Wiecie, ilu Ślązaków poległo w tej walce? Wiecie, ilu wtrącono do więzień, a ilu w inny sposób prześladowano? 0. Słownie: zero! 15 lipca 1920 roku, a więc prawie dwa lata przed przyłączeniem wschodniej części Górnego Śląska do odradzającego się państwa polskiego, Sejm Rzeczypospolitej uchwalił ustawę konstytucyjną zawierająca Statut Organiczny Województwa Śląskiego. To niezwykłe prawo gwarantowało jednemu z najbardziej rozwiniętych gospodarczo i cywilizacyjnie regionów ówczesnego świata – a zarazem jednemu z najbogatszych – szeroką autonomię i możliwość samodzielnego decydowania o wielu własnych sprawach. Przyszłe województwo śląskie wyposażone zostało m.in. we własny parlament, skarb, policję i inne instytucje. Działo się to w czasie, gdy Górny Śląsk pozostawał częścią Rzeszy Niemieckiej, zwanej Republiką Weimarską, oraz pruskiej Prowincji Górnośląskiej, a nikt nie wiedział, jaki będzie wynik plebiscytu, który odbył się dopiero 20 marca 1921 roku. Fakt, że autonomia została przyznana, z pewnością miał wpływ na wynik głosowania i dzięki temu aż 40 procent Górnoślązaków zagłosowało za Polską. To był najlepszy prezent, jaki II Rzeczypospolita podarowała Śląskowi. Jeśli ktoś uważa inaczej, to niech napisze, cóż lepszego otrzymaliśmy od Polski w całej jej i naszej historii. Polskie autonomiczne województwo śląskie ze stolicą w Katowicach rozpoczęło swoją działalność na początku lata roku 1922. Pierwsze posiedzenie Sejmu Śląskiego odbyło się 10 lipca tegoż roku. Można powiedzieć, że wtedy Polska mówiła tak: "Ślązacy! Przyjdźcie do nas tacy, jacy jesteście. Zachowajcie swoją specyfikę, swoje tradycje i część swoich spraw prowadźcie sami. My otoczymy was opieką i będzie wam się żyło lepiej niż u Niemca". Nie żyłem w tamtym czasie i trudno mi wczuć się w przeżycia ludzi z tamtej epoki, moich przodków, mojego staroszka Franciszka - górnika z Miechowic, ojca czternaściorga dzieci, człowieka, który poszedł do powstania, bo uwierzył Polsce i Polakom i do tej Polski się przeprowadził wraz z liczną familią w roku 1923. Wyobrażam sobie jednak, że mieli dużo nadziei związanych z polskimi obietnicami. Czy Polska wywiązała się z tego, co sama, przez nikogo nie przymuszana, obiecała? No to kilka tylko dat... Rok 1926. Po przewrocie majowym władza w Polsce zostaje mocno scentralizowana. Autonomia Śląska jest stopniowo ograniczana, a wojewodą zostaje nijaki Michał Kurzydło, który chyba bardzo wstydził się swojego rodowego, ale jakże polskiego nazwiska, że zmienił je na "Grażyński". Grażyński to późniejszy minister propagandy, ale przede wszystkim agresywny polonizator Górnego Śląska. Rok 1939. Niemcy powracają na Górny Śląsk w sposób zbrojny i polska administracja przestaje działać. Rok 1945. Krajowa Rada Narodowa sankcjonuje decyzje nazistowskich władz okupacyjnych i znosi nielegalnie, bo bez zgody Sejmu Śląskiego, Statut Organiczny Województwa Śląskiego. Rok 2026. Różni dziwni ludzie wypisują w Internecie głupoty, że żądanie autonomii to zagrożenie dla państwa polskiego, że to chęć oderwania się od Rzeczypospolitej, że to dążenie do separacji albo do fuzji z Niemcami i jeszcze wiele innych absurdalnych treści. Tym wszystkim obrońcom jedności Polski chcę zadać proste pytanie: przed czym lub przed kim odczuwacie taki strach? Silne państwo nie boi się różnorodności. Silne państwo potrafi z różnorodności uczynić swój największy atut. Nie bójcie się ani Śląska, ani nas - Ślązaków! I zapamiętajcie raz na zawsze: Autonomia to polski pomysł na Górny Śląsk, a Polska przecież jest uczciwa i obietnic dotrzymuje, prawda?