizacji oraz nie zawiera warunków brzegowych obowiązujących we wprowadzanych przez gminy SCT. Po drugie polityczny klimat, jaki nastąpił po wprowadzeniu SCT w Krakowie tj. doprowadzenie do referendum w sprawie odwołania prezydenta oraz rady miasta. Co w mojej ocenie skutecznie przynajmniej na jakiś czas uwrażliwi kolejne samorządy wprowadzające SCT. I wreszcie trzeci argument, czyli autostrada A4. SCT nie mogą być wprowadzane w Polsce na autostradach, nawet jeśli przebiegają one tak jak w Katowicach niemalże przez środek miasta. Ku przestrodze... Zgodnie z dyrektywą PE z października 2024, na terenie Unii Europejskiej od 1 stycznia 2030 będą funkcjonowały nowe normy dotyczące NO2 tj. norma roczna 20 µg/m³ oraz norma dobowa 50 µg/m³. Dodatkowo przypominam obowiązujące obecnie zalecenia WHO tj. 10 µg/m³ rocznie, 25 µg/m³ dobowo. A więc bez bardziej radykalnych zmian, Katowice obecnie nie spełniają zaleceń WHO, a od roku 2030 z obecnymi wynikami (nawet te ze stacji przy ul. J. Dudy-Gracza) nie spełnią nowych norm krajowych. Czeka nas zmiana, która już powinna być sygnalizowana mieszkańcom lub kolejne przenosiny stacji pomiarowej.